Wygrali wszyscy

tekst ukazał się w „CW” nr 94, sierpień – wrzesień 2018 | kup ten numer | prenumerata | e-wydanie

fot. archiwum SSP
fot. archiwum SSP

Ale mistrz może być tylko jeden i został nim Kamil Wojtasiak, który błyskotliwie zaprezentował się w tegorocznym finale Mistrzostw Polski Sommelierów. O wygranej albo przegranej decydowały ogromne umiejętności i wiedza, ale również odporność na stres i szczęście. Kamilowi nie zabrakło niczego. Ale po kolei.

Do ogólnego finału dostało się w tym roku 19 sommelierów i 3 sommelierki z całej Polski. Udział kobiet tak cieszy, bo ich obecność w restauracjach, a tym bardziej na zawodach, wciąż jest rzadkością. Ścisły finał ograniczył się do Kamila Wojtasiaka z Butchery & Wine w Warszawie, Macieja Sokołowskiego z MS-Sommelier z Poznania i Łukasza Głowackiego z Restauracji Muga w Poznaniu. To oni najlepiej zdali egzamin z wiedzy o winie.

Wieczorem w bardziej widowiskowych konkurencjach mieli zaprezentować się przed publicznością wypełniającą największą salę Hotelu Regent. „Zadania były łatwe” – jak powiedział prowadzący finał Piotr Kamecki z typowym dla siebie poczuciem humoru. Dopasowanie przekąsek do trzech stylów cavy rzeczywiście nie sprawiło nikomu trudności, ale już rozpoznanie czterech win czerwonych, z których trzy pochodziły z tej samej rodziny, pokonało wszystkich. Bez publiczności, gorących reflektorów i szybko upływającego czasu każdy z chłopaków na pewno odgadłby, że chodziło o zinfandela, primitivo i crljenaka kasztelańskiego. Zawodnicy mieli inne pomysły: pinot noirPinot noir należy do wielkiej rodziny rodziny pinotów i&nb..., nebbiolo albo jednak zinfandelczerwona odmiana winogron uprawiana głównie w Stanach Zjed... (brawo, Maciej!). Pełen opis degustacyjny w następnej konkurencji poszedł wszystkim dobrze, poza tym że portugalska touriga franca świetnie udawała bordoskie pauillac albo kalifornijskie cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i po....

W przerwach między etapami finału goście mogli rozprostować nogi i gardła dzięki baterii win z Kalifornii. Degustacji patronował kalifornijski Wine Institute, a wina prezentowali polscy importerzy, odważni na tyle, by sprowadzać do nas wina z drugiego końca świata. Powrót na salę oznaczał najbardziej wyczerpującą dla wszystkich konkurencję – serwis. Trzy wybredne stoliki z jury obserwującym i punktującym każdy ruch i słowo. Mimoza do pierwszego stolika, nieortodoksyjnie sok pomarańczowy z cavą zamiast szampana (Consejo Regulador del Cavahiszpańskie białe lub różowe wino musujące klasy DO pro... (...) było jednym z partnerów mistrzostw). Drugi sześcioosobowy stolik chciał cavę gran reserva, tylko Adam Pawłowski MS wolał za każdym razem dobre czerwone, rozpraszając tym zawodników. Trzeci stolik żądał dekantacji vintage(fr., ang.) – winobranie, rocznik.. port i nie przejmował się łamiącymi się w rękach Kamila i Macieja korkami. Wszystko według sztuki, z uprzejmością godną mistrzów sommelierstwa na światowym poziomie. Potem jeszcze tylko dobór dwóch win do menu, czemu dał radę tylko Kamil, oraz uzupełnienie karty najlepszych bordoskich win o ich drugie etykiety – znów jedynie Kamil podołał zadaniu i zasłużenie po raz pierwszy został Mistrzem Polski Sommelierów.

Na koniec refleksja Piotra Kameckiego, mistrza z 1998 roku: „Wiedza coraz bardziej się upowszechnia, nie tylko wśród sommelierów, którzy długo musieli walczyć o uznanie swojej roli w restauracji, ale też u właścicieli. Zwrócenie uwagi na potrzebę zatrudnienia wykształconego sommeliera i powierzenie mu pieczy nad doborem win, to wielki sukces Stowarzyszenia Sommelierów Polskich”. To prawda, wygrali w ten sposób wszyscy i za to należą się sommelierom wielkie brawa.

Młode talenty sommelierskie na scenie hotelu Ilonn w Poznaniu