Szukając własnej drogi

Jest wiele definicji terroir (siedliska) i jak świat długi i szeroki bardzo różne rzeczy się przez to rozumie – tłumaczy z werwą i ekscytacją Eben Sadie, dziś jeden z najbardziej wziętych południowoafrykańskich winemakerów. – Dla mnie decydują o tym przede wszystkim trzy czynniki: szerokość i długość geograficzna oraz wysokość nad poziomem morza.

Eben wypłynął na szerokie wody w 2005 roku, kiedy prestiżowy amerykański magazyn „Wine Spectator” przyznał jego winom najwyższą ocenę, jaką tamtejsze wina kiedykolwiek otrzymały: 95 punktów za Columella Swartland 2005. Dzisiaj swój czas dzieli pomiędzy rodzinną winiarnię Sadie Family w Aprilskloof (około 70 km na północ od Stellenboschmiasto w południowo-zachodniej części Kraju Przylądkoweg... (...)), a niewielki, ale bardzo prestiżowy projekt Dits del Terra w katalońskim Prioracie, gdzie produkuje aptekarskie ilości najwyższej klasy win.

Biorąc pod uwagę standardy światowe, przy swoich trzydziestu czterech latach byłby uważany za młodego winiarza, ale w Południowej Afryce jest już doświadczonym weteranem. Tutaj winiarstwo jest młode, chyba najmłodsze na świecie. Robieniem win, w najbardziej prestiżowych nawet winiarniach, zajmują się winemakerzy, którzy nie przekroczyli jeszcze trzydziestki, a nierzadko zdarzają się dużo młodsi.

Między Starym a Nowym Światempopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win...

Błędem jest uważanie Południowej Afryki za winiarski Nowy Światpopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win.... Pierwsze krzewy winorośli na Przylądku Dobrej Nadziei posadził Jan van Riebeeck już w 1655 roku, czyli ponad 200 lat przed dniem, kiedy winiarstwo zawitało do Australii, o Nowej Zelandii nie wspominając. Riebeeck reprezentował słynną Holenderską Kompanię Wschodnioindyjską, której statki handlowe opływały Przylądek Dobrej Nadziei na trasach do Indii i z powrotem. Stworzył tutaj bazę zaopatrzeniową, by pokonujące wielkie odległości okręty mogły uzupełnić zapasy wody, żywności, no i oczywiście… wina.

Riebeeck jako były lekarz okrętowy z wieloletnią praktyką uważał winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) za lekarstwo na wszelkie zło, a przede wszystkim za doskonałe antidotum na panujący wśród marynarzy szkorbut.

Van Riebeeck był Holendrem, o winach i winorośli wiedział niewiele, prawdopodobnie pierwsze krzewy były dobierane dość przypadkowo w zachodniej Francji i na francuskich statkach dostarczane do Kraju Przylądkowego. Pierwsze wino z tych krzewów uzyskano w 1659 roku i wtedy to wzruszony Jan van Riebeeck zapisał w swoim dzienniku: „Dziś, niech Bogu będą dzięki, otrzymaliśmy wino z pierwszych przylądkowych winogron”.

Następcą Jana van Riebeecka na stanowisku gubernatora Kraju Przylądkowego był Simon van der Stel. Człowiek dobrze wykształcony, wielki entuzjasta wina. Swoim winiarskim entuzjazmem zaraził wielu holenderskich osadników. Stworzył system inspektorów, którzy fachowo i technicznie doradzali, jak zakładać winnice oraz produkować wina, wszak Holendrzy nie przynieśli ze swojej ojczyzny żadnej winiarskiej wiedzy i tradycji. Tę zaś posiadali inni osadnicy, francuscy hugenoci wypędzeni za wiarę ze swojej ojczyzny. Większość z nich osiedliła się w miejscowości Frenschhoek, która właśnie od nich wzięła nazwę „Francuskiego Zaułka”.

