Wielka bio-dama z Wachau

Szczęście w nieszczęściu – tak zwykłem sobie charakteryzować to, co spotkało panią Christine Saahs, jej rodzinę i ich winiarnię Nikolaihoffirma winiarska z siedzibą w Mautern, producent wina z okr... (...) w Mautern. Ale to zwykła przesada – tego szczęścia jest zdecydowanie więcej.

W zasadzie to wyłącznie samo szczęście, a przynajmniej większość winiarzy na świecie chciałoby doświadczyć takowego „nieszczęścia”.

Dlaczego nieszczęście? Trudno to wytłumaczyć komuś, kto przynajmniej kilka razy nie przemierzył Wachauokręg winiarski w Dolnej Austrii (Niederösterreich), leż... (...) – najlepszego okręgu dla białych win w całej Austrii, i w ogóle jednego z najlepszych dla tego typu wyrobów na świecie. Zwłaszcza dla grünera veltlinera i rieslinga, ale nie tylko. Ale jeśli kto jednak zmierzył się na poważnie z Wachau, zauważy, że składa się ono dwóch osobnych części – tej właściwej, lepszej i szczęśliwszej,  rozciągającej się po lewej stronie Dunaju z południową wystawą winnic, gdzie – z grubsza rzecz biorąc – pomiędzy Unterloiben a Spitz – bywają wszyscy enoturyści. Oraz tej gorszej, pechem naznaczonej, nieszczęśliwej i znacznie rzadziej uczęszczanej, leżącej po prawej stronie wielkiej rzeki, z północną wystawą winogradów. W dodatku ta część (tzn. jej główny fragment z miasteczkiem Mautern) nie leży nawet przeciwpołożnie do tej lepszej – właściwie to znajduje się na wysokości słynnego, tysiącletniego miasta Krems i okręgu Kremstal. Stąd w zasadzie można tu dotrzeć tylko przez most z wiekowego miasta, co rodzi dalszą konfuzję geograficzną.

Fot. Archiwum Christine Saahs withAle jeśli spojrzeć na listę najlepszych riedów, czyli crus, a więc parcel w całym Wachau, ze zdumieniem zobaczymy, wśród absolutnej czołówki są i te prawobrzeżne, a więc: Vom Stein, Im Weingebirge i Steiner Hund. I właśnie tutaj swoje główne winogrady ma Nikolaihof – w sumie około 20 hektarów. I dlatego tutaj zaczyna się owo szczęście tej winiarni, bo taka informacja na etykiecie to gwarancja najwyższej światowej jakości. Zaś dla zwolenników win biodynamicznych jest jeszcze dopisek „Demeter”, i w dodatku jest to pierwsza w pełni biodynamiczna winiarnia w Europie (z ponad czterdziestoletnim doświadczeniem), gdzie wszyscy „demeterowcy” ze świata sznurem pielgrzymują.

Nikolaihof należy do rodziny Saahs od 1894 roku. Część zabudowań i piwnic stoi na oryginalnych, pochodzących sprzed dwóch tysięcy lat fundamentach. Kiedyś był tu rzymski fort, potem kapliczka, w której mieszkał św. Seweryn – czczony także za to, że lubował się w tutejszych winach i – jako pierwszy – wspomniał o nich łaskawie w swych zapiskach. Łukowate sklepienia piwnic wypełnionych wielkimi dębowymi beczkami, pochodzą sprzed kilkunastu wieków. Ale niewiele z tych zbiorników może poszczycić się sędziwym wiekiem. Po wojnie żołnierze radzieccy mieli zwyczaj otwierania ich seriami z karabinów maszynowych, by szybciej napełnić manierki. Szczęściem całość zabudowań przetrwała niemal bez uszczerbku. W piwnicy znajduje się 300-letnia drewniana prasa winiarska, która jest okazjonalnie używana!

W jednym tylko nigdy nie wierzę pani Saahs, kiedy się spotykamy. W tym oto, że – co skromnie zawsze podkreśla – nie ma żadnego wpływu na robione u nich wina. „Winami zajmuje się wyłącznie mój mąż, ja jestem tylko ich twarzą, z wytwarzaniem nie mam nic wspólnego. Nie znam się na tym” – zawsze powtarza. Moja wiara jest tu mocno zachwiana, bo pana Nikolausa seniora widziałem może ze dwa-trzy razy, i ilekroć odwiedzam winiarnię w Mautern, ich stoisko na spotkaniach Stowarzyszenia Austriackich Kobiet Wina (choć sama pani Saahs w nim nie działa, to jest tam jej siostra Ilse Maier – także biodynamiczka), czy po prostu podczas targów VieVinum, zawsze jest tam ona i to właśnie ona prezentuje wina oraz profesjonalnie, acz zawsze z wielkim taktem i dystynkcją, o nich opowiada. Trudno zatem dojść do przekonania, że zna je tylko ze zwierzeń męża przy obiedzie lub z literatury fachowej. To niepodobna, by tak było. W każdym razie – i to jest prawda – Nikolausa seniora w ostatnich latach mocno wspiera ich syn, Nikolaus junior, jedno z czworga pociech państwa Saahs. Ale jedna z córek z kolei jest wielkim biodynamicznym autorytetem naukowym.

Nikolaihof to także jedna z lepszych restauracji w Wachau (czynna sezonowo, od wiosny do jesieni), a w salach gościnnych dworku obok winiarni podejmowano wielu polityków z różnych państw. A gdyby komu było mało – w sąsiedztwie Nikolaihof, przy małej uliczce w centrum Mautern znajduje się jedna z najlepszych restauracji w Austrii (z pokojami gościnnymi) – to Bacher z… dwoma tysiącami win w karcie.