Szampańska historia jednej formy

Szampańska historia jednej formy

 

Co łączy Nikitę Chruszczowa, Marlenę Dietrich, Fryderyka II i Jamesa Bonda? Którędy biegnie wspólna linia między Aleksandrem Dumasem, Audrey Hepburn, Jeanne Moreau, Marilyn Monroe, Juliette Binoche i Fryderykiem Chopinem?

 

Dlaczego w jednym rzędzie możemy ustawić Honoré Balzaca, Winstona Churchilla i Woltera?

To proste: wszyscy byli miłośnikami szampana. Wolter określał go mianem płynnego słońca w kieliszku, Churchill podejrzewał, że mogą się nim cieszyć wyłącznie ci, którzy prawdziwie potrafią czerpać radość z życia. James Bond wypijał go niesłychane ilości.
Dla każdego miłośnika musującego wina – czy w przypadku postaci fikcyjnych, czy realnie żyjących – szampan nie był wyłącznie zwykłym winem, zawsze był czymś więcej: wyrastał ponad codzienność, pozwalał ją celebrować i stwarzać na nowo. Podkreślał znaczenie poszczególnych chwil, ale jeśli brakowało okazji do świętowania, samo jego picie stawało się świętem. Był i jest znakiem wyjątkowości oraz snobizmu.

Szampańska historia jednej formyPierś rozkapryszonej

By jednak w pełni docenić jego szczególny charakter, należało nadać mu odpowiednią oprawę. Wraz ze wzrostem popularności wyrobów szklanych pojawiały się nowe możliwości modelowania jak najbardziej optymalnej dla szampana formy kieliszka. Bo – niezależnie od profanacji popełnianych przez tych, których zdoła kontentować szampan wypijany z plastikowego kubka – wymaga on wręcz kategorycznie szklanego, przeźroczystego naczynia. Tylko w kieliszku jego perlistość i barwa potrafią w pełni nasycić wzrok pijącego.
Szampan ma znaczenie wyjątkowe. Dlatego, jak łatwo się domyślić, również opisowi sposobu delektowania się nim towarzyszy wiele mniej lub bardziej sprawdzonych historii. Najbardziej przez lata popularny kształt szampańskiego kieliszka (czarka – coupé) przywodził na myśl kobiecą pierś.
Jak głosi szczególnie popularna legenda dotycząca powstania takiej właśnie formy, wszystko zaczęło się od Marii Antoniny (1755–1793), rozkapryszonej żony Ludwika XVI. Czarka kieliszka do szampana miała być dokładnym odwzorowaniem jej słynących z urody piersi. W tym miejscu historia przyjmuje dwie wersje. Według pierwszej to rozmiłowany w niej królewski małżonek (co już na wstępie wydaje się mocno niezgodne z historyczną prawdą) miał polecić wykonanie odlewu biustu żony, a według niego stworzenie kieliszka, by mając go przy sobie, zawsze mógł cieszyć się wiernie oddaną bliskością ukochanej żony.
Drugi wariant legendy podaje, że to sama monarchini, zainspirowana doskonałymi kształtami sewrskiej porcelany, przeprowadziła prostą analogię między nimi a inną idealną formą znajdującą się w jej posiadaniu.
I wymyśliła, że kieliszek wykonany na podobieństwo jej piersi pozwoli użytkownikom w najpełniejszy sposób odczuć rozkosze picia szampana. Jak wymyśliła, tak natychmiast zleciła wykonanie (nie wiadomo, kto stworzył model niezbędny do rozpoczęcia masowej produkcji).

