U stóp wielkiej góry

Jumillaokręg winiarski i apelacja DO na granicy regionów Murcia i... (...) to specyficzna apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia..: co prawda jej wina w rodzimej Hiszpanii mają ugruntowaną pozycję, ale już reszcie świata są znacznie mniej znane. Z wyjątkiem może Stanów Zjednoczonych, gdzie otacza je nimb szczególny – niektóre wina powstają wyłącznie na potrzeby tamtejszego rynku.

Chociaż to jedna z najstarszych apelacji w Hiszpanii, musiało upłynąć trochę czasu, nim jej wina zaczęto doceniać najpierw na terenie samego Półwyspu, a potem stopniowo na rynku międzynarodowym. Mimo że działa tutaj kilkadziesiąt winiarni, tylko niektóre z nich cieszą się uznaniem. Wśród tej grupy poczesne miejsce zajmuje Casa de la Ermita, której wina niemal od samego początku są najlepszym, obok win z Bodegas Juan Gil, ambasadorem tego gorącego, skąpanego w słońcu zakątka. Ów początek miał miejsce stosunkowo niedawno, bo w roku 1997 i przez kilka lat pozycja winiarni – za sprawą win tworzonych przez jej głównego enologa Marciala Martineza Cruza – była niezachwiana. Z czasem jednak zarówno w obrębie samej doliny El Carche, gdzie jest położona, jak i w bezpośrednim sąsiedztwie miasteczka Jumilla zaczęli pojawiać się poważni konkurenci.

Powrót do korzeni

Fot. Casa de la ErmitaCoraz więcej przedstawicieli świata winiarskiego zaczęło doceniać potencjał drzemiący w tym nie do końca gościnnym zakątku Półwyspu Iberyjskiego. Wielką karierę jumillijskim winom przepowiadał Robert Parker już w 2004 roku i trzeba przyznać, że niewiele się pomylił. Zresztą sam bardzo przyczynił się do ich rozsławienia w świecie, hojnie przyznając im wysokie oceny.
Trudno jednoznacznie określić, czy to za sprawą Parkerowskich wizji, czy może patriotyzmu lokalnego, w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku na arenie jumillijskiej pojawiło się dwóch bardzo ważnych graczy: Bodegas Luzón (zaczęła swoje nowe życie po wykupieniu jej przez grupę Fuertes) oraz Bodegas Hacienda del Carche. Nowoczesny budynek tej ostatniej wzniesiono vis à vis Casa de la Ermita, w prawdziwie bajkowej scenerii doliny El Carche, nad którą góruje najwyższe wzniesienie Murcji o tej samej nazwie. Architektura tej winiarni doskonale harmonizuje ze wznoszącą się bezpośrednio za nią górą – niski, rozłożysty budynek o piaskowym odcieniu jest, a jakoby go nie było. Wszystko jest tu supernowoczesne i świeże, co specjalnie nie dziwi, ponieważ inwestycja liczy zaledwie siedem lat. Jeszcze niedawno stanowiła konkurencję dla swej znanej sąsiadki, ale ostatnimi czasy grają już w jednej drużynie – pochodzący ze znanej jumillijskiej rodziny o wielopokoleniowych tradycjach winiarskich właściciel Hacienda del Carche kupił Casa de la Ermita, a tym samym winiarnie nie muszą ze sobą rywalizować. Taka sytuacja stwarza doskonałe warunki do tworzenia najlepszych win pod jedną i drugą marką.

Walcząc o swoje

Fot. Dorota RomanowskaO uznanie nie tylko w świecie, ale i w samej Hiszpanii zabiega głównie młodsza „siostra”, ponieważ jej wina, chociaż wszechobecne w Jumilli i Murcji, szerzej są wciąż właściwie nieznane. Zmiana tego stanu rzeczy wydaje się być tylko kwestią czasu, gdyż młoda enolożka Valerie Durant robi wszystko, aby efekty jej pracy zostały zauważone. Można odnieść wrażenie, że czasem w tych staraniach posuwa się odrobinę za daleko (na przykład tworząc z monastrella różowe winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) w typie eisweina), ale o gustach się nie dyskutuje. Najważniejsze, że wina wytrawneokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d... są cudownie aromatyczne, o dobrej strukturze, pełne owocu i przyjemnej taniny. Jak we wszystkich tutejszych winiarniach większość z nich powstaje na bazie monastrella, który w kombinacji z garnachą, cabernetem czy syrahem daje pełne głębi, wyraziste kupaże.
Oprócz win, przepysznej oliwy i octu balsamicznego powstających w Hacienda del Carche, jeszcze jeden produkt zasługuje na uwagę: to fantastyczne rzemieślnicze dżemy zrobione z młodego wina monastrell i sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...). Delektując się nimi, naprawdę wyczuwa się smak wina, chociaż o alkoholu nie ma już mowy – wyparował w procesie produkcji, kiedy wino podgrzewane jest do temperatury 100 stopni.

