Z zamku do Rzymu i z powrotem

W życiu najważniejsze są emocje, gdy robi się coś ważnego, a winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) z całą pewnością czymś takim jest. Dlatego dziesięć lat temu zdecydował się porzucić pracę urzędnika wysokiego szczebla w Ministerstwie Rolnictwa Włoch, by wrócić do rodzinnej Kampanii, gdzie urodził się i dorastał.

Antonio Donato jest spadkobiercą – mogło by się wydawać – sporego majątku. Pięknie położona na skraju kampanijskiego miasteczka willa ze sporym ogrodem, wielką piwnicą i widokiem porównywalnym z panoramą Tatr z Gubałówki. Urodził się tu, w mocno podupadłym rodzinnym majątku, ponad sześćdziesiąt lat temu.

Wtedy Kampania nie stanowiła dobrej alternatywy dla młodego pokolenia. Słabo rozwinięte rolnictwo, zacofanie gospodarcze górzystych terenów, a do tego kontrolująca każdy przejaw przedsiębiorczości Camorra – mafia Campanii silniejsza niż lokalna policja, po wielokroć szybsza i skuteczniejsza niż urząd skarbowy z urzędem celnym razem wzięte.

Fot. ArchiwumProdukcja wina koncentrowała się w gigantycznych kooperatywach sprzedających swoją produkcję do możnych winiarni północnych Włoch, by dodać tamtejszym winom koloru i corpo – ciała. Kto słyszał przed dwudziestu laty o miodowych falanghinach, aromatycznych greco di tufo czy mocarnych, czerwonych aglianicach – płodach kampanijskich winnic?

Zwieńczeniem każdego posiłku w Castello Ducale, majątku rodzinnym Antonia Donata – jest mocne, eteryczne aglianico Contessa Ferrara. Antonio z wielką satysfakcją snuje opowieść o swojej prababce contessie, na której cześć nazwał swoje najlepsze wino. Contessa Ferrara była dziedziczką Castello Ducale, a jednocześnie damą dworu Ferdynanda IV Burbona, ostatniego króla Królestwa Neapolu.

Degustujemy rocznik 2004, zadziwiająco młody jak na swoje pięć lat, gładki, mocno owocowy, z wysoką jednak kwasowością. Wielki potencjał dojrzewania. Trzeba schować głęboko w piwnicy kilkanaście butelek tego wina i cieszyć się nimi za dziesięć lat, w 80. rocznicę Westerplatte (nieważne, co wtedy nam powie premier Rosji, wino będzie tego osłodą). Zrobione jest z aglianico amaro(wł.) gorzki.., trzeciego ważnego, choć mniej znanego klonu aglianico (po aglianico del vulture i taurasiwłoskie czerwone DOCG z Kampanii produkowane z odmiany agli... (...)).

Castello gospodaruje dziś na ponad dziesięciu hektarach położonych poza głównymi, uznanymi gminami winiarskimi. W portfolio winiarni znaleźć można kampanijskie klasyki, jak falanghina, greco di tufo, fiano – z białych, czy kilka wersji aglianico, piedirosso, ale też mniej znane pallagrello. W sporych rozmiarów zamku przygotowano dziesięć pokoi dla enoturystów, a całość nazwano Eno Hotelem. Po wielu latach zapaści zamek zapełnił się ludźmi i zaczął nowe życie.

Castello Ducale położone jest w Castel Campagnano. To zaledwie 2,5-tysięczne miasteczko rozciągające się wokół zamku. Do niedawna jedyną alternatywą dla młodych ludzi był wyjazd w poszukiwaniu lepszego świata gdzie indziej. Dzisiaj dawni mieszkańcy wracają do rodzinnych stron, tworząc nowe perspektywy dla pokolenia swoich dzieci.

Wieczorem na ulicach nikogo nie ma. Przez uchylone drzwi XVII-wiecznego kościoła dobiegają nas głosy chóru. Wnętrze jest barokowe. Młodzi ludzie z miasteczka śpiewają Ave Maria przy akompaniamencie organów i gitary. Warto było porzucić ministerstwo w Rzymie, by robić coś ważnego, by miast hałasu aglomeracji słuchać Ave Maria z pobliskiego kościoła i dawać ludziom wino.

O enoturystyce w Kampanii czytaj na:

Koniecznie wróć do Sorrento!

Ukryta w tufie falanghina