Gebernator Van der Stel był też inicjatorem nasady winnych krzewów na samym przylądkowym cyplu w Constantii, gdzie do dziś powstaje legendarne słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.. wino w tokajsko-reńskim stylu: Vin de Constancepołudniowoafrykańskie słodkie wino z podokręgu Constanti... (...). Podobnie jak Tokaj, znalazło ono uznanie w monarchistycznych kręgach XVII-wiecznej Europy i pijane było na wielu dworach, przede wszystkim brytyjskim i holenderskim. Najbardziej znany południowoafrykański region winiarski, jak również miasto Stellenbosch, gdzie znajduje się jedyny tutejszy wydział enologiczny, swoją nazwę wiedzie właśnie od nazwiska drugiego gubernatora Jana van der Stela.

 

Ekonomia polityczna wina

Mój uniwersytecki profesor ekonomii zwykł mawiać: „Mamy dwie ekonomie polityczne: kapitalizmu i socjalizmu – przy czym ta druga nie istnieje”. Gdy popatrzymy na światowe winiarstwo, dojdziemy do wniosku, że z całą pewnością istnieje jednak coś, co można nazwać ekonomią polityczną wina. Afryka Południowa zapisała w tym względzie swoje karty. Najwięksi historyczni dyktatorzy polityczni wina to Anglicy. Wiele regionów świata zawdzięcza swój rozwój lub upadek temu, czy Anglia w danym momencie żyła w zgodzie z Francją, czy też nie. Wojna z Francją i następująca po niej blokada ekonomiczna w XVII wieku przyczyniła się do powstania porto i sherry. Podobnie było też z południowoafrykańskimi winami. W latach 60. XIX wieku Anglia zniosła zaporowe cła na francuskie wina, przez co stały się one tańsze i bardziej dostępne od win przylądkowych. Zbiegło się to w czasie z atakiem filokserygatunek mszycy, niezwykle groźny szkodnik winorośli.Atak m... w 1885 roku, co doprowadziło do powolnego upadku tutejszego winiarstwa.

Po drugiej wojnie światowej przylądkowi winiarze zetknęli się z innym ekonomiczno-politycznym problemem. Zrujnowana wojną Europa przestała kupować tutejsze wina, co spowodowało jego olbrzymią nadprodukcję. Władze znalazły na to sposób w postaci utworzenia wielkiego spółdzielczego molocha KWV (Koöperatieve Wijnbouwers Vereniging van Zuid-Afrika Bpkt), który zaczął kontrolować ceny i wielkość produkcji wina w całej RPA.

W 1957 roku KWV wprowadziła system kwotowy ograniczający możliwość nowych nasadzeń, określając, jakie odmiany winogron można sprowadzać z zagranicy i tym podobne obostrzenia. Słowem – znana nam centralnie sterowana gospodarka. Ale najgorsze przyszło później – kiedy wprowadzono w kraju system apartheidu, czyli segregacji rasowej. Wydawać by się mogło, że jest to odległe od problemów winiarskich, ale tak naprawdę winiarstwo przez wieki było niewolnikiem ekonomii politycznej.

Apartheid doprowadził do międzynarodowej izolacji Południowej Afryki i od 1980 roku tutejsze winiarstwo praktycznie nie miało kontaktu ze światem. Izolacja ta skutecznie oddzieliła kraj od wszelkich nowych trendów i osiągnięć winiarskiego świata, ale przede wszystkim pozbawiła tutejszych winiarzy możliwości sprzedaży swoich produktów na świecie. Chcemy czy nie, ekonomia polityczna wina istnieje.

 

To idzie młodość

– Wiesz, co jest największą siłą naszego winiarstwa? – pyta mnie w drodze z Paarl do Stellenbosch Rikus Neetling, tutejszy młody winiarz. – Naszą siłą jest młodość!

Wracamy właśnie z całodniowego rekonesansu w dolinach Peerderbergu leżących około 70 kilometrów od Stellenbosch.

– Popatrz – mówi dalej. – W naszej dolinie najstarszy jest Eben Sadie, ma 34 lata, Stephan Basson z Babylons Peak ma 27, a Albert Ahrens z Lammershoek ma 30. Ja sam mam 25 lat i w tym roku wypuszczam na rynek swoje pierwsze wino, Bizoe.

