Wieści z pogranicza

Każde pogranicze to dość szczególny obszar, gdzie mieszają się wpływy różnych kultur i obyczajów. W zależności od konkretnego terytorium ich wzajemne przenikanie skutkuje albo bogatą, barwną, wielokulturową mozaiką, albo krainą rozpaczy, gdzie śmierć zbiera corocznie obfite żniwo.

Granica między USA i Meksykiem zdecydowanie plasuje się w tej drugiej grupie.

Fot. Dorota RomanowskaJak pisze Ed Vulliamy w swej poruszającej książce Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy, granica ta „stanowi dychotomię, jest nieszczelna, a zarazem dla wielu nieprzekraczalna”. Co do tego nie ma chyba wątpliwości żaden z przybyszów lądujących na lotnisku w Tijuanie. Przemieszczając się po tym niesamowitym mieście, nie sposób zignorować wysoki, zwieńczony drutem kolczastym płot dodatkowo naznaczony licznymi krzyżami. Widać tu bardzo wyraźnie jak „USA i Meksyk zderzają się i zachodzą na siebie”. Jego widok towarzyszy przybyszom również po opuszczeniu centrum, wyraźnie odcinając się od malowniczych wzgórz otaczających miasto. Można oczywiście zastanawiać się po co – decydując się na odwiedzenie mamiącego kolorami i bogactwem różnorakich kultur Meksyku – zapuszczać się do Tijuany, która sama w sobie atrakcję stanowi dość umiarkowaną. W okolicy nie ma też tak kuszących pozostałości kultur prekolumbijskich, gdzyż rdzenni mieszkańcy unikali tych terenów – panujące tu półpustynne warunki, a co za tym idzie brak wody skutecznie zniechęcały ich do osiedlania się na tych obszarach. Jednak każdy prawdziwy winomaniak bez problemu dostrzeże zasadność takiej wyprawy wiedząc, że w pobliżu powstaje najlepsze meksykańskie winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). Tijuanę od Ensenady – stolicy meksykańskiego winiarstwa – dzieli niewiele ponad 100 kilometrów.

Palma pierwszeństwa

Meksykańskie winiarnie i wino zdecydowanie warte są ponad trzech dodatkowych godzin lotu. I chociaż na terytorium dzisiejszego Meksyku nie tylko w Baja California uprawia się winoroślVitis vinifera.., tutaj znajduje się najwięcej renomowanych winiarni, których wina z roku na rok zbierają coraz więcej wyróżnień i medali na międzynarodowych konkursach. Jakim zatem cudem tak niewiele osób w skali światowej cokolwiek wie o winach meksykańskich? Dlaczego nie pamiętamy, że kraj ten jest najstarszym producentem wina w obu Amerykach? To przecież stąd winorośl i produkcja winiarska rozprzestrzeniły się na tereny północne i południowe Nowego Światapopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win..., docierając pod koniec XVI wieku do Peru, a potem na tereny dzisiejszych Chile i Argentyny.
Rdzenni mieszkańcy dzisiejszego Meksyku znali różne napoje alkoholowetermin degustacyjny.Oznacza wina niekoniecznie o zbyt dużej... (...), które spożywali zarówno w celach religijnych, jak i życiu codziennym. Do ich pozyskiwania wykorzystywali sfermentowany sok najczęściej z agawy, ale też owoców innych dziko rosnących roślin, m.in. lokalnej winorośli – Vitis rupestrisjeden gatunków winorośli amerykańskiej.Występuje najczę... (...), Vitis labruscajeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpowszechnionych... (...) czy Vitis berlandieri, który wzbogacali dodatkiem owoców i miodu. Wino w naszym rozumieniu pojawiło się w Nowym Świeciepopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win... za sprawą konkwistadorów, którzy przywieźli ze sobą sadzonki winorośli szlachetnej. Pierwsze winnice zasadzono w stolicy wicekrólestwa, czyli dzisiejszym Meksyku. Stąd rozprzestrzeniły się na terytoria, gdzie zakładano misje: Puebla, Querétaro, Guanajuato, San Luis Potosí, Michoacán, Baja California i Sonora, by wymienić kilka najważniejszych.  

