Wśród rubinowych łez

Przynajmniej raz w roku muszę odwiedzić ten kraj – powiedział mi niedawno znajomy dziennikarz z Węgier. – Pobyt tutaj traktuję jako rodzaj terapii, wyciszam się, relaksuję, upajam pogodą ducha otaczających mnie ludzi. No i ten język brzmiący jak muzyka… – dodał z rozmarzeniem.

Rozumiałam mojego rozmówcę doskonale, ponieważ podobnie odbieram Włochy, tyle że dla mnie jedna wizyta w roku to za mało. Bywam tu przy każdej nadarzającej się okazji i jest mi zupełnie obojętne, do jakiego zakątka tego zróżnicowanego kraju trafię. Każdy ma swój niezaprzeczalny urok.

Tym razem padło na Marche, stosunkowo mało znany region malowniczo położony nad Adriatykiem. W obiegowych opiniach wypadał blado w porównaniu z sąsiednią Toskanią czy Umbrią. Na miejscu okazało się, że jest to bardzo urokliwa, emanująca pogodą i łagodnym pięknem kraina.
Powstające w Marche wina swą sławą też dość wyraźnie ustępują legendzie np. chianti, chociaż bynajmniej nie z powodu gorszej jakości. Choć wina tradycyjnie robiło się tu z podobnych odmian winorośli jak w sąsiednich regionach, a gleby i klimat również nie odróżniają się niczym szczególnym, przez długi czas Marche nie było szeroko znane jako region winiarski. Przez całe dekady jedynie tutejsze verdicchio cieszyło się sławą poza jego granicami. Do dziś zresztą jest flagowym winem tego włoskiego zakątka.

Biało i czerwono

Fot. D. RomanowskaDziś w Marche panuje równowaga zarówno jakościowa, jak i ilościowa pomiędzy powstającymi tu winami białymi i czerwonymi. Wcześniej dość wyraźnie prym wiodły wina czerwone, ale od kilku lat produkcja białych jest nieznacznie wyższa. O tym, jak rozmaite rzeczy powstają na terenie Marche, najlepiej się przekonać, odwiedzając pięknie położone miasteczko Jesi, a w szczególności tamtejszą enotekę mieszczącą się w starym, poklasztornym budynku.
Tutejsi winiarze zdają sobie sprawę, że aby wzbudzić zainteresowanie potencjalnych odbiorców i zaistnieć we współczesnym zglobalizowanym świecie, trzeba zaoferować małe ilości różnorodnych win. Dlatego koncentrują się na lokalnych odmianach i uwydatnieniu ich charakterystycznych cech. Powściągliwie też używają beczek. Wśród najlepszych win regionalnych jest wiele niemających kontaktu z drewnem na żadnym etapie produkcji.

Przede wszystkim tutejsze

Mario Lucchetti z Moro d’Alba, prowadzący winiarnię z synem Paolo (przy doradczym głosie Alberta Mazzoniego), słynie z win z lokalnej odmiany lacrima (czyli „łza”). Robione przez nich wina  mają silnie nacechowany „terytorialny” charakter i atakują bardzo wyraźnymi, świeżymi owocowo-różanymi aromatami. Degustując doskonałe Guardengo (Lacrima di Moro d’Alba Superiore), aż trudno uwierzyć, że dojrzewało ono jedynie w stalowych tankach. Warto tu zajrzeć, podróżując po okolicy samochodem, tylko wcześniej najlepiej zapoznać się z topografią terenu, bo inaczej można trochę kluczyć wśród malowniczych wzgórz.
– W okolicy Moro d’Alba jest tylko 200 ha upraw lacrimy – mówi z dumą Paolo, prezentując swe 50-letnie krzewy. Kiedyś była moda na uprawę szczepów międzynarodowych, ale dosyć szybko okoliczni winiarze zdali sobie sprawę, że daleko ich ona nie doprowadzi i powrócono do upraw odmian lokalnych. Na szczęście nasza rodzina nigdy się nie pozbyła starych, obsadzonych lacrimą winnic i teraz z najlepszych owoców robimy nasze Guardengo. Nazwa wina to właśnie nazwa tej działki, naszej najlepszej działki – dodaje z uśmiechem.
– Oczywiście oprócz lacrimy robimy również verdicchio, bo to niejako obowiązek winiarza z Marche – podsumowuje.

