W 80 światów dookoła dnia

Argentyna to państwo niezwykle bogatebogate – termin degustacyjny na określenie wina, w który... (...). Różnorodnością geograficzną, złożonością kulturową oraz wyobraźnią swych mieszkańców. Osobne artykuły można by poświęcić muzyce, literaturze, piłce nożnej i pięknie przyrody…

Nazwa kraju pochodzi od łacińskiego argentum – srebro. Związana jest z legendą o skarbach z tego kruszcu ukrytych gdzieś wewnątrz południowoamerykańskiego kontynentu. O jej prawdziwości przekonani byli w XVI wieku hiszpańscy i portugalscy konkwistadorzy, którzy – zdobywając tamte tereny – spotykali przedmioty wykonane ze srebra u plemion tubylczych.
Wierzyli, że płynąc w górę rzek Urugwaj i Parana, dotrą do Sierra del Plata (hiszp. Góry Pełne Srebra). Określenie „Argentyna” pojawia się pierwszy raz na mapie weneckiej z 1536 roku.
Terytorium Argentyny jest prawie dziewięciokrotnie większe od Polski, z niewiele wyższą liczbą mieszkańców. Na północy mamy tropiki, na południu – lodowce i wieczną zimę. Południowy wschód obmywają fale Atlantyku, a po przeciwnej stronie – na zachodzie i północy – granic strzegą wysokie, srogie, pokryte wiecznym śniegiem Andy z Aconcaguą, najwyższym szczytem obu Ameryk (bazą wypadową dla jej przyszłych zdobywców jest miasto Mendoza). Bogactwa przyrody dopełniają wodospady Iguazú na granicy z Brazylią, Puente del Inca w prowincji Mendoza, a na południu piękna Patagonia i subpolarna Ziemia Ognista. To istna przyrodnicza paleta barw.

Instytucja gaucho

Historia Argentyny nierozerwalnie związana jest z ziemią. Walki o nią toczyli z najeźdźcami rdzenni mieszkańcy. Najlepsze jej części chcieli zagarnąć dla siebie przyjezdni Europejczycy. Spychali Indian na mniej przyjazne tereny, a wielu z nich wymordowali. Zarządzali krajem aż do tzw. rewolucji majowej, gdy w 1810 roku antyhiszpańskie powstanie kreolów (potomków Europejczyków urodzonych w Ameryce Południowej) zapoczątkowało wygraną tzw. Wojnę o Niepodległość (1810–1825). Odtąd 25 maja obchodzone jest święto narodowe. Można więc powiedzieć, że Argentyna jest młodym niepodległym krajem, bo zaledwie 200-letnim.
Walki o ziemie prowadzili również gauchos, południowoamerykańscy kowboje. To oni przyczynili się w ogromnej mierze do uniezależnienia kraju od Hiszpanii. Ich odwagę i mężne czyny opisał w poemacie epickim Martín Fierro XIX-wieczny pisarz José Hernández. Utwór jest częściowo protestem przeciwko europeizacji i tendencjom modernizacyjnym wprowadzanym przez prezydenta Domingo Faustino Sarmiento, notabene dziś postrzeganym jako polityk-innowator, zwolennik demokracji i nauczyciel Ameryki Łacińskiej. Poemat przedstawia również ważną dla gauchos poezję, jej specyficzny rodzaj – payadas, ballady, które śpiewane przez payadores stały się podstawowym wyznacznikiem argentyńskiego folkloru muzycznego. Przyznawana od wielu lat Nagroda Martín Fierro jest najbardziej cenionym wyróżnieniem w dziedzinie poezji.
Rolę ziemi w kulturze argentyńskiej podkreślał też uważany za najważniejszego artystę folkowego XX wieku Atahualpa Yupanqui (pisał o nim Artur Boruta w artykule Inkaska filozofia życia w numerze 43. „Czasu Wina”). Nękany przez cenzurę podczas dyktatury Juana Peróna wyemigrował na krótko do Europy. Na prośbę Edith Piaf koncertował w Paryżu, gdzie nagrał też swój pierwszy longplay na Starym Kontynencie, zatytułowany Miner I Am.

