W zakamarkach naszych dusz…

Gdyby amaronewłoskie czerwone wino DOCG z regionu Veneto (Włochy) produ... można było kupić za równowartość pięciu euro, apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia.. pozbyłaby się w tydzień na rzecz Polski wszystkich swoich win na lata świetlne naprzód, łącznie nawet z tymi droższymi, archiwalnymi zapasami.

Amarone jest bowiem uosobieniem polskiego snu o winie, a dokładniej – winie czerwonym. Drugim byłby pewnie słodki tokaj, gdyby kosztował tyle samo. I mielibyśmy komplet.

Amarone jest ciężkie, gładkie, okrągłe, soczyste, ale niemal nigdy nie „kwaśne” i „cierpkie”. Te dwa określenia to bodaj najcięższe i najczęstsze „wady” wina wśród niedzielnych konsumentów w naszym kraju. Amarone – dzięki cukrowi resztkowemu (i to czasem bardzo wyrazistemu) – takie nie jest. Bez wątpienia byłoby królem każdego świątecznego bądź też imieninowego spotkania. Ale świat urządzony jest dziś ciągle – niestety – inaczej i za dobra luksusowe ciągle trzeba płacić.

Fot. shutterstock.com / Natalia BratslavskyAmarone to „odpryskowa” apelacja słynnej Valpolicelli. Przez całe stulecia, a już na pewno w ostatnich dekadach, jeśli kto szukał wina w Veneto, a zatem gdzieś na zachód od Wenecji, przez Weronę i Vicenzę po Jezioro Garda, miał do wyboru zwykle dwie opcje. Białe – soavewłoskie białe DOC/DOCG z regionu Veneto produkowane z odmi... i czerwone – valpolicellę. Prawda – w ostatnich czasach przybyło im konkurentów, pojawiło się wiele nowych apelacji, niemniej i soave, i valpolicella  Czerwone wino włoskie DOC z regionu Veneto, produ... obroniły swoje pozycje. Niekoniecznie dlatego, że gwałtownie się przeobraziły (choć i w tym jest prawda), polepszyły się wyraźnie czy szturmem zdobyły nowe rynki. Powód jest taki, że jest ich bardzo dużo. A te okolice to turystyczny magnes, niekończąca się rzeka turystów, gdzie „tanie-latanie” i hostele za drobniaki zwielokrotniły liczbę nawet weekendowych przybyszy o kolejne miliony. Miejsca najbardziej oblegane, jak choćby Wenecja, muszą się przed nimi bronić na drodze prawnej – już teraz nie wolno im od wieczora do rana ciągnąć nieogumionych wózków po placach i starych uliczkach, by dać odpocząć legalnym obywatelom. Za złamanie tego zakazu grożą mandaty.
Przybysze muszą pić winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), dużo czerwonego wina – w końcu nie po to przylatują do Włoch, by poić się wodą niczym zwierzęta. Dlatego żądają valpolicelli, bo tę nazwę znajdują zawsze na czołowych miejscach w przewodnikach turystycznych i wyszukiwarkach internetowych. Dlatego valpolicella znajduje się dziś mniej więcej w tym samym miejscu co toskańskie chianti jeszcze nie tak dawno. Jest jej mnóstwo w każdym sklepie, na każdej półce od kilku euro za butelkę, po nawet kilkanaście. A w enotekach (specjalistycznych sklepikach) trafimy na jeszcze droższe egzemplarze dla wybrednych od słynnych producentów. Jest jej dużo, w każdej cenie, i nawet (podobnie jak w przypadku chianti) określenia na etykietach typu „classico” czy „superiore”, a nawet tajemnicze „ripasso” czy „valpantena” nie uchronią nas przed klęską złego zakupu.  Chyba że znamy producenta, ale takich informacji trzeba już poszukać samemu.

Powiedzieć, że podobnie sprawa wygląda ze słynnym amarone, byłoby zwykłym kłamstwem. Jednak świadczenie nieprawdy ma różne oblicza. Nawet chianti nie ma tak potężnego brata, bo porównanie ze słodkim vin santo(wł.) wino święte.Typ włoskiego wina passito produkowane... (...) del chianti nie posiada większego sensu – zresztą taką rolę w Veneto spełnia słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.. recioto della valpolicella (oraz białe recioto di soave). Ale wracając do „nieprawdy” – przed amarone wiele wyzwań, wino zmienia się na naszych oczach i tanieje, bo jest go coraz więcej, ale i drożeje w wydaniach najbardziej luksusowych. W wersjach, za których powstaniem stoją ludzie nietuzinkowi, z pomysłami, czasami „zakręceni”, którzy nawet w tak przeludnionym winiarsko narożniku Włoch potrafią czynić takie cuda, że degustując ich próbki, trzeba bacznie patrzeć na sznurówki, czy aby właśnie nie wyrywa nas z butów.

Warto więc ustalić ostatecznie, co zostanie uściślone na stronach następnych – jest amarone winem wyjątkowym, mocarzem, dla którego w samych Włoszech trudno znaleźć rywala. I choć w kategorii „amarone” wrze, to pewien fason istnieje. I choć wrze i tanieje, to nawet zakamarkach naszych dusz trudno się łudzić, by wino to stało się czymś codziennym na naszych stołach. I podobnie jak na każdym przeciętnym stole na świecie.