Wspomnienie amaronewłoskie czerwone wino DOCG z regionu Veneto (Włochy) produ...

Ale Paolo w zanadrzu ma jeszcze jedno winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) o pięknej nazwie Mariasole. To ciekawostka, biorąc pod uwagę miejsce jego powstawania. Jest oczkiem w głowie Paola; tworzy je ze szczególną pieczołowitością na wzór ukochanego amarone. W Weronie Paolo pokochał zresztą nie tylko amarone; z miasta Romea i Julii pochodzi jego żona, naturalnie również rozmiłowana w tym winie.
Fot. D. Romanowska– Skoro można je robić w Veneto, dlaczego nie spróbować tutaj, pomyślałem, i w 2007 roku zebrałem pierwsze winogrona, które następnie suszyłem przez cztery miesiące. Naturalnie to wino powstaje tylko w wyjątkowych rocznikach, kiedy owoce są najwyższej jakości – kontynuuje Paolo, kierując się w stronę pomieszczenia wypełnionego plastikowymi skrzynkami. To tutaj suszy się winogrona, 6–7 kiści w każdej skrzynce. Bardzo ważne jest, aby nie były zbyt blisko siebie. Oczywiście pomieszczenie jest odpowiednio wentylowane.
– Mariasole robię naturalnie z lacrimy, tak jak wszystkie nasze czerwone wina, ale owoce z przeznaczeniem na to konkretne wino zbierane są jako pierwsze, podczas gdy winogrona, z których powstaje Guardengo, jako ostatnie. Chodzi o to, aby te przeznaczone do suszenia miały odpowiedni poziom kwasowości. Teraz dostępne są jedynie Mariasole z 2007 i 2008 roku, ponieważ kolejne roczniki nie dały wystarczająco dobrych gron – mówi dalej Paolo.
Podczas degustacji rocznika 2007 okazuje się, że jest to wino z ogromnym potencjałem, które pełnię swych walorów zaprezentuje prawdopodobnie za jakieś 3–4 lata, doskonałe do piwniczki. Guardengo Fume rocznik 2006 świetne jest do picia już teraz. Cudownie aksamitne, o złożonej strukturze i bardzo dobrej kwasowości odkrywa całe bogactwo lacrimy, która cieszy się sporym zainteresowaniem za granicą (ponad połowa produkcji trafia na eksport).

Mariasole razy dwa
Dla Paola rocznik 2007 jest wyjątkowy jeszcze z innego powodu. Wtedy przyszła na świat jego pierworodna córka. – Jak urodziła się Mariasole, nie wiedziałem jeszcze, jak nazwę to szczególne dla mnie wino, ale pomyślałem, że przecież może się nazywać tak jak ona. Teraz czteroletnia ciemnowłosa dziewczynka biega wśród licznych odwiedzających posiadłość gości i wskazując paluszkiem butelkę z charakterystyczną etykietą z herbem, mówi nie bez racji: „ Il mio vino”.
Młodzi państwo Lucchetti spodziewają się wkrótce kolejnej latorośli płci pięknej, dla której już wybrano imię Victoria. – No to już wiemy, jak będzie się nazywać kolejne wino – śmieją się odwiedzający winiarnię dziennikarze. Ciekawe tylko, jaki będzie mieć charakter…

Marche w liczbach:
Stolica – Ancona
Powierzchnia winnic – 19,5 tys. ha
Odmiany winogron – białe: verdicchio, bianchello, maceratino, malvasiajedna z najbardziej znanych i najstarszych odmian winogron n..., passerina; czerwone: montepulcianowłoska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie w ... (...), vernaccia nera, lacrima, aleatico, sangiovesewłoska odmiana czerwonych winogron.Jest to jedna z najważn... (...)
Produkcja wina – ok. 865 tys. hl
Liczba DOCG – 4
Liczba DOC – 15
Struktura produkcji – 16% wina stołowe, 44% IGT, 40% DOC/DOCG
Spożycie wina per capita – 35 l
Wartość eksportu – 48 mln euro
Struktura eksportu – 80% wina verdicchio