PR po argentyńsku

Evita PeronArgentyńczycy to ludzie czynu. Głowy mają pełne pomysłów. Choć zdają się być też podatni na populizm czy może raczej głodni są charyzmatycznych przywódców. Czy takim był Juan Domingo Perón? Wojskowy, polityk oraz dwukrotny prezydent Argentyny. Dyktator i nacjonalista, zwolennik „Wielkiej Argentyny”. Wprowadził szeroki program osłon socjalnych, którego symbolem stała się jego żona Evita (María Eva Duarte), co przyczyniło się de facto do ruiny finansów państwa i upadku samego Peróna.
Jak zatem wytłumaczyć fakt, że peronizm wciąż pozostaje istotnym nurtem polityki argentyńskiej? Choć w dużej mierze przyczynił się do argentyńskiego kryzysu gospodarczego, którym kraj powitał XXI wiek, wciąż jest popularny. Czy chodzi o idee potężnego państwa? Czy współczesne poparcie dla tego nurtu jest raczej wynikiem tęsknoty za wielkimi ideami? Dziś peronizm jest reprezentowany przez Partię Sprawiedliwości, z której wywodzi się obecna prezydent Argentyny Cristina Fernández de Kirchner, ale również jej małżonek Néstor Kirchner, sprawujący urząd prezydenta tuż przed nią.
Niewątpliwie dzisiejsi specjaliści od public relations mogliby się wiele nauczyć od Evity. To ona zawładnęła najbardziej sercami Argentyńczyków. Wykorzystując swój zawód prezenterki radiowej i posługując się mikrofonem radiowym jako narzędziem politycznej propagandy, w znaczny sposób przyczyniła się do sukcesu męża w wyborach prezydenckich w 1946 roku. Stała się duchową przywódczynią, dzięki której ludzie uwierzyli w wizję państwa mającego być rajem socjalnym dla najbardziej potrzebujących. Do dziś biedne argentyńskie przedmieścia czczą ją niemal jak świętą. A na jej grób na Cementerio de La Recoleta (to cmentarz położony w ekskluzywnej dzielnicy Recoleta w Buenos Aires) ludzie wciąż przynoszą świeże kwiaty…

Świętości powszednie

Chyba największym żyjącym dziś świętym jest dla Argentyńczyków obecny (czy może raczej już „były”?) selekcjoner reprezentacji kraju w piłce nożnej Diego Maradona. „El Diez” („Dziesiątka”) jest uważany za jednego z najlepszych graczy w historii tego sportu. Został też wybrany najlepszym zawodnikiem XX wieku w sondzie przeprowadzonej na oficjalnej stronie FIFA. Wszyscy znają jego spryt na boisku, który jest typową cechą Kreolów. Diego Maradona, jak przystało na świętą postać, ma swoje miejsce w wielu argentyńskich domach – to ołtarzyk ze świecami i kwiatami, w którego centrum oczywiście znajduje się zdjęcie boskiego Diego. I tak naprawdę nie liczy się fakt, czy jest on dobrym trenerem, czy nie. Ani to, że w 2005 roku poległ już po trzecim odcinku drugiej edycji włoskiego „Tańca z gwiazdami”, zajmując 9. miejsce.
Jedną ze świętości powszednich – niemal w całej Ameryce Południowej – jest natomiast yerba mate – napar podobny do zielonej herbaty, przygotowywany z wysuszonych i zmielonych liści ostrokrzewu paragwajskiego. Jej picie jest niczym rytuał. Argentyńczycy siadają na ławkach z termosem i naczyniem na mate. Przesypują zmielone „siano” ze słoiczka do naczynia do picia i, wciąż gadając, dolewają co jakiś czas wodę z termosu. To znakomity towarzysz pogawędek. Można powiedzieć: „siedzą, piją, lulki palą…”.
A esencją Argentyny, znaną chyba każdemu, jest z pewnością tango. I nie chodzi tu bynajmniej o sam taniec. Tanga można słuchać, tango można oglądać. To również filozofia życia. Jest fundamentalną częścią muzyki Argentyny. Posiada wiele odmian, szkół i wciąż jest interpretowane i odkrywane na nowo, co jest zasługą przede wszystkim pioniera nuevo tango Astora Piazzolli.
Trio Gotan Project – francusko-szwajcarsko-argentyński zespół – prezentuje z kolei przestrzenne, głównie akustyczne, tango z elementami elektronicznymi. Romans tanga z elektroniką to również muzyka Bajofondo Tango Club. Liderem zespołu jest Gustavo Santaolalla, kompozytor muzyki filmowej, dwukrotny zdobywca Oscarów (filmy Tajemnica Brokeback Mountain oraz Babel). „Electrotango” lub „tango fusion” to także muzyka Tanghetto oraz Tango Santo obfitująca w elementy trip-hopu, drum and bassu i chill-outu.

