Szczęśliwa kraina

Włoska Kampania powoli powraca na mapę pierwszoligowego światowego winiarstwa. Przerwę w karierze zrobiła sobie długą. Przez dwa tysiące lat łatwo zapomnieć, że tu właśnie była kolebka rzymskiego winogrodnictwa, że stąd przez wieki wypływały statki zaopatrujące w winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) odległe prowincje rzymskiej republiki i wczesnego cesarstwa

„Między morzem a położonymi w głębi lądu Apeninami – pisał Michael Grant w Miastach Wezuwiusza – znajduje się równina obdarowana przez naturę względami szczególnymi. Tę wielką połać gąbczastej, bogatej w potas i fosfor wulkanicznej ziemi, którą przecinają dwie dość duże rzeki i owiewają wilgotne wiatry południowo-zachodnie, charakteryzują względnie łagodne i krótkie zimy, a gleba zatrzymuje w porze deszczowej tyle wilgoci, że wystarcza jej to na przetrwanie trzech miesięcy suszy w okresie lata”.  

Spichlerz imperium
Fot. ArchiwumJeśli wierzyć starożytnym źródłom, owa wulkaniczna równina, nazywana Kampania Felix (Szczęśliwa), uchodziła przez wieki za miejsce niemal cudowne. Niech tylko któryś z pisarzy, polityków czy historyków rzymskich wspomni – choćby mimochodem – o tym regionie, zaraz rozpływa się w zachwytach nad jego urodzajnością, klimatem i bogactwami naturalnymi. A także nad miejscowym winem, które – zdaniem przytłaczającej większości autorów starożytnych – nie ma sobie równych.
Nie przypadkiem starożytna Kampania nazywana była spichlerzem Rzymu – pełniła rolę głównego dostawcy zboża, owoców i warzyw (szparagów, dyni, a nade wszystko ukochanej przez Rzymian kapusty), wina, oliwy i garum – owego cuchnącego sosu z przefermentowanych rybich wnętrzności, bez którego nie mogła się obyć żadna wykwintniejsza kuchnia tamtych czasów. W wielu źródłach znajdujemy informację o tym, że w najlepszych latach w Kampanii zbierano plony trzy, a nawet cztery razy w roku! Rolnicza wydajność tego zakątka Italii sześciokrotnie przewyższała zdolności produkcyjne innych regionów (nawet dzisiejszej Apulii, która przejęła po Kampanii rolę najważniejszego sadu i warzywniaka Włoch).

Bordeaux rzymskiej Italii
Porównanie roli starożytnej Kampanii ze średniowieczną funkcją Bordeaux – znajdujemy je choćby w Historii wina Hugh Johnsona – jest nie od rzeczy. Przede wszystkim, co najmniej od VII w. p.Ch  kraina ta pokryta była mnóstwem winogradów, z których pochodziły najsłynniejsze wina Republiki (falern, masyk, caecub i inne).  Spożywano je – rzecz jasna – na miejscu, w wielkich metropoliach, takich jak  Kapua czy samnicka Nuceria. W samej – znacznie mniejszej – Pompei odnaleziono 20 tawern i 118 barów sprzedających wino (także grzane, popularne w zimowych miesiącach). Nade wszystko jednak eksportowano je do pozostałych prowincji rzymskich – Kampania do I wieku pozostawała głównym producentem i dostawcą wina dla całego Imperium. Z portu pompejańskiego codziennie wypływały statki załadowane amforami. Głównym kierunkiem była Narbona i (wcześniej) Marsylia. Tam zresztą osiedli starożytni negotiatores związani umowami (lub więzami pokrewieństwa) z największymi winnymi potentatami Kampanii, takimi jak Marcus Portius, czy rodziny Vibii, Cornelli, Iiulii, Postumii, Vetti i in. Wiele jeszcze innych arystokratycznych rodzin zbijało w Pompei majątki na handlu zagranicznym, w którym wino stanowiło istotny czynnik.  Warto pamiętać, że Kampania, szczególnie jej nadmorska część, stanowiła – tu znów podobieństwo z Bordeaux – zagłębie willi, pałaców i wiejskich posiadłości, których właściciele poczytywali sobie za honor wypełnić je w części amforami z winem własnej produkcji. Na 31 takich odkopanych do dziś willi, aż w 29 (łącznie ze słynną Willą z Misteriami) produkowano wino, a pomieszczenia służące jego wytwarzaniu i starzeniu zajmowały nierzadko więcej niż połowę przestrzeni. W należącej do Agrypy Postumusa  Villa Rustica w Boscoreale dojrzewalnia wina mogła pomieścić nawet sto tysięcy litrów tego specjału.
Wina z Narbony i Marsylii podróżowały dalej w głąb galijskich prowincji, przede wszystkim zaś do… Bordeaux, czyli ówczesnej Burdigali. Bezpośrednio z Pompei statki (można podejrzewać, że wyładowane częściowo m.in. kampanijskim winem) płynęły także do Kartaginy, wybrzeży hiszpańskich, a także na Wschód – do Egiptu  i wysp greckich.

Tragedia Pompei
Płynęły, aż płynąć przestały. Po sierpniu 79 roku przez długie lata żaden statek z winem nie opuścił pompejańskiego portu. W ciągu niespełna trzech dni Pompeja i pobliskie Herkulanum znalazły się pod grubą warstwą pyłu wulkanicznego i lawy. Wybuch Wezuwiusza zniszczył starożytne miasta – zmienił także diametralnie strategię handlu winem w rzymskim imperium.
Po katastrofie Pompeja nigdy już nie odbudowała swojej handlowej pozycji. Utrata całego rocznika 78 i wstrzymanie dostaw wina do odległych prowincji wymusiło zmianę filozofii rzymskiego winogrodnictwa. Zamiast wina w daleką drogę ruszyły sadzonki –  chętniej niż dotąd zakładano nowe winnice w północnej Italii, na terenach dzisiejszej Francji i Hiszpanii.  W ten sposób winorośli na dobre zadomowiła się w tych krajach, zaś Kampania powoli stawała się jedną z wielu winiarskich prowincji na mapie ówczesnego świata.

Spór między bogami mógłby powstać przede wszystkim o te równiny – tak bardzo są piękne i urodzajne.
Polibiusz

Krainy piękniejszej niż Kampania nie było nie tylko w Italii, ale również na całym świecie
Florus

Cantine Cellaro – Sycylia
Fot. ArchiwumSycylijski projekt liczy sobie już 8 lat. W 2007 roku podjęto decyzję o współpracy ze  spółdzielnią Cantine Cellaro, największą w prowincji Agrigento, przerabiającą winogrona pochodzące z ponad 1000 ha winnic (200 różnych winogradów). Gruppo Farnese zajmuje się marketingiem i dystrybucją wszystkich win przeznaczonych na eksport, a stanowiących 96 proc. całej produkcji. Sama spółdzielnia nadzoruje tylko rynek krajowy. Od momentu rozpoczęcia współpracy zmieniono tu właściwie wszystko – począwszy od zatrudnienia z ramienia Farnese nowego enologa – pełnego energii Giuseppe Burruano, odpowiedzialnego za powstające w Cellaro wina, skończywszy na wdrożeniu w winiarni najnowszych technologii. Giuseppe nie jest tu jedynym winemakerem; ma do pomocy swego poprzednika, gdyż w tak małej gminie jak Sambuca di Sicilia, gdzie siedzibę ma Cantine Cellaro, nie sposób zatrudnić „swojego” pracownika, zwalniając jego poprzednika. Gdzie jak gdzie, ale na Sycylii jest to zupełnie niewyobrażalne.