Zawiało na biało

Przez lata wyznawałem zasadę, zawierającą się w pytaniu: po co pić białe wina, skoro istnieją czerwone?

Pracowicie przyswajałem kolejną porcję tanin, które moja biedna wątroba musiała jakoś przerobić.Odkąd jednak doszedłem do wieku – jak to się wdzięcznie dziś nazywa: 40+, co w moim przypadku lepiej by było określić jako 50–, z coraz większą chęcią zacząłem penetrację białej strony wina.

Ostatnio jeżdżąc wraz z Wojtkiem Gogolińskim wczesną wiosną tego roku po Burgundii, z niemałym zdziwieniem doszliśmy do wspólnego wniosku: coś w nas pękło, coś się zmieniło – przeszliśmy na białą stronę wina. Nie znaczy to bynajmniej, byśmy przeżywali większe męki, próbując „pinonuary” w Nuits-Saint-Georges, ale jednak prawdziwym balsamem na nasze zbolałe dusze było chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... w Montrachet czy Meursault.

Świat gotowy jest zapłacić dzisiaj niewyobrażalnie wysokie kwoty za kultowe czerwone wina. Po Romanée-Conticzerwone wino francuskie AOC z Burgundii, produkowane wyłą... ustawiają się kolejki. Ale by dołączyć do swojej piwniczki butelkę tego kultowego wina, trzeba pożegnać się z kilkunastoma tysiącami złotych. W tym samym czasie za najlepsze białe wina z Burgundii czy znad Renu nie zapłacimy więcej jak kilkaset euro.

Ale przecież nie zawsze tak było. Przez wieki to białe wina były najbardziej poszukiwane. Są bardziej uniwersalne, łatwiej je zestawiać z potrawami, łatwiej się je pije – również ze względu na niższą temperaturę podawania. Być może brakuje im tej magii, którą wyczuwa się w czerwonym winie. A może magia ta jest bardziej ukryta i wymaga od pijącego większej wrażliwości? A może po prostu dzisiejsi producenci niewystarczająco przykładają się do ich produkcji, skoro wszyscy tylko tęsknią za czerwonym?

Przyczyn zapewne jest wiele i nikt nie zna wszystkich odpowiedzi, ale skoro w przedziale wieku 40+/50– medycyna notuje wiele przypadków przechodzenia na białe, warto pomyśleć, co w tej sytuacji robić, gdzie iść, co kupować w tym nieznanym do niedawna lekko pogardzanym białym światku. Bo przecież po latach dogłębnych badań organoleptycznych nad czerwoną materią, nie rzucimy się na tanie chilijskie czy australijskie chardonnay. I w ogóle – w zglobalizowanym świecie, gdzie chardonnay było przez lata niekwestionowanym królem – kilka lat temu powstał ruch o nazwie „ABC” – skrót od angielskiego anything but chardonnay (wszystko tylko nie chardonnay). Światowy protest przeciwko zglobalizowanemu, lekko maślanemu i zawsze lekko dębowemu (przeważnie za sprawą drewnianych chipsów dodawanych do tanków) chardonnay. Logiczne zatem, że przedstawiciele klasy 40+/50-, zdobywcy czerwonych szczytów nie mogą dołączyć do tego towarzystwa. Co innego ambitne przedstawicielki tej odmiany (dlaczego o chardonnay piszę w rodzaju żeńskim?) z Burgundii, kalifornijskiej Sonomy czy chijskiej doliny Limarí, a może i Tasmanii. Czy wielcy czerwoni machos mogą pokłonić się przed banalnie prostolinijnymi sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... z Nowej Zelandii? Chyba raczej polecą poszukać właściwego siedliska nad Loarą.

Ale dlaczegóż by mieli nie pójść dalej? Nie tylko czerwony świat pełen jest ambitnych wyzwań w odkrywaniu nieodkrytego. Jechać na Węgry? Już cesarzowa Maria-Teresa poznała uroki juhwarku, endemicznego szczepu porastającego stoki byłego wulkanu w Somló. Podobno nic nie działa bardziej prokreacyjnie niż stosowna dawka baraniego ogona (juhwark – po polsku „barani ogon”).

Dobitnie udowodniła to cesarzowa, matka szesnaściorga potomków. Nieopodal, jadąc od Budapesztu, po drodze przejedzie się przez Badacsonyregion winiarski w zachodnich Węgrzech, leżący nad półn... (...). To kraina niezapomnianego szarego mnicha, szerzej znanego pod madziarską nazwą „szűrkebarát” (pinot grisodmiana białych winogron należąca do dużej rodziny pinot...). Z Węgier już tylko kawałek do innego skrawka c.k. monarchii. W południowym Tyrolu, zwanym z włoska Górną Adygą, znajdziecie matecznik gewürztraminera. Ta poważna, germańska, mocno męska nazwa ukrywa najbardziej damskie z poważnych białych win. Swoją pełną ekspresję znalazły w Alzacji, na stromych, kamienistych zboczach.

Wiele jest do odkrycia po białej stronie wina. Głowy do góry współbracia z klubu 40+/50–! Jeszcze wiele dróg do przebycia i wiele win do odkrycia przed nami.