Rzeczywiście, gdy spojrzeć na panoramę tutejszego winiarstwa, zwracają uwagę dwie rzeczy: młodość enologów i winemakerów, gdzie wielu z nich nie przekroczyła jeszcze trzydziestki (o czterdziestce nie wspominając), ale też młodość tutejszych firm winiarskich. Wiele naprawdę ciekawych projektów to winiarnie z historią krótszą niż pięć-sześć lat. Jak to porównać do Włoch czy Francji, gdzie najstarsze rodziny chwalą się kilkusetletnią tradycją?

– Byłem kiedyś w Polsce, w Szczecinie i Gdańsku – wspomina pięćdziesięcioletni dzisiaj Paul Kretzel, właściciel szanowanej winiarni Lammershoek ze Swartlandu. – Pracowałem w branży kontenerowej i sprzedawaliśmy zbiorniki na cały świat, w tym do Polski. Ale to nie było życie dla mnie. Kupiliśmy farmę winiarską i od ośmiu lat żyjemy czterema porami roku wyznaczanymi przez winoroślVitis vinifera...

Paul ze swoją rodziną produkuje wysoko oceniane wina, a ciekawostką jest to, że posiada kilka hektarów bardzo starej nasady gron tokajskiego hárslevelü, które kupił wraz ze starą farmą. Dziś produkuje z nich niewielkie ilości słodkiego wina – takiego lokalnego „tokaju”.

Pinotagepołudniowoafrykańska odmiana czerwonych winogron, krzyżó... (...), sztuczny czy prawdziwy?

Pinotage to jedyny miejscowy, niewystępujący gdzie innej szczep z uprawianych tutaj winogron.

– Myślisz, że pinotage będzie dalej w przyszłości pełniło rolę winnego „okrętu flagowego” RPA? – pytam Ebena Sadie.

– Mocno w to wątpię, wręcz jestem przekonany, że nie – odpowiada. – To sztuczna krzyżówka, stworzona w laboratorium. Powinniśmy naszą przyszłość wiązać z odmianami naturalnymi, najbardziej pasującymi do naszego siedliska. Dla mnie nasz terroir jest najbardziej zbliżony do śródziemnomorskiego, a zatem przyszłością są szczepy wywodzące się stamtąd: grenachehiszpańsko-francuska czerwona odmiana winogron, uprawiana g..., tempranillo, nero d’avola, sangiovesewłoska odmiana czerwonych winogron.Jest to jedna z najważn... (...) i inne. Trzeba dużo próbować i sprawdzać, co daje najlepsze wino. Widać też wyraźnie – kontynuuje – że świetne rezultaty daje syrahfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ....

Z tą ostatnią opinią zdają się zgadzać prawie wszyscy. Uprawy syrah rosną każdego roku i obecnie stanowią już 10 procent wszystkich winnic kraju. Z białych win wielkim odkryciem ostatnich lat jest sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...).

 

Bordeaux, cape czy pinot noirjedna z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych czerwo... (...)?

Rozmawiając natomiast z winiarzami z najstarszych przylądkowych winiarni, widzimy ciągle wielkie przywiązanie do bordoskich odmian czerwonych. Większość zgadza się, że może merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...) nie rodzi tu idealnie, ale nie zaprzestają prób stworzenia perfekcyjnego tzw. Bordeaux blend, czyli kupażu tradycyjnych bordoskich odmian. Inni swoje ambicje realizują w tzw. Cape blend, czyli bordoskiej mieszance ze sporym udziałem pinotage.

Po słynnym filmie Bezdroża, kiedy świat ogarnęła gorączka pinot noir, wielu tutejszych producentów zaczęło szukać swojej szansy w tym winie. Szybko rozwijają się chłodniejsze regiony winiarskie, przede wszystkim Elgin i Elim, położone na południowy wschód od Kapsztadu, wokół przylądka Agulhas, gdzie swoje wody mieszają oceany Atlantycki z Indyjskim.

Jaka zatem przyszłość czeka winiarstwo w Republice Południowej Afryki? Patrząc na zapał, entuzjazm, energię oraz poświęcenie tutejszych winiarzy i winemakerów, perspektywy są bardziej niż obiecujące.

Co przeważy? Odmiany bordoskie czy rodańskie? Burgundzkie czy śródziemnomorskie? Przyszłość pokaże. Będzie dobrze. Byle tylko nie przeszkodziła znowu ta „ekonomia polityczna wina”.