Wśród zabytków Troi

Szampan od zawsze wymagał róż, przyćmionych świateł i gorących (poranionych bądź śpiewających ze szczęścia) serc. Dlatego pojawia się opowieść o kolejnym Ludwiku – tym razem XV. Kolejna wieść gminna przypisuje kształt szampańskiej czarki dwóm królewskim metresom. W wariancie „A” to Madame de Pompadour (1721–1764) miała użyczyć swego idealnego biustu do utworzenia formy, na wzór której następnie odlewano szampańskie kieliszki. Ona również wykazała inicjatywę podobną do Marii Antoniny – kieliszek był jej prezentem dla króla, mając związać jego myśli z ofiarodawczynią. A ponieważ ta historia wydała się ciekawa zbiorowej pamięci, to w identycznej wersji (wariant „B”) przypisano ją drugiej królewskiej kochance Madame du Barry (1743–1793).
Z czasem legenda szampańskiego kieliszka rozrastała się coraz bardziej, sięgając jeszcze dalej w przeszłość. Diana de Poitiers (1499–1566), nałożnica króla Henryka II, postąpić miała identycznie jak Madame de Pompadour. Zleciwszy wykonanie kieliszka na wzór własnej piersi, sprezentowała ten antropomorficzny suwenir kochankowi adorującemu jej boskie kształty – by król nigdy o Dianie nie zapomniał.
Fot. filmweb.pl dystr. UIP Sp z o.oWśród kształtodawczyń lokuje się jeszcze Józefinę (1763–1814), żonę Napoleona, wielką admiratorkę szampana, którą cieszyło ponoć szczególnie to, co męża doprowadzało do szału. Czyli delikatny dźwięk bąbelków w kieliszku. Legenda związała ją zatem nieuchronnie z kształtem szampańskiego szkła, nie podając jednak szczegółów, jak miało dojść do pobrania odlewu.
Zupełnie inaczej rzecz się ma z ostatnią (na razie) z modelek. Miała nią być – ni mniej, ni więcej – tylko Helena Trojańska. Legenda mówi, że gdy skończyła się wojna, a piękna Helena powróciła do Menelaosa, zrozpaczony Parys wykonał woskowy model piersi kochanki, z którego następnie stworzył kielich, by pijąc zeń, wspominać najpiękniejszą z kobiet. A później, jak łatwo się również domyślić, ktoś przypadkiem odkrył Parysowe naczynie i ze względu na idealny dla bąbelków kształt postanowił wykorzystać je do picia szampana…

Pojawia się flet

Większość tych opowieści jest oczywiście absurdalna ze względu na chronologię. Szampan powstał w XVII wieku, pierwszy przeznaczony do niego kieliszek został wyprodukowany w Anglii, najpewniej w okolicach 1633 roku. Czyli tylko Maria Antonina i Józefina miały możliwość wpłynąć na losy designu kieliszków do szampana. Niestety, tylko pozornie – kieliszek w kształcie damskiej piersi za czasów wspomnianych kobiet nie był jeszcze używany. Powstał dopiero w XIX wieku. Choć to i tak niewielkie uchybienie wobec pozostałych pomysłów – Diana de Poitiers zmarła jeszcze przed wynalezieniem szkła, a wariant z Heleną przypomina raczej konia trojańskiego anegdoty niż romantyczną legendę.
A jak ma się sprawa praktyczności kieliszka o takim kształcie? Otóż każdy miał się chyba okazję przekonać, jak szybko ulatują z szeroko otwartej czary bąbelki, jak trudno wyczuć jakiekolwiek aromaty i jak błyskawicznie nagrzewa się w nim szampan. Dlatego, z czasów coupé, zachowajmy lepiej barwne opowieści, teraz przyszedł czas korzystać z szampana w wysmukłych, flecikowych szampańskich kieliszkach flute – lub tych najbardziej klasycznych, przeznaczonych do innych win.
Co do przeszłości zaś – można z całkowitą pewnością czekać na kolejny wariant legendy. Musi być w niej ziarno prawdy, skoro test z kieliszkiem szampana ulokowanym na piersi był podstawą selekcji tancerek rewii Folies Bergère. Gdy kieliszek przestawał się utrzymywać na biuście tańczącej girlsy, był to ewidentny znak, że czas pożegnać się z karierą sceniczną. Cóż – piękno i kształt przemijają, ale zawsze znajdą się tacy, co praktycznie zastosują legendy.