Pionierskie lata

Na obszarze Baja California uprawę winorośli zapoczątkowali jezuici, podczas gdy franciszkanie zrobili to samo na terenie Kalifornii obecnie należącej do Stanów Zjednoczonych. W 1524 roku Hernán Cortés jako gubernator Nowej Hiszpanii wydał dekret, na mocy którego każdy świeżo upieczony posiadacz ziemski zobowiązany był posadzić rocznie 1000 sadzonek winorośli przypadających na każdą setkę pracujących dla niego Indian. Dodatkowo król Hiszpanii Karol V zarządził, że na pokładzie każdego przybijającego do wybrzeży Nowej Hiszpanii statku powinny się znaleźć sadzonki winorośli i drzewek oliwnych. Winorośl szlachetna doskonale przyjęła się na nowym terenie, a powstające z jej owoców wino bardzo szybko zarówno pod względem ilości, jak i jakości okazało się wystarczające dla potrzeb zarówno misjonarzy, jak i kolonistów, którzy nie widzieli już sensu importowania go z ziem ojczystych. Fot. Dorota RomanowskaŁatwo można sobie wyobrazić, jak zareagowała na te rewelacje Hiszpania, dla której kolonie stanowiły ważne rynki zbytu dla masowo produkowanego na terenie niemal całego Półwyspu Iberyjskiego wina. Kres krótkiemu okresowi prosperity rodzimego wina w koloniach pod koniec XVI wieku położyła decyzja króla Filipa II zakazująca zakładania w Nowym Świecie winnic. Co więcej, właściciele już istniejących (z wyjątkiem Kościoła), byli zobowiązani do ich zniszczenia. Tym samym na przestrzeni wieków to głównie misjonarze zajmowali się na terenie dzisiejszego Meksyku uprawą winorośli i w dużej mierze dzięki nim winiarstwo przetrwało tu do naszych czasów. Oprócz nich  winogrodnictwem parał się też niejaki Don Lorenzo García, który po koniec XVI wieku pofatygował się aż do Hiszpanii, by nakłonić króla do nadania mu praw do ziemi, na której miał zamiar uprawiać winorośl z myślą o produkcji wina i brandy. Kroniki milczą na temat metod, które zastosował Don Lorenzo w obliczu najwyższego majestatu, ale faktem jest, że jego prośba została rozpatrzona pozytywnie i w 1597 roku została założona pierwsza winiarnia na kontynecie amerykańskim pod nazwą Hacienda de San Lorenzo, istniejąca do dziś jako Casa Madero w stanie Coahuila. Ale dopiero od roku 1888, kiedy Francisco Andonegui i Miguel Ormart założyli Bodegas de Santo Tomás, można mówić o winiarskiej produkcji Meksyku.

Pod okiem świętego Tomasza

Była to pierwsza winiarnia w kraju, której celem była produkcja wina na skalę przemysłową i zarazem najstarsza winiarnia w Baja California. Odwiedzenie tej posiadłości, pięknie położonej w rozległej dolinie Santo Tomás, i uczestnictwo w prowadzonych tu warszatach enologicznych powinny stanowić obowiązkowy punkt programu każdej winiarskiej wyprawy do Meksyku. Wina tworzone są od 2003 roku przez ekipę enologów na czele której stoi Laura Zamora. Przedtem wychodziły spod ręki Dimitriego Tchelistcheffa, a potem nie mniej znakomitego Hugo d’Acosty, uważanego za jednego z najważniejszych promotorów wina meksykańskiego, obecnie robiącego słynne wina w swej butikowej winiarni Casa de Piedra. Za sprawą obu panów w tutejszych winnicach rozpoczęto uprawę odmian międzynarodowych takich jak cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...), pinot noirjedna z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych czerwo... (...), chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...), merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...), petit verdot i viognier. Dziś, w winnicach zajmujących powierzchnię ponad 250 hektarów, uprawianych jest szesnaście odmian winorośli. Wśród nich wznosi się budynek bodegi wyposażonej w najnowocześniejsze zdobycze techniki. Całość produkcji prowadzona jest metodą grawitacyjną. Niestety, od jakiegoś czasu gościom jest tu wstęp wzbroniony; ekipa enologów zdecydowanie przeciwstawiła się oprowadzaniu po winiarni. Zakaz ten został wprowadzony po wizycie grupy niesfornych nastolatków, którzy w ramach dowcipu usunęli zatyczki z niektórych beczek pełnych dojrzewającego wina.

