W stylu Sardo

Jakoś tak wychodzi, że większość tekstów impresyjnych z naszych wyjazdów traktuje o pogodzie. Jedni piszą, że wiał wiatr, inni że było zimno i deszczowo, ktoś zachwyca się słońcem. Ale jak tu nie pisać o słońcu, skoro gdy wylatywaliśmy na Sardynię u nas był kwiecień (czyli zima), a tam lato w pełni.

Najpierw zobaczyliśmy trawę, co po pięciomiesięcznej polskiej zimie było nie lada radością. Potem pojawiły się palmy i ogromne opuncje, które rosną tu na skwerach, na trawnikach, a nawet wzdłuż barierek oddzielających pasy drogi szybkiego ruchu. Wielu twierdzi, że właśnie kwiecień jest najlepszym czasem na odwiedzenie wyspy. Wtedy jest tu najbardziej zielono, najmocniej pachną zioła i kwiaty. Poza tym jest stosunkowo mało turystów. Na ulicach miasteczek spotkać można głównie rodowitych mieszkańców wyspy.

Spokój grabarza

Fot. Wojciech GiebutaSardyńczycy są uroczo rozbrajający. Nie wiedzą co robić, cały czas gdzieś dzwonią, gubią się lub zatrzymują, żeby pogadać. Można się o tym się przekonać już pierwszego dnia pobytu na wyspie, gdy chłonni wrażeń i nowych miejsc musimy odczekać zwyczajową godzinę. Ponieważ przecież trzeba znaleźć miejsce do parkowania (10 minut), następnie odszukać parkingowego (10 minut), potargować się z nim (10 minut), by wreszcie wrócić do samochodu po drobne, co może zająć nawet 20 minut w zależności od tego, ilu dobrych znajomych spotka się po drodze. Kiedy ktoś na Sardynii w ciągu dnia ma mało czasu i musi się spieszyć, wówczas rezygnuje z części obiadu. Je tylko dwie, góra trzy przystawki, pierwsze danie, deser i kawę. Na pełny posiłek przyjdzie czas wieczorem.
Odwiedzaliśmy właśnie jedną z winiarni. Było niezwykle sympatycznie: siedzieliśmy przy kawie i rozmawialiśmy o historii, polityce, o tym co dzieli i co łączy nasze kraje. Po dwóch godzinach zorientowaliśmy się, że spotkanie dobiega końca, a nasi gospodarze zupełnie zapomnieli o tym, by… dać nam do spróbowania swoje wina. Mało brakowało, a wizyta w winiarni skończyłaby się bez wina i trzeba by było nerwowo nadrabiać zaległości podczas kolacji…

Kogoś może to irytować, kogoś śmieszyć – a to po prostu trzeba zaakceptować i polubić. Zresztą Sardynia to nie tylko ludzie – to także piękne miasta, z których niemal każde zostało założone przez inną cywilizację śródziemnomorską. To szerokie zielone doliny, w których często nie widać żadnych śladów działalności człowieka. Miłośników trekkingu zachwycają wspaniałe dzikie góry, których strome skaliste zbocza schodzą prosto do szmaragdowego morza. Gdy dodamy do tego doskonałe jedzenie i świetne wina, mamy wystarczająco dużo powodów, by wybrać się w podróż po wyspie. Zapraszam.