W walizce lub plecaku

Zaliczam się do niewielkiego chyba grona osób mogących powiedzieć, że podróże po świecie, które od wczesnego dzieciństwa plasowały się wśród największych moich marzeń, z czasem stały się pracą.

Do pasji podróżniczej jakiś czas temu dołączyła kolejna, polegająca na przywożeniu niemal z każdego, choćby najdalszego zakątka wina, z którym zetknęłam się podczas pobytu w danym miejscu. Takie sprowadzone własnym sumptem butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... są potem konsumowane w gronie znajomych, przywołując wspomnienia.

Fot. ArchiwumTym razem proponuję zestaw złożony z win pochodzących z miejsc dwojakiego rodzaju; jedne z nich to strony, gdzie mogę wracać w nieskończoność, bez cienia znudzenia zachwycając się wszystkim, co spotkam na swej drodze; drugą grupę stanowią obszary, które odcisnęły na mnie wyraźne piętno, chociaż zostały odwiedzone tylko raz. Tym, co łączy je wszystkie, są znakomite wina. I tak do miejsc z drugiej grupy należy Nowa Zelandia, gdzie w co najmniej równym stopniu zafascynowały mnie tamtejsze krajobrazy, jak i sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...), z którego na antypodach wyczarowuje się prawdziwe cuda. Wybrane przeze mnie winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) od Saint Clair to kwintesencja owocu, świeżości i kwasowości. Podobnie mają się sprawy z izraelskim winem Gamla Syrah również pochodzącym z kraju, gdzie moja stopa stanęła zaledwie raz, i najchętniej zostałaby o wiele dłużej, niż przewidywał program wycieczki. W dzisiejszym Izraelu powstaje wiele znakomitych win, ale mnie niezmiennie od jakiegoś czasu urzekają wina z linii Gamla powstające w Golan Heights. Stanowią fantastycznie zrównoważoną mieszankę Starego i Nowego Światapopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win..., gdzie piękna, dosyć mocna struktura i czysty, soczysty owoc przyobleczone są w prawdziwie elegancką, szlachetną szatę. Reszta win pochodzi z najczęściej odwiedzanych stron, czyli z Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Salty w Argentynie. Mimo, że przy okazji każdego pobytu bywam w tych samych miejscach, ich piękno nie jest w stanie mnie znudzić. Nieustająco zachwyca mnie dziki, zalesiony i często „zadziczony” krajobraz Chianti, gdzie w posiadłości Nozzole powstaje jedno z mych ulubionych, mocno owocowych chianti classico, czy klimat malutkiej Portugalii, skąd tym razem zupełnie wyjątkowo wybrałam wino nie z Douro, ale z troszeczkę skromniejszej apelacji Tejo. Najważniejsze, że podobnie jak wina z północy powstało z tradycyjnych portugalskich odmian, skutkiem czego wyraźnie różni się od reszty europejskich „kolegów”. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, dlaczego spośród morza hiszpańskich win wybrałam to od Alejandro Fernandeza. I na koniec coś zrodzonego przez winnice położone w pobliżu najbardziej wielobarwnych i wielokształtnych gór na świecie, czyli z Salty, a dokładniej z doliny Cafayate. Tak już się utarło, że typowe argentyńskie wino powinno być malbekiem, stąd i „moje” powstało z tego szczepu, który z Argentyny uczynił swój drugi dom. Choć pochodzi niemal z pustyni (w Salcie wody jest jak na lekarstwo), czaruje świeżością, mocnym, ale nieprzegrzanym owocem i rasowością.

Mimo, że wymienione wina są dostępne w Polsce, przy okazji każdej podróży niezmiennie w walizce lądują z pietyzmem poukładane i odpowiednio zabezpieczone butelki. Zapewniam, że nie dotyczy ich skądinąd częsta przypadłość tzw. wakacyjnych win, które znakomicie smakują na miejscu, podczas wakacyjnej kanikuły, ale przywiezione do domu boleśnie rozczarowują.

 

Polecam zestaw win:
Saint Clair Vicar’s Choice Sauvignon Blanc 2013
Nozzole Chianti Classico 2010
Casal da Coelheira Tinto 2010, Etchart Reserve Malbecfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... (...) 2012
Gamla Syrah 2010
Dehesa La Granja 2006