Nieposkromiona ekspansja

Baja California to obecnie bardzo dynamicznie rozwijający się pod względem winiarskim obszar. Trudno o dokładne dane dotyczące winogradów i winiarni, tak bardzo są one zmienne. Co roku przybywa jednych i drugich. – Kiedy przyjechałem do Ensenady na początku lat 80. ubiegłego wieku, w okolicy było chyba pięciu producentów, w 2004 około 15 zarejestrowanych winiarni i wciąż wzrastajaca liczba niewielkich producentów. W 2012 oficjalne rejestry podawały 45 winiarni i około 100 wytwórców win rzemieślniczych – wspomina Víctor Torres Alegre, jeden z największych autorytetów meksykańskiego winiarstwa. Fot. Dorota RomanowskaZ wykształcenia inżynier agronom z winami zetknął się właściwie dopiero podczas studiów w Brazylii. Po powrocie do kraju cel miał już tylko jeden – zdobyć jakimś cudem stypendium rządu francuskiego na studia we Francji. Przyznano mu je ostatecznie w 1977 roku. Wyjechał do Bordeaux i został tam pięć lat. Po powrocie pierwsze winiarskie doświadczenia zawodowe zbierał w firmie Femex Ibarra, a potem w Château Camou. – Zatrudniając mnie, zapytali, czy byłbym w stanie robić najlepsze wina w Meksyku, takie, by zdobywały medale na międzynarodowych konkursach. Bez wahania odrzekłem, że tak – wspomina Víctor. – Ale chyba tylko połowicznie mi uwierzyli, gdyż do nadzorowania mojej pracy zatrudnili Michela Rollanda, jednego z najlepszych konsultantów winiarskich na świecie. Okazał się być niezwykle profesjonalny, a przy tym bardzo bezpośredni. Mieliśmy świetne relacje – podsumowuje ten etap swojego zawodowego życia Víctor, który od kilku lat jest właścicielem butikowej winiarni. W projekt ten zaangażowana jest cała rodzina i chociaż enologiem jest tylko on, wszyscy współtworzą powstające tu wina. Etykiety projektuje syn Leonardo, a widoczne na kontretykietach teksty są autorstwa córki. Każda butelkatyp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr..., zarówno pod względem zawartości, jak i prezentacji zapada w pamięć. Chociaż produkcja jest niewielka, stanowi doskonałą wizytówkę tego, co najlepsze we współczesnym meksykańskim winiarstwie.

Z gigantycznym rozmachem

Odwiedzając Baja California nawet po raz pierwszy, nietrudno się tu odnaleźć. Tak jak w wielu innych regionach uprawy winorośli na świecie wytyczono tu ruta del vino(wł.) wino.. – szlak, którym można podążać przemieszczając się między winicami i bodegami. Do tych szczególnie zasługujących na uwagę, oprócz wyżej wymienionych, na pewno należy zaliczyć Monte Xanic, Casa Pedro Domecq, Adobe Guadalupe czy Barón Balch’é, by wymienić kilka najważniejszych. A już na pewno nie sposób pominąć winiarni L.A.Cetto – olbrzymiego i chyba najbardziej znanego w świecie producenta win meksykańskich, gdyż 20 procent jego produkcji trafia na rynki zagraniczne do ponad 25 krajów. To prawdziwy gigant (roczna produkcja – ok. 9 milionów litrów), co bynajmniej nie rzutuje na jakość powstających tu win. W winnicach położonych w kilku dolinach (Guadalupe, San Vicente, San Antonio de las Minas, Tecate), a tym samym i w różnych mikroklimatach, uprawianych jest ponad 50 odmian winorośli. Nebbiolo z Meksyku? Czemu nie! Powstające tu wina mogą się poszczycić około 150 medalami zdobytymi na konkursach międzynarodowych, organizowanych w krajach będącymi matecznikami winiarstwa takich jak Włochy, Francja czy Hiszpania. Litery L.A. w nazwie firmy to skróty od imion Luis Agustín i Luis Alberto – potomków Ángelo Cetto, który w latach 20. ubiegłego wieku wyemigrował do Meksyku z północnych Włoch. To on, wykorzystując doświadczenia z rodzinnych stron, osiedlając się w Baja California, rozpoczął uprawę winnej latorośli i produkcję winiarską, którą obecnie z powodzeniem kontynuuje kolejne pokolenie.