Temperament na parkiecie

Tango chyba najlepiej wyraża namiętny temperament Argentyńczyków. Choć nieodłącznie kojarzy się z Buenos Aires, tańczone jest w wielu innych miastach Argentyny. To narodowy skarb Argentyny, a od 2009 roku decyzją UNESCO również – zarówno taniec, jak i muzyka – część światowego niematerialnego dziedzictwa kulturalnego ludzkości. Ciekawe, że jedno z najbardziej znanych tang – La Cumparsita – została skomponowana w Montevideo przez Urugwajczyka Gerarda Matosa Rodrígueza. Natomiast słynne w Polsce Tango Milonga skomponował Jerzy Petersburski senior, który grywał w znanych lokalach w Buenos Aires. Kiedy Argentyńczycy je usłyszeli, natychmiast uznali za swoje.
Tango argentyńskie jest tańcem ulicy miasta, podobnie jak portugalskie fado czy greckie rebetiko. To taniec nienawiści i pożądania. Pomimo niezwykle bogatej i wciąż żywej tradycji traktowane jest przez Argentyńczyków jak chleb powszedni. Jest zabawą bez zbędnych sztucznych ceremonii. Polega na improwizacji i stałym rozwoju. Posiada także pewne elementy niezmienne, jak np. metrum parzyste 2/4, poruszanie się wokół linii tańca przeciwnej do wskazówek zegara i cabeceo.
Ta ostatnia etykieta oznacza tradycyjny sposób zapraszania do tańca tylko za pomocą kontaktu wzrokowego i ruchu głowy. Cabeceo jest zapoczątkowane przez mężczyznę. Kieruje on wzrok na – zazwyczaj siedzącą przy stoliku – kobietę. Może ona odwrócić głowę, co oznacza, że nie chce tańczyć. Jeżeli jednak podtrzymuje kontakt wzrokowy, oznacza to zgodę na taniec. Wówczas mężczyzna, nie spuszczając wzroku z kobiety, podchodzi do niej, podaję jej rękę i prowadzi na parkiet.

Piotrkowska w Buenos Aires

Są takie miejsca w stolicy Argentyny, które bez przesady można nazwać kultowymi. Nierozerwalnie są związane z kulturą i narodowymi cechami Argentyńczyków. Mają bogatą historię i równie często jak z tangiem łączą się z wielkimi nazwiskami literatury argentyńskiej oraz… polskiej. Podążając tymi tropami, można zwiedzić sporą część Buenos. Podróż będzie niezapomniana, jeśli skorzysta się z najstarszego metra w Ameryce Południowej (uruchomione zostało w 1913 roku!). Choć wagony są drewniane i wszystko się trzęsie, Buenos Aires w przeciwieństwie do Warszawy może się pochwalić pięcioma nitkami metra!
Jedna z nich przebiega pod Avenida de Mayo, długą na 1,5 km ulicą zbudowaną na wzór paryskich bulwarów. To jedna z najdłuższych ulic argentyńskiej stolicy. Tu pod numerem 829 mieści się słynna Gran Café Tortoni, najstarsza kawiarnia w Buenos, otwarta w 1858 roku. Wysmakowany wystrój wnętrz w stylu fin de siècle jest idealnym tłem dla eleganckich – jak zwykle w krawatach i garniturach – porteños (nazwa mieszkańców portowego miasta, głównie używana w stosunku do mieszkańców Buenos). Siedzą przy kawie, czasami nad szachownicą, palą cygara i plotkują. W kredensie za szybą turyści mogą oglądać zdjęcia i pamiątki po znanych gościach i jednym z dwóch najsłynniejszych pisarzy argentyńskich, stałym bywalcu lokalu, Jorge Luisie Borgesie. Café Tortoni czci jeszcze jednego bohatera: Carlosa Gardela, legendarnego śpiewaka tanga.
Innym stylowym miejscem jest El Querandí. Usytuowane na rogu ulic Moreno i Perú, a założone w 1920 roku. El Querandí to nie tylko tanguería – dom tanga, lecz również restauracja i teatr. Można tu nauczyć się tańczyć tango, popatrzeć na występy zawodowych tancerzy, zjeść kolację i degustować wina. Przychodził tu często Witold Gombrowicz podczas swego 24-letniego pobytu na emigracji. A w restauracji Rex (nieistniejącej już dziś) tłumaczył na hiszpański Ferdydurke.

