„Winooptyka futbolowa”

Wydawałoby się, że o minionym eurofutbolowym igrzysku napisano już wszystko. Ogłoszono, że pomimo sportowej klapy zwycięzcą i tak została Polska.

Hiszpanie – chyba nie bez racji – uznali, że to jednak oni wygrali, choć zawsze nienagannie noszący się Ronaldo wyznał, że jest to jawna injusticia, czyli niesprawiedliwość. Rosjanie najdzielniejsi byli poza stadionem, a niektórzy z nich zdaje się do dziś pogłębiają wiedzę na temat polskiego systemu penitencjarnego.

Patrząc na sprawę z jedynie słusznego (winnego) punktu widzenia, prawdziwym zwycięzcą – wyprzedzającym o kilka długości pozostały w tyle peleton – jest winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). Piwo, które było sponsorem tytularnym turnieju, zajęło w rozgrywkach drugie miejsce. Wódka, podobnie jak „biało-czerwoni”, zamknęła stawkę.

Skąd takie wnioski? Sprawa jest zupełnie prosta, taka futbolowa „oczywista  oczywistość”. W finale turnieju zagrały jedenastki Hiszpanii i Włoch. To dwie z trzech najbardziej „winnych” nacji świata. W półfinałach wystąpił jeszcze jeden poważnie winny kraj – Portugalia. Z czterech półfinalistów Niemcy, jedyny reprezentant piwnego obszaru kulturowego, odpadł z kretesem, choć wielu okrzyczało go faworytem turnieju. Jeżeli to kogoś jeszcze nie przekonuje, spójrzmy na ćwierćfinały. Francja – winiarze numer jeden na świecie, Grecy – wprawdzie poszarpani wielkim kryzysem, ale winiarze. Dwie piwne nacje – Anglicy i Czesi – pożegnali się na tym etapie z turniejem, uznając wyższość wina (Portugalii i Włoch).

Spójrzmy zatem, co działo się w grupach i jak grali „wódkarze”. Zacznijmy od „polskiej” grupy. Rosja – światowi wódkarze numer jeden – pojechali do domu (poza kilkoma wspomnianymi powyżej). Do ćwierćfinałów weszli winiarze (Grecy) i piwiarze (Czesi). Kolejna grupa B – odpadają Holendrzy (gin, wódka, piwo) i Duńczycy (wódka i piwo). Grupa D – odpadają Ukraińcy – wódkarze numer 2 na świecie, i Szwedzi – wiadomo: Absolut.

Jedyna winna nacja, która odpadła w pierwszej fazie turnieju, to Chorwaci, ale trzeba przyznać, że mężnie stawiali czoło Hiszpanom. Być może zbyt wysoka konsumpcja rakiji przechyliła szalę zwycięstwa. Irlandczycy wprawdzie najładniej śpiewają, ale mało wina piją, więc odpadli.

Widać jak na dłoni, że wygrało wino. Widać też, że bezapelacyjnie (4–0) wygrało wino hiszpańskie. Może warto o tym pamiętać, gdy stojąc przed sklepową półką, bijemy się z myślami: Riojahiszp. czer. DOCa z regionu Rioja, prod. z wszystkich czerw.... (...) czy Piemont (1–0), Ribera del Duero czy Chianti (2–0), Priorato czy Brunello (3–0), Cavahiszpańskie białe lub różowe wino musujące klasy DO pro... (...) czy Franciacorta (4–0).

Pamiętajcie też o tym w chwilach, gdy łamiąc wszystkie zdrowe zmysły, skierujecie myśli w stronę wódki. Pamiętajcie, że Rosjanom nie pomógł nawet ich atutowy as, noszący zresztą piękne winne nazwisko – Arszawin.

Biorąc to wszystko pod uwagę, należy zastanowić się, czy nie lepszą metodą na dźwignięcie polskiego piłkarstwa niż budowa kolejnych 2 tysięcy orlików byłoby zniesienie naszych ulubionych „znaków akcyzy”.

Premierze Donaldzie: ostatnie trzy kraje używające papierowych znaków akcyzy w Europie to Polska, Ukraina i Rosja. Związek z wynikami turnieju? Być może przypadkowy.