Bliżej centrum

Fot. Dorota RomanowskaJeśli jednak kogoś wyprawa na zachodnie rubieże kraju trochę przerasta, a jest już w Meksyku i chciałby odwiedzić lokalne winiarnie, spokojnie może się udać do niewielkiego stanu Querétaro oddalonego od stolicy niewiele ponad 200 km i zaglądnąć do tamtejszych bodeg. Dzięki doskonałym warunkom klimatycznym, znacznej wysokości nad poziomem morza (średnio 2 tys. metrów), a co za tym idzie dużych różnicach temperatur między dniem i nocą, powstają tu znakomite wina. To właśnie tutejsze tereny wybrał Freixenet, decydując się na rozpoczęcie w Meksyku produkcji win musujących. Będąc w okolicy, warto zaglądnąć do winiarni La Redonda, gdzie oprócz zdegustowania win powstających w trzech seriach – La Redonda, Orlandi i Sierra Gorda – można zjeść smaczny posiłek, a w okresie winobrania wziąć udział w fiesta de vendimia. Właścicielem winiarni założonej w 1972 roku jest Claudio Bortoluz Orlandi, którego ojciec – Vittorio – przywędrował do Meksyku, jakżeby inaczej, z prowincji Treviso we Włoszech. Posiadłość jest doskonale utrzymana i rozległa (160 hektarów), z czego 64 hektary obsadzone są winoroślą. Z La Redona jest już tylko rzut beretem (na nasze realia, nie meksykańskie) do Haciendy Los Azteca. Pod względem winiarskim to maleńka posiadłość – zaledwie 3 hektary winogradów – ale przepięknie położona i zapewniająca rozmaite atrakcje, w tym możliwość oglądania charreadas – zawodów przypominających rodeo, do udziału w których hoduje się w posiadłości odpowiednie konie.

Promocja umiarkowana

W przypadku Meksyku to dość zrozumiałe, że podróżującym po tym rozległym kraju, oferującym bezmiar atrakcji, jednak może braknąć czasu na zwiedzanie winiarni. Uczciwie jednak trzeba przestrzec kogoś, kto chciałby spróbować meksykańskiego wina w restauracji, że powinien się liczyć z pewnymi utrudnieniami. Naturalnie problem ten nie dotyczy Baja California, gdzie wszędzie natrafimy na obfitość lokalnego wina, a i obsługa kelnerska pod względem winiarskim będzie bardzo pomocna i fachowa. Im jednak dalej od winiarskiego zagłębia kraju, tym gorzej i z dostępnością meksykańskiego wina, i ze znajomością tematu przez ludzi podających je w restauracjach. Powinniśmy być zatem przygotowani, że w wielu lokalach w centrum kraju w najlepszym wypadku będziemy mieć do wyboru dwa lub trzy meksykańskie wina i to w bardzo ograniczonych ilościach. W wielu hotelach all inclusive w Cancún w ogóle nie ma co ich szukać, za to win chilijskich, argentyńskich i europejskich wszędzie jest w bród. Meksyk, niestety, rozpatrywany jako całość, wciąż nie jest postrzegany jako kraj winiarski, a najpopularniejsze tu napoje alkoholowe to niezmiennie piwo, mezcal i tequila. Trzeba też dodać, że ceny win meksykańskich nie należą do niskich.