Wine and Spirit Education Trust

Niedawno przeszłam na emeryturę. Nie, nie w kwestii pisania o winie! Nie potrafię sobie wyobrazić, bym mogła kiedyś dobrowolnie porzucić magiczny świat wina.

Zrezygnowałam z bardzo inspirującego zajęcia, jakim było piastowanie stanowiska honorowego prezesa Wine & Spirit Education Trust. Z początkiem roku dobiegła końca moja krótka trzyletnia kadencja. Obowiązki dalekie były od uciążliwych. Należało do nich coroczne wręczanie certyfikatów i nagród dla najlepszych studentów. Ceremonia odbywała się na scenie historycznego Guildhall w Londynie. Większość spośród dwóch setek studentów, którzy się przez nią przewinęli, pomyślnie przeszła najbardziej trudne i wymagające wiele przygotowań egzaminy najwyższego stopnia (Diploma). Na ceremonię ukończenia studiów przybywali z rożnych stron świata. Z roku na rok coraz więcej podziwu wzbudzało we mnie zaangażowanie studentów (i ich najbliższych), którzy decydowali się podejść do tych okrutnie wymagających testów, obejmujących degustację wina w ciemno i sporo pamięciowego wkuwania, o jeden tylko stopień ustępujących przerażającemu egzaminowi do tytułu Master of Wine!

Ian Harris, dyrektor wykonawczy WSET i człowiek odpowiedzialny za międzynarodową promocję szkoły, każdorazowo pełnił obowiązki mistrza ceremonii, prezentując krótkie charakterystyki każdego z uczestników i wywołując ich z imienia. Wcale nie było to takie łatwe, zważywszy, że pochodzą oni z tak wielu różnych części świata. Zauważyłam, że w ostatnich kilku latach pośród absolwentów WSET gwałtownie wzrósł odsetek bankierów – być może jest to nowy trend związany z dostrzeganiem w winie potencjału inwestycyjnego, co niekoniecznie budzi moją sympatię. Na szczęście jest wśród nich również mnóstwo prawników, naukowców i badaczy, administratorów szpitali i oczywiście ludzi zawodowo związanych z handlem winem. Zdumiewające, jak popularne ostatnio stały się kursy wiedzy o winie – w dużym stopniu dzięki działaniom Iana Harrisa. WSET stał się niewątpliwie światowym liderem w tej dziedzinie edukacji. W zeszłym roku prawie 50 tys. osób, w 17 językach, w ponad 50 krajach rozpoczęło naukę na kursach WSET. W tym roku szkoła ma nadzieję dotrzeć do 60 tys. amatorów wina. Jestem niezmiernie dumna, że ta coraz bardziej rozwijająca się dziedzina ma w świecie brytyjskie oblicze.

Wielkim zaszczytem było dla mnie sprawowanie funkcji trzeciego z kolei honorowego prezydenta WSET. Zostałam nim po moim przyjacielu i współautorze Atlasu win świata Hugh Johnsonie, który wcześniej zastąpił Michaela Broadbenta. Zawsze starałam się sprawnie prowadzić ceremonie, współczując setkom gości zgromadzonym w Guildhall, którzy nie mogli się doczekać przyjęcia następującego zaraz po oficjalnych uroczystościach. Zupełnie inaczej niż Michael, który bardzo podniośle traktował rytuał absolutorium, wylewnie i osobiście gratulując najśliczniejszym studentkom – jego ceremonie trwały znacznie dłużej niż moje!

