Zagadka templariuszy

Od wielkości do upadku droga krótka. Przekonali się o tym dotkliwie rycerze zakonu templariuszy – potęgi wyrosłej na wzniosłych ideałach obrony Ziemi Świętej przed saraceńską nawałą, a przekształconej w ciągu niespełna kilkudziesięciu lat w jedną ze najsprawniej działających instytucji średniowiecznej Europy.

Pozostały po niej legendy i tajemnice – rozpalające wyobraźnię nie tylko wielbicieli Pana Samochodzika – oraz przepiękny zespół zamkowo-klasztorny w Tomar na północy Ribatejo.

Fot. shutterstock.com / Lukiyanova Natalia / frentaDziewięciu rycerzy pod wodzą Hugona de Payens i Gotfryda de Saint-Omer, powodowanych religijnym zapałem, postanowiło w roku 1118 stworzyć zbrojną ochronę szlaku pielgrzymek do Jerozolimy. Nazwa zakonu wzięła się od jerozolimskiej dzielnicy Templum, gdzie założyli pierwszą i – do utraty Jerozolimy przez chrześcijan – główną siedzibę. Jego członkowie ślubowali, prócz oczywistego zaangażowania militarnego w sprawę ochrony Ziemi Świętej, także ubóstwo, czystość i posłuszeństwo na wzór fraterii kościelnych. Nie był to odosobniony przypadek – takie potęgi jak zakon Najświętszej Marii Panny (czyli nielubiani u nas krzyżacy) czy Rycerze Szpitala Jerozolimskiego (joannici) wyrastały w tym czasie jak grzyby po deszczu.

Skarbnicy królewscy
W ciągu 200 lat istnienia zakonu Europę pokryła sieć zamków i posiadłości ziemskich, nad którymi powiewała flaga z czerwonym krzyżem. Bogactwo zakonu templariuszy tworzyło się w wyniku licznych nadań ziem, które królowie i możnowładcy przekazywali w dowód wdzięczności za ich walkę z islamskim wrogiem. Zakonnicy okazali się być świetnymi zarządcami i pomnażali swe majątki. Na wschodzie Europy, dzięki hojnym darowiznom piastowskich i brandenburskich władców, wielkie latyfundia ciągnęły się od Pomorza przez Międzyrzecz aż po Dolny Śląsk. Podobnie rzecz miała się na drugim krańcu kontynentu – władcy portugalscy mieli wiele powodów, by walkę z saraceńską potęgą premiować szczególnie. Młoda państwowość Portugalii w rekonkwiście południowych rubieży Półwyspu Iberyjskiego upatrywała bowiem szansy na rozwój.
Nieprzypadkowo też Filip Piękny powierzył paryskim templariuszom trzymanie pieczy nad królewskim skarbcem Francji. Zakonnicy chętnie porzucali miecze, by wojować innym orężem – pieniędzmi. Dzięki gęstej sieci placówek na terenie całego średniowiecznego świata byli pionierami bezgotówkowych przelewów pieniężnych!

Tomar i pierwsi templariusze
Fot. ArchiwumJuż w 1128 roku królowa Teresa nadała im ziemie przy granicy ówczesnej Portugalii, czyli nieomal na rogatkach Porto. Wraz z posuwającą się na południe rekonkwistą Półwyspu Iberyjskiego, dobra zakonne wzbogacały się o kolejne nadania od królów Portugalii i Hiszpanii.
Wśród wielu posiadłości szczególnego znaczenia nabrał klasztor Tomar w Ribatejo. Został on założony w 1162 roku przez Gualdima Paisa i niebawem stał się główną siedzibą zakonu w Portugalii. Z tego okresu pochodzi zachowany do dziś romański kościół – ośmiokątna absyda wzorowana na układzie Świątyni Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Podobno rycerze uczestniczyli tu w modłach, nie zsiadając z koni. Prócz warownej twierdzy rycerze zbudowali miasto u jej stóp, które warto zwiedzić ze względu na całe kwartały świetnie zachowanych średniowiecznych domów, zabytkową synagogę i wspaniałe kościoły w dominującym tu stylu manuelińskim.
Po sukcesie rekonkwisty Półwyspu Iberyjskiego w połowie XIII wieku klasztor rósł w siłę nie tylko w Portugalii, co okazało się być początkiem jego końca.