Smutek latynoskiej wyobraźni

Jeśli chodzi o własne miejsce w Buenos, drugi wybitny autor literatury argentyńskiej wybrał London City Bar. Julio Cortázar tam najpełniej czuł melancholijną atmosferę stolicy. Lokal pełnił rolę punktu zbiorczego dla tych, którzy wygrali konkurs (nagrodą w nim był rejs statkiem). Mowa o powieści Wielkie wygrane. Cortázar do dziś ma swój stolik w tym miejscu, a London City Bar gratisową reklamę na wieki. Jednak to inna książka przyniosła mu sławę i uznanie krytyków.
Wydana w 1963 roku Gra w klasy zapoczątkowała światowy boom na literaturę iberoamerykańską. Emigranckie love story (zniechęcony peronizmem pisarz wyjechał do Paryża) było jednak jedynie punktem wyjścia do rozważań o literaturze, sztuce, filozofii i naturze świata. Opowieść o związku dwojga młodych ludzi, włóczących się po paryskich kafejkach, to jedna z najważniejszych i najbardziej niezwykłych książek w historii literatury. Można ją czytać na co najmniej dwa sposoby – tradycyjnie lub poruszając się po wytyczonym przez pisarza szlaku. Ostatni sposób może być cokolwiek ryzykowny, gdy na końcu czytelnik stwierdzi, że został wystrychnięty na dudka…
Absurdalne „kronopie”, z którymi często kojarzony jest Cortázar, to „te przedmioty zielone, wilgotne”, „te stworzonka letnie i nieporządne”, które „nigdy nie są wielkoduszne dla zasady”… Czy można bardziej wymyślnie określić półprzezroczyste, zielonkawe, przyjazne istoty, które kiedyś – tak wydawało się autorowi – wypełniły powietrze w sali teatralnej w przerwie spektaklu? Nieustanna gra z czytelnikiem jest wyznacznikiem jego stylu, w którym filologia przeplata się z wytworami wyobraźni, wodząc na manowce za pomocą sprytnych neologizmów.

Symbioza wpływów

Argentyna jest europejska. Zadecydowała o tym historia, przodkowie. Choć można też wskazać pewne cechy narodowe Argentyńczyków, jak np. kreolski spryt, solidarność, spontaniczność, wylewność. Wszystkie te znamiona argentyńskości mogliśmy oglądać podczas niedawno zakończonych mistrzostw świata w piłce nożnej. Choć zabrakło drużynie Diego Maradony siły…
Argentyńczycy cenią również życie rodzinne, towarzyskie. Mają swoje powszednie świętości i osobowości znane oraz szanowane na całym świecie.
Inspiracja kulturowa jest zresztą obustronna. Umberto Eco nie ukrywa, że koncepcję labiryntu i biblioteki – tak znamienną dla powieści Imię róży – zaczerpnął z twórczości Borgesa. Świat natomiast od wielu lat zachwyca się tangiem Astora Piazzolii – ojca nowoczesnego tanga.
A Buenos Aires, ta 12-milionowa metropolia, gdzie znajduje się ponad 100 teatrów, kilkadziesiąt muzeów i niezliczona liczba miejsc poświęconych tangu, niezmiennie od lat przyciąga rzesze turystów. Dlatego coraz więcej jest osób zakochanych w Argentynie.

* Tytuł artykułu został zainspirowany twórczością Julio Cortázara.

* Za konsultację podczas pisania tekstu dziękuję pani Marcie Jordan z Ambasady Argentyny w Warszawie, tłumaczce książek Julio Cortázara.