Czuję się blisko związana z WSET. Kiedy w 1975 roku rozpoczęłam pracę jako dziennikarz winiarski i otrzymałam etat młodszego redaktora w magazynie promującym winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), stało się to wyłącznie z uwagi na moje zdolności organizacyjne. Dobrze zdawałam sobie sprawę, jak mało wiem o winie i dlatego też, niemalże natychmiast, zapisałam się na studia w WSET – istniejącym wówczas dopiero od sześciu lat. Myślę, że kursy były i są bezcenne – nawet wtedy, gdy zmuszały mnie za zagłębiania się w tajniki destylacji ginu, który to temat nie porywał mnie szczególnie. Ostatecznie w 1978 roku zdobyłam Diploma, zgarniając przy okazji najwyższą nagrodę zwaną wówczas pucharem Rouyer Guillet. Nadal posiadam to trofeum: skromna sześciocalowa drewniana tarcza z herbem. Dla porównania: obecni laureaci Vintner’s Cup (tak się dziś nazywa główna nagroda) otrzymują pięć tysięcy funtów na pokrycie kosztów prywatnej wyprawy winiarskiej, prześliczny srebrny puchar przechodni oraz – na własność – pięknie grawerowany dekanter magnumbutelka wina o pojemności równej dwóm standardowym butelk... (...).

Zmieniły się także same kursy: powstały osobne ścieżki poświęcone wyłącznie mocnym alkoholom i osobne szkolenia dla branży hotelarsko-gastronomicznej. Godne podziwu jest jednak to, że wszystkie one są co trzy lata systematycznie uaktualniane. Jako autorka i redaktorka opiniotwórczych książek o winie wiem doskonale, jak szybkie zmiany zachodzą w tym świecie.

Nie mogę oczywiście ręczyć za poziom nauczania i podejrzewam, że znacznie różni się on pomiędzy szkołami, ale głęboko wierzę, że WSET dokłada wszelkich możliwych starań, by utrzymywać wysokie standardy. Chyba najbardziej niesamowite jest to, że kursy WSET (którego nazwę wymawia się inaczej w każdym kraju) są tak bardzo popularne w Azji. W tym roku oczekuje się, że całkowita liczba chińskich studentów (wliczając mieszkańców Hongkongu) przebije liczbę uczniów z rodzimej Anglii!

Podczas ostatniej podróży do Hongkongu i Szanghaju spotkałam dosłownie setki studentów WSET. Wszyscy sprawiali wrażenie zachwyconych możliwością zdobywania wiedzy o winie w formalny, uporządkowany sposób. Pomagałam w organizacji degustacji oraz kolacji dla absolwentów szkoły w obu miastach. Ogromne wrażenie wywarł na mnie ich poziom wiedzy i zaangażowanie. To nadzwyczajne, zważywszy, że jeszcze dziesięć lat temu handel winem w Chinach był w stadium zarodkowym. Dzięki temu, że mój Oxford Companion to Wine jest zalecany jako tekst źródłowe dla kursów WSET, spotkałam niezwykłą liczbę młodych studentów bardzo dobrze zaznajomionych z moimi pracami. Warto również zauważyć, że dwie ostatnie zdobywczynie Vintner’s Cup są Azjatkami. Białoskórzy panowie, miejcie się na baczności!

Któż zatem został następnym honorowym prezydentem WSET? Po raz pierwszy funkcję tę objął nie-Brytyjczyk, jak przystało na organizację o prawdziwie międzynarodowym charakterze. W styczniu tego roku przekazałam stanowisko nie komu innemu, jak samemu Gérardowi Bassetowi, którego tytuły umieszczone za nazwiskiem  – OBE, MW, MS, MBA – wpędzają mnie w kompleksy. Niech zobaczy, jakim wyzwaniem bywa uśmiechanie się do fotoreporterów dwieście razy w ciągu jednego wieczoru – doświadczyłam tego ciężko na własnej skórze podczas mojej pierwszej ceremonii, która miała miejsce, jak to czasem w życiu bywa, zaledwie kilka godzin po śmierci mojej mamy. Jestem jednak pewna, że Francuz, który cztery lata temu został wybrany najlepszym sommelierem świata i podczas ceremonii uparł się, by go przepasać brytyjską flagą, jest również szczerze dumny z przewodniczenia tak ważnej organizacji, jaką jest WSET.

Odszedł Gérard Basset…