Klątwa Jakuba de Molay
Potęga zakonu zaczęła niepokoić dostojników kościelnych i królewskich, zwłaszcza że większość z nich była u templariuszy zadłużona. Minister królewski Wilhelm Nogaret w akcji, która do dziś może stanowić wzorzec dla służb specjalnych, w ciągu jednej nocy zaaresztował mistrza Jakuba de Molay i jego współbraci w całej niemal Francji. Pretekstem była rzekoma nieobyczajność rycerzy i herezje, które głosili. Zeznania w śledztwie potwierdzające te zarzuty były wymuszane torturami, a Jakub de Molay przed śmiercią na stosie w 1314 roku wyparł się wszystkiego. Zdążył jeszcze wezwać na sąd boży swych oprawców. Jak się okazało – skutecznie. W tym samym roku stawili się tam w komplecie: Filip Piękny, papież Klemens V i sam Nogaret. W ciągu kilkunastu następnych lat trzej królewscy synowie odeszli z tego świata, nie pozostawiając męskich potomków.

Odkrywcy i podróżnicy
Fot. shutterstock.com / PigproxUpadek zakonu przypieczętowało jego rozwiązanie w 1314 roku. W całej Europie posiadłości templariuszy były przejmowane przez królów lub przekazywane innym zgromadzeniom. Część francuskich rycerzy schroniła się w Portugalii, m.in. w Tomar, gdzie nie spotykały ich większe prześladowania. Król Dionizy I już w roku 1318 dokonując sprytnego rebrandingu, odtworzył zakon pod nową nazwą Zakon Rycerzy Chrystusa. Pierwszy mistrz pochodził wprawdzie z innego zgromadzenia (Avis), ale templariusze, wciąż z czerwonymi krzyżami na płaszczach, przeszli bezpiecznie w szeregi nowego zakonu. Królowie Portugalii zyskali zaś kontrolę nad wielkim majątkiem templariuszy i w niedługim czasie – dziedziczny tytuł mistrza nowego zakonu. Jednym z nich był Henryk Żeglarz – syn królewski i założyciel szkoły morskiej kształcącej wybitnych żeglarzy-odkrywców. Majątek i talenty zakonników zostały wykorzystane do budowy imperium kolonialnego Portugalii. Symbol czerwonego krzyża towarzyszył większości wielkich odkryć geograficznych i zamorskich wypraw. Pod koniec XV wieku zakonnicy zostali zwolnieni ze ślubów religijnych, a organizacja w całości przeszła pod władanie królewskie.
Złoty wiek dla klasztoru w Tomar to właśnie okres ekspansji zamorskiej Portugalii. To wtedy powstały m.in. słynne krużganki i zdobione w stylu manuelińskim okna w fasadzie sali kapituły. Dziś Convento do Cristo jest obiektem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO i wraz z miasteczkiem Tomar żelaznym punktem turystycznych tras.

Siły nie z tej ziemi
Potęga, jaką templariusze zbudowali w ciągu niespełna dwustu lat działalności, a także późniejsze losy przekształconych klasztorów, kazały zarówno średniowiecznym, jak i współczesnym poszukiwaczom sensacji dopatrywać się w tym działania sił nie z tej ziemi. Szczególnie wnikliwie badano pierwsze dziesięć lat istnienia zakonu, kiedy to dziewięciu znakomitych rycerzy Europy zamknęło się na wzgórzu świątynnym w Jerozolimie, chcąc znaleźć ślady po świątyni Salomona, a mówiąc wprost: poszukiwać Arki Przymierza. Pasjonaci spod znaku archiwum X do dziś uważają, że misja ta powiodła się i rycerze przywieźli do swej paryskiej siedziby Arkę, a z nią nieznane dotąd moce i wiedzę. Jedno jest pewne: z udziałem tajemnych mocy czy bez, talenty i niezwykła aktywność templariuszy zawiodła wielu z nich na stos, a przy okazji zmieniła losy Portugalii i świata.