Z Anglii za morza

Nazwa winiarni Thorn-Clarke powstała z połączenia nazwisk dwóch rodzin – przodków rodziców obecnego zarządcy Sama Clarka. Jego rodzice to Dawid Clarke i Cheryl Thorn.

Jak wszystkich rodzin z emigracją w tle ich historia jest barwna, ale również czasami dramatyczna lub tragiczna.
W połączonych drzewach genealogicznych rodzin pojawiają się różne ciekawe postacie, często wykazujące niezwykły poziom odwagi, przedsiębiorczości i wytrwałości, a także twórczą postawę.
Obydwie rodziny są obecne w dolinie Barossa od początków tej południowoaustralijskiej kolonii. Rodzina Thorn po przybyciu do Australii (oficjalnie głównie z Anglii) pracowała w regionie Angaston. Początkowo produkowali suszone owoce na farmie rodzinnej w miejscowości Clifton, znacznie później koncentrując się na uprawie winorośli.
Rodzina Clarków to również imigranci z Anglii. Niektórzy jej członkowie wykazywali zamiłowanie do kamieni szlachetnych i górnictwa. Dopiero David Clarke z pasją zajął się barosskim siedliskiem.
To w małżeństwie żyjących jeszcze, ale emerytowanych już Cheryl Thorn i Davida Clarka winiarstwo połączyło się z pasją dla terroir i powstała wytwórnia Thorn-Clarke.

Z namiotu na statek
Jedną z najbardziej barwnych postaci z rodziny Thorn był William Richard Randell, prapradziadek Sama Clarka, pionier w kolonialnej Południowej Australii i bohater kilku książek.
Przyjechał z rodzicami z Anglii w 1837 roku, mając 13 lat. Podróż trwała cztery miesiące, a po przyjeździe rodzina przez kilka miesięcy mieszkała w namiocie wynajmowanym za jednego funta tygodniowo od sekretarza kolonialnego.
Po początkowych trudnościach rodzina urządziła się w małym domku, a ojciec Williama, przepracowawszy wiele lat dla South Australian Company, kupił ziemię w miejscowości Gumeracha, gdzie hodował bydło i uprawiał owoce.
Zbudował dom, który nazwał Kenton Park, i gdzie – jak to często się zdarzało imigrantom – próbował odtworzyć kawałek starego kraju. Założył park w stylu angielskim, do którego sprowadził z Anglii drzewa, krzaki, sarny, kuropatwy i pawie.
Jego syn William zakochał się w rzece Murray, przy której znajdywał się rodzinny majątek. Nie mając żadnego doświadczenia zawodowego, zdecydował, że wprowadzi na tę rzekę statki parowe, aby polepszyć komunikację pomiędzy mieszkającymi wzdłuż niej odizolowanymi osadnikami.
W 1852 roku rozpoczął budowę pierwszego statku o nazwie Mary Ann. Po kilku latach olbrzymim nakładem pracy, czasu i stresu osiągnął cel. Mary Ann kosztowała 1800 funtów i mierzyła 55 stóp długości oraz 9 stóp szerokości.
W następnych latach William zbudował większy i silniejszy statek parowy nazwany Gemini i odbył podróże odkrywcze wzdłuż rzek Murrumbidgee i Darling. Te pełne przygód wyprawy były dużym wyzwaniem. Później powstało wiele statków parowych, barek, a nawet suchy dok.
William stał się jednym z najbardziej doświadczonych kapitanów rzecznych i pozostał związany z rzeką do końca swojego życia.
Druga barwna postać z rodziny Thorn, o której niestety mało wiadomo, to baron Georg von Puttkamer, arystokrata pochodzący z Prus Wschodnich, który jak wielu innych imigrantów znalazł się w Australii, uciekając przed prawem. Nie uniknął jednak sprawiedliwości, ponieważ wiele lat później zakończył życie jako topielec we wcześniej wspominanej rzece Murray.

Górnik i geolog
Najciekawsza postać rodziny Clarków to James (George) Goddard, praprapradziadek Sama Clarka, który był uosobieniem przedsiębiorczości i wytrwałości pierwszych pionierów. Historię życia Jamesa opisano po jego śmierci w lokalnej gazecie i określono jako „romantyczna”. Zostawił swoim potomkom miłość do świata geologii.
Ojciec Jamesa był zarządcą lasów w zamku Arundel w Sussex w Anglii, należących do księcia Norfolk. Był dobrze zbudowany, wysoki i przystojny. Zakochał się z wzajemnością w córce arystokraty, co spowodowało nieuchronny dramat. Młoda para uciekła i wzięła ślub, po czym kobieta została wyklęta przez swoją rodzinę. James Goddard urodził się z tego związku w 1820 roku jako drugi syn. W wieku 11 lat uciekł z domu przed przemocą ojca i zaczął życie na własną rękę na ulicach Londynu. Koszmarna rzeczywistość biedaków ówczesnego Londynu jest nam dzisiaj znana dzięki licznym opisom Dickensa.
James jednak dał sobie radę i przeżył. Został marynarzem i nauczył się czytać. Po wielu podróżach w końcu zawinął do Australii, gdzie musiał porzucić statek ze względu na nieporozumienia z kapitanem. Prowadził tutaj barwne życie. Zajmował się polowaniem na wieloryby, farmerstwem, hotelarstwem i – co miało się stać powołaniem jego życia – górnictwem oraz poszukiwaniem złota.
James zmarł w 1897 roku. To on zaszczepił pasję dla górnictwa i geologii swoim potomkom, która objawiła się współcześnie w ich zaangażowaniu w siedliska.
Na efekty pracy winiarni Thorn-Clarke nakłada się melanż wielopokoleniowego doświadczenia barwnych postaci i niespokojnych duchów połączonego z upartą, mozolną spokojną pracą wielu innych, anonimowych osób. Ciekawe, które wątki objawiają się najmocniej w smaku wina?