Zawsze na baczności

Fot. Bodegas LuzónWydawało się mało prawdopodobne, by jakiś producent był w stanie wtargnąć przebojem do grona tuzów miejscowego winiarstwa i mocno w nim namieszać. Aż tu w 2005 roku grupa Fuertes zakupiła mieszczącą się nieopodal centrum Jumilli winiarnię Luzón i szybko przekształciła ją w prawdziwą perłę lokalnej enologii. Sporym nakładem kosztów, ale i z wielkim smakiem odremontowano zarówno samą winiarnię, wyposażając ją w najnowsze zdobycze techniki, jak i okoliczne zabudowania, przekształcając całość w prawdziwe centrum enoturystyczne Jumilli.
Jednak najważniejszym z winiarskiego punktu widzenia posunięciem było zatrudnienie na stanowisku głównego enologa Luisa Sancheza Sancheza, którego kreatywność bardzo szybko ujawniła się w wychodzących spod jego ręki winach.  to obecnie lider zarówno pod względem wielkości produkcji, jak i eksportu lokalnych win, i chociaż żadnym, nawet tym z podstawowych linii, nie można nic zarzucić, prawdziwymi perłami są wyroby powstające w kategorii win autorskich, przy tworzeniu których Luis Sanchez Sanchez może dać upust swej inwencji. Jego dziełem są cudownie skoncentrowane, aromatyczne, pełne mocy i subtelnej elegancji harmonijne wina, które uwiodły krytyków winiarskich na całym świecie, z Robertem Parkerem na czele.  

Dobre strony eksperymentów

Chociaż Jumilla raczej nie słynie z win białych, w ofercie tutejszych winiarni z przyczyn głównie gastronomicznych zazwyczaj znajduje się przynajmniej jedno takie wino. Wina te najczęściej powstają z macabeo, czasami stanowią kupaże z airén lub sauvignon blanc. Nie są one jednak najmocniejszą stroną apelacji, gdyż dla jasnych odmian winorośli jest tu zbyt gorąco.
Fot. Dorota RomanowskaDlatego duże zaskoczenie przynosi degustacja lekko egzotycznego, ale przy tym cudownie rześkiego viogniera rodem z Casa de la Ermita. Trudno uwierzyć, że powstał z owoców rosnących na zalanych słońcem niemal pustynnych terenach. Najwyraźniej tutejszy enolog ma swoje sposoby, by tę pożądaną kwasowość otrzymać. Obecność win z viogniera przestaje dziwić, gdy udamy się na spacer po posesji, gdzie zaraz za winiarnią rozciąga się sporych rozmiarów winnica eksperymentalna, na której testuje się odmiany winorośli właściwie z całego świata. W ten sposób sprawdza się, w jakim stopniu mogą się przystosować do panujących w Jumilli warunków i jakie są szanse na ich uprawę w przyszłości na większą skalę. Takim sposobem do stałego portfolio trafił viognier, który ku ogólnej radości przyjął się doskonale i dał więcej niż zadowalające wino.
Innym wartym uwagi przykładem, wyrosłym na bazie eksperymentów Casa de la Ermita, jest petit verdot, w jumillijskim słońcu spokojnie sobie dojrzewający, nietrapiony problemami pogodowymi, z którymi boryka się w Bordeaux. Dzięki czemu można z niego robić doskonałe jednoszczepowe wina.
Podczas spaceru między krzewami tourigi nacional, malbeca czy gewürztraminera po chwili wzrok nasz napotyka grube, poskręcane pnie winorośli, zdawałoby się rosnących na samych kamieniach. To jedne z najstarszych krzewów monastrella w regionie. Z ich owoców, niemal natychmiast po założeniu przez Pedra José Martineza winiarni, zaczęły powstawać wina zwracające uwagę winiarskiego świata na potencjał, jaki drzemie w tym ignorowanym przez większość winiarskiej braci regionie.