mapa_Turcja

W Turcji wino produkowano od zawsze, czyli co najmniej od ośmiu tysięcy lat. Niektórzy tureccy uczeni skłonni są nawet przekonywać, że w starożytnej Anatolii szukać należy pierwszych śladów świadomego winiarstwa. Wino w Turcji wyrabiano nawet w czasach imperium otomańskiego (1299–1923) – urzędnicy sułtańscy chętnie ściągali od ówczesnych winiarzy potężne podatki, zaś wino było – wbrew pozorom – chętnie pijane przez sułtański dwór.

Kiedy z końcem XIX wieku winiarzy Francji, Hiszpanii i Włoch prześladowało widmo (i nie tylko widmo) żarłocznej filoksery, Turcja – nietknięta przez szkodnika – pobijała rekordy produkcyjne, wytwarzając ponad 300 milionów litrów wina rocznie. Wtedy, i wciąż jeszcze, aż po lata 90. XX wieku, było to wino w 95 procentach masowe, tępe i jak cep proste, ale też chodziło wówczas zdecydowanie o ilość, a nie jakość. Jednak jakieś trzy dekady temu, kiedy gospodarka Turcji wpisała się na dobre w ekonomię światową, pojawiły się pierwsze próby wytwarzania win jakościowych na najwyższym poziomie i przy użyciu nowoczesnych technik. Powstały butikowe winiarnie zbudowane za prywatne pieniądze i zatrudniające zagranicznych konsultantów (głównie Francuzów). Zaczęły się dla tureckiego winiarstwa naprawdę tłuste lata.

Wprowadzenie

Nie jest prawdą, że muzułmanie, nawet ci bardzo religijni, unikają alkoholu. Choć statystyki zaliczają niemal wszystkich mieszkańców Turcji do sunnitów, prawie jedna trzecia z nich to alawici, którzy nie mają z piciem wina większych trudności, a niektórzy nawet używają go w celach liturgicznych.

Turcja – mimo wysiłków obecnego premiera – pozostaje wciąż jeszcze świeckim państwem, gdzie nikt nie powinien nikomu zaglądać do kielicha. Wyraźnie to widać w kosmopolitycznych i bardzo liberalnych miastach zachodniego wybrzeża, takich jak Izmir czy Stambuł. Znajdziemy tu, w regulaminowym oddaleniu 100 metrów od najbliższego meczetu, tysiące restauracji z dziesiątkami i setkami win w kartach.

Inaczej nieco sprawy mają się na górzystym i dalekim kurdyjskim wschodzie Turcji, który od europejsko-śródziemnomorskich wybrzeży tego kraju dzieli potężna przepaść cywilizacyjna (i nie chodzi bynajmniej o to, że na zachodzie używa się oliwy, a na wschodzie masła). Już zresztą w sercu Anatolii trudniej będzie znaleźć lokal oferujący jakikolwiek alkohol, choć żyją tu i pracują winogrodnicy dostarczający owoce do dziesiątek tureckich winiarni.

Pod wieloma względami Turcja może się dziś kojarzyć z Kalifornią sprzed kilku dekad. Tu także, na powierzchni 2,5 razy większej od Polski, na wysokościach sięgających 5137 m n.p.m. (góra Ararat), znaleźć można niemal każdy mikro- i mezoklimat, rodzaj gleby czy wystawę. Także tutaj znajdziemy co najmniej trzy tuziny różnych odmian międzynarodowych i drugie tyle jakościowych szczepów endemicznych. Także i tutaj winiarze rzadko dysponują własnymi winnicami, skupując owoce z winogradów odległych nieraz o tysiąc kilometrów! Wreszcie także i tutaj winogrona zbiera się niemal w całości ręcznie (jedna z tureckich winiarni kupiła co prawda odpowiednie maszyny, ale – jak dotąd – jeszcze ich nie użyła). Kto wie zatem, jak się zmieni ten potężny winiarski kraj za kilka lat?

Odmiany lokalne w Turcji

  • Narince (czyt. „narindże”). Nazwa znaczy dosłownie „delikatnie”, choć to całkiem silnie aromatyczny biały szczep. Niezwykle delikatną ma natomiast skórkę – winