We włoskim garażu

Gdy podjechaliśmy pod restaurację, lekko się zdziwiłem. Miast błękitnego morza – jak było w mojej wyobraźni – podjechaliśmy pod kilkupiętrowy blok mieszkalny, sąsiadujący z gigantycznym szpitalem. Do diaska! – nie tak wyobrażałem sobie pierwszy lunch w Basilicacie.

Potem okazało się, że w środku nie ma wolnych miejsc i że powinniśmy grzecznie ustawić się w kilkuosobowej kolejce. Zaczęło być zabawnie – ale w końcu do kolejek zdążyłem się przyzwyczaić w poprzedniej epoce.

Gdy po prawie trzech godzinach wychodziliśmy (chyba lepiej powiedzieć – wytaczaliśmy się) z lokalu, wszystko było jasne. Gospodarze chcieli pokazać mi kawałek autentycznej lokalnej knajpy, takiej, do której nawet najwytrwalszy turysta nie dotrze. Tam, gdzie lokalni kucharze gotują dla lokalnych ludzi. Gotują – i to jak!

Fot. FontanarosaNajważniejsze jednak były wina. Rodzina robi ich tylko cztery rodzaje. Jedno białe i trzy czerwone. Wydaje się mało? To trzeba zobaczyć, gdzie i jak je robią. Wtedy zrozumiesz do końca, co to jest prawdziwe winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) garażowe. Kiedy pod koniec lat 90. świat obiegła informacja, że bordoskie Le Pin (pierwsze wino garażowe) zdobyło 100 punktów u Parkera, wszędzie na wyścigi zaczęły powstawać wina nazywane garażowymi.

Niekoniecznie zawsze były one produkowane w małych winiarniach, często był to iście marketingowy zabieg, bo tak było modnie, bo klienci tego poszukiwali. Sama nazwa też była czysto umowna – obrazowała raczej mały, butikowy charakter winiarni niż rzeczywiście garaż jako miejsce produkcji.

Nie sądzę, by ekipa z Fontanarosy kiedykolwiek słyszała o bordoskim Le Pin i całym tym światowym winiarsko-garażowym marketingu. Oni po prostu nie mieli innego miejsca, by rozpocząć swoją winiarską produkcję. W ogóle światowe trendy do Basilicaty zaglądają niechętnie. Może jeszcze na samym wybrzeżu zagraniczni turyści wnoszą jakiś pozawłoski ferment.

Środek regionu, tam gdzie powstają najlepsze wina, sprawia wrażenie, jakby nie zmienił się od wieków. Wioski żyją swoim rytmem z rzadka zaburzanym jakimś nietypowym wydarzeniem. Gdy skonany i wygłodniały, po wielu godzinach za kierownicą, dotarłem w końcu do malowniczej górskiej wioski, szybko znalazłem w jej centrum niewielką knajpkę. Niestety, była zamknięta, jak głosił napis na szybie: „Na przerwę obiadową”! Cóż – obiad rzecz święta, a sjesta po nim jeszcze świętniejsza.

Winnice Fontanarosa znajdują się w dwóch lokalizacjach, co dobrze oddają ich wina. Jedna z działek znajduje się tuż przy samym wybrzeżu, na samym podbiciu włoskiego buta, gdzie gleby są piaszczyste, a mikroklimat łagodzony przez morskie fale i wiatry. Wina z tych działek są lżejsze, dobrze rodzą tu odmiany białe, niezły wychodzi też merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...). Druga działka oddalona jest od morza o kilkanaście kilometrów w poziomie i kilkaset metrów w pionie. Tutaj gleby są kamieniste, często to zmurszałe granity dające mocno mineralne wina o zdecydowanych taninach i wyrazie.

Po drodze do Basilicaty mija się mnóstwo stanowisk z greckimi pozostałościami. Grecy kolonizowali te ziemie przed wiekami i to oni sprowadzili tu kulturę wina, łącznie z odmianami winogron. Wytwórnia Fontanarosa w hołdzie temu dziedzictwu nazwała wszystkie swoje wina helleńskimi określeniami.

Okrętem flagowym kolekcji jest Portogreco – mocne, czerwone wino, kupaż aglianico, sangiovesewłoska odmiana czerwonych winogron.Jest to jedna z najważn... (...) i merlota. Uwagę zwracają dojrzałeokreślenie degustacyjne stwierdzające, że wino osiągneł... (...), miękkie taniny. Wino jest bardzo bezpośrednie, czyste i proste w odbiorze. Tak bezpośrednie jak ich twórcy, tak czyste jak Basilicata i tak proste jak życie i kuchnia tego zapomnianego przez Boga skrawka ziemi na samym końcu włoskiego buta.

 

O enuturystyce w regionie czytaj na: Na pograniczu kultur