Zaczęło się w stołówce

„Miałem 17 lat, kiedy spotkałem kobietę mego życia – rozpoczyna swą opowieść Gyuri. – Siedziałem z rodzeństwem przy stoliku, a ona podeszła – kontynuuje z przejęciem – i zapytała, czy może się przysiąść. Nasz wzrok spotkał się po raz pierwszy. Ledwie mogłem wykwilić:  tak…”

I gdyby mu nie przerwać, zamiast o winach rozmawialibyśmy przez całe spotkanie o jego żonie Andrei. Do tego nie mogłem jednak dopuścić.

Choć są małżeństwem już od wielu lat i mają czwórkę dzieci, uczucie między nimi nie osłabło ani na jotę. I jakże zakochany Gyuri Lörincz miał nazwać swoją wymarzoną winiarnię – oczywiście Andrea. Ale skąd owe „Santa”? Tutaj sprawa się komplikuje.

Fot. ArchiwumGyuri skończył studia na wydziale agronomii i zaraz ruszył robić winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) u innych. Zawsze jednak robił niewielkie ilości dla siebie, tzn. dla swoich rodziców. Pewnego razu, po wielu eksperymentach z uprawą winorośli i dojrzewaniu wina w nowych beczkach, wyszło mu ono nadzwyczaj dobrze. Ojciec namawiał go, by jak najprędzej wysłał je na jakiś konkurs.

Jednak Gyuri nie mógł tego zrobić z prostej przyczyny – pracował na państwowym w Egervinie (a jakże!). Nie mógł tego też uczynić jego tata, więc Gyuri postanowił „podstępnie” wykorzystać swoją żonę. Aby było jeszcze bardziej intrygująco, użył skrótu „St.” na wzór francuskiego „saint” lub włosko-hiszpańskiego „santa”, jakie to przydomki nosi wiele winiarni na świecie.

Gyuri wygrał Narodowy Konkurs Winiarski w 1999 roku, a trzy lata później tak właśnie – St. Andrea – nazwał swoją winiarnię. Założył ją wraz z wujkiem, ciotką i kuzynem.

Winiarnia wygląda niepozornie – ledwie kilkupiętrowy, wolno stojący biały domek przyklejony do skarpy z tyłu, a przed nim miejsce na 2–3 samochody. Reszty nie widać, a przecież tam są rzeczy najważniejsze – całe instrumentarium i skarby winiarni. Wystarczy przekroczyć bramę niby-garażu, a już zaczynamy się  wdzierać w głąb góry. Plątanina pięknie oświetlonych, wijących się korytarzy. I ten zapach – przemieszanie nowości (pleśń pojawia się tylko gdzieniegdzie) i grozy zagłębiania się w czeluść między rzędami równiutko ułożonych beczek.

Choć miłość Gyuriego do żony jest niezmierzona, czuje niechęć do caberneta sauvignon. A St. Andrea 1999 było czystym cabernetem. Twierdzi, że to obce ciało w tym regionie, i że niepotrzebnie miesza w głowach. Ciągle podkreśla, że oba jego Egri Bikavéry jako jedyne nie zawierają w mieszance tej odmiany.
Gyuri uchodzi za mistrza mieszania. Niemal wszystkie jego wina mają ten charakter. Áldás Egri Bikavérczerwone wino węgierskie z regionu i okręgu Eger produkowa... (...) 2006 wymagał – jak widać – większej dawki czasu, by osiągnąć wyraz i łagodność, by stać się ciałem błogosławionym (węg. áldás).

St. Andrea
Hu-3394 Egerszalók, Ady E. u. 88
www.standrea.hu

 

O enoturystyce w Egerze czytaj na: Piękna Pani częstuje winem