Szum Prutu i Czeremoszu

Z całej kolekcji zaimponowało mi najbardziej Richebourg z Domaine(fr.) posiadłość, majątek, gospodarstwo.. Romanée-Conti, rocznik 1937.

Ciekawe, czy nabył go normalnie, drogą kupna przed 1940 rokiem, czy znając plany swojego szefa postanowił odczekać trochę i zdobyć go za pół ceny, czy jeszcze taniej. Mowa o znanym niemieckim kolekcjonerze win i zarazem drugim człowieku III Rzeszy, Hermannie Göringu.

Pocieszające w tym wszystkim jest to, że przynajmniej nie zdołał swojej kolekcji wypić. Chyba zawiodła go wiara w długie panowanie, więc nie śpieszył się z konsumpcją. Kolekcję odkryli niezawodni i bohaterscy żołnierze Armii Czerwonej i Bóg jeden wie, co powstrzymało chłopaków przed jej natychmiastową konsumpcją.

Stalin ponoć gustował w słodkich czerwonych gruzińskich winach, więc też nie był szczególnie zainteresowany tymi wytrawnymi „francuzami”, dlatego całość kolekcji podzielono sprawiedliwie na dwie części i rozwieziono do dwóch przepastnych winiarskich piwnic: na Krymie i w Mołdawii. Ktoś zadecydował, że trafi ona nie do Mileştii – najdłuższej piwnicy świata, wpisanej na listę rekordów Guinnessa, ale do Cricovej. To druga co do wielkości piwnica świata. Sto dwadzieścia kilometrów podziemnych korytarzy, po których gości wożą meleksy – kiedyś produkowane w Mielcu. Zresztą słowo „piwnica” w odniesieniu do tego miejsca średnio pasuje. Raczej skłaniam się do lokalnie używanej nazwy „podziemne miasto”. Mają tu swoją ulicę cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...), merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...), chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...), fetească i wiele innych winnych szczepów. W największej sali, gdzie okazjonalnie odbywały się kiedyś posiedzenia komitetu centralnego komunistycznej partii Kraju Rad, obecnie podejmuje się głowy państw. Niezapomniany Leonid Breżniew – o czym mało kto pamięta – był sekretarzem partii w Mołdawii i w późniejszych latach z nostalgią często tu powracał, wspominając młode lata. Z pamiątkowych zdjęć powieszonych na ścianie wnioskuję, że uroki tutejszych bąbelków (Cricova produkuje osiem milionów butelek wina musującego rocznie) mieli okazję smakować Bronisław Komorowski i Jerzy Buzek (mylnie podpisany Buzec), nie wspominając już o innych wielkich ze Wschodu czy Zachodu, jak Putin, Merkel czy Kerry.

Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) dla Mołdawii jest tym, czym węgiel dla Śląska i ropa naftowa dla Kuwejtu. Stanowi ponad dziesięć procent narodowej gospodarki, a liczba posadzonych tu hektarów winorośli jest najwyższa w przeliczeniu na mieszkańca na świecie. Na skromny konkurs win, odbywający się co roku w lutym w Kiszyniowie, zapraszani są eksperci winiarscy z wielu krajów. Konkurs jest afiliowany przy Organisation Internationale de la Vigne et du Vin, a prezydent OIV – honorowym gościem. Od początku do końca po sali krząta się mołdawski minister rolnictwa, chętnie rozmawiając z wszystkimi konkursowymi sędziami.  Nie wiem, czy to ze zwykłej kurtuazji, ale w krótkiej rozmowie stwierdził, że Polska jest największym przyjacielem Mołdawii w Unii Europejskiej – bardziej nawet niż Rumunia – co zdradzam na łamach „Czasu Wina”, zakładając, że nasz winiarski periodyk nie jest śledzony przez czujne oko rumuńskiego białego wywiadu i nie naruszymy tym samym międzynarodowego status quo.

„Nie ma w tym nic dziwnego, panie Ministrze” – odpowiedziałem ze swadą, dziękując Bogu, że przed kolacją sięgnąłem do Wikipedii. Historycznie Mołdawia zawsze widziała w Polsce swojego opiekuna, poczynając od czasów Władysława Jagiełły i królowej Jadwigi. Od XV wieku Polska wielokrotnie występowała w obronie tutejszych hospodarów (książąt) w licznych wojnach, jakie zdarzyło się im toczyć, głównie z Tatarami i Turkami. Oczywiście (choć trudno to sobie dzisiaj wyobrazić) mieliśmy wspólną granicę. Na owym pograniczu w obecnej północnej Mołdawii, wiele wiosek zamieszkanych jest głównie przez Polaków. Minister twierdzi, że to najbardziej lojalna w stosunku do niepodległej Mołdawii etniczna grupa mniejszości narodowych.

A co zostało z tego w Polsce? Opiewany w pieśniach „szum Prutu i Czeremoszu” dotyczy właśnie Mołdawii. Prut i Czeremosz były przed wojną granicznymi rzekami między Polską a Rumunią (Mołdawią). Polscy górale podhalańscy podobno swoje korzenie wywodzą od rumuńskich Hucułów. Wiele łączy Polskę i Mołdawię. W Mołdawii pamiętają o tym dużo bardziej niż w Polsce.

Gdy więc śpiewamy „wina, wina, wina dajcie”, pamiętajcie, by kieliszek napełnić mołdawskim winem.