Za górami, za lasami…

Zanim potomek królewskiej dynastii sabaudzkiej Emanuel Filibert wygrał piątą edycję „Tańca z gwiazdami”, jego pradziad Wiktor Emanuel III i dziadek Umbert II przybyli w 1943 roku do Crecchio.

W miejscowym zamku zapadły decyzje rozstrzygające o niewesołej przyszłości włoskiej monarchii, która wkrótce przestała istnieć, a jej potomkowie zajęli się show-biznesem. Crecchio do dziś celebruje dzień „królewskiej chwały”, kiedy to ta zagubiona wśród apenińskich serpentyn mieścina na chwilę stała się stolicą Włoch. Jeśli przeżyjemy kilka kolejek ostrej nalewki ziołowej Centerba, hojnie serwowanej przez właściciela miejscowej tawerny Ducale, możemy poznać szczegóły tej opowieści i ruszyć na podbój Abruzji.

Historia sprawiła, że leżąc na geograficznej granicy między północą a południem, Abruzja przynależy do biednego południa Włoch. Północ przybyła tu całkiem niedawno, by inwestować i korzystać z taniej siły roboczej. Efektem tego mariażu są industrialne zony zszyte z zapierającymi dech widokami, wybrzeża pełne betonowych wieżowców przemieszane z średniowiecznymi miastami wczepionymi w skalne zbocza.

Fot. AnistidesignW latach 70. XX wieku zaczęto tu przemysłowo uprawiać winoroślVitis vinifera.. i w krajobraz wrosły również liczne winnice przeplatane oliwnymi gajami. Wyżej rozciągają się pastwiska dla owiec będących niegdyś podstawowym źródłem utrzymania miejscowych rolników, których nieurodzajna ziemia nie rozpieszczała. Cień ich trudnego losu widać w abruzyjskiej kuchni, składającej się prostych i łatwo dostępnych lokalnych produktów.

Turyści odwiedzają przede wszystkim rozległe i piaszczyste adriatyckie plaże: od prowincji Téramo na północy przez Pescarę, rodzinne miasto Gabriele’a d’Annunzio, po Ortonę na południu. Kto nie lubi zatłoczonych nadmorskich kurortów, powinien raczej wybrać Park Narodowy d’Abruzzi w wilkami i niedźwiedziami w rolach głównych lub górskie szlaki masywu Grand Sasso.

Wnętrze Abruzji to góry i jeszcze raz góry. Drapieżne szczyty Apenin widać właściwie z każdego miejsca. Dominują nad rozgrzanymi plażami, tworząc niezwykłe napięcie między idyllicznym nadmorskim błękitem a stalowymi krawędziami skał.

Jak całe Włochy, także Abruzja usiana jest pozostałościami rzymskich ruin i miasteczek, z akweduktami wplecionymi w nowożytne mury. W drodze znad Adriatyku do Rzymu napotykamy starożytną Sulmonę, jedno z najpiękniejszych miast Abruzji, miejsce urodzenia Owidiusza. Nad nią, na leśnych zboczach pasma Mailella, balansuje miasteczko Pacentro z obowiązkowym średniowiecznym zamkiem „na głowie”. Stąd właśnie wyemigrowali dziadkowie piosenkarki Madonny, dając jej tym samym szansę na wielką karierę…

Bo Abruzja to wciąż jeszcze prowincjonalny region „za górami i lasami”, z oszałamiającymi widokami i nieskażoną przyrodą, dla równowagi chyba trapiony trzęsieniami ziemi i biedą.  Czas Abruzji ciągle nadchodzi… Szczególnie dużymi krokami nadchodzi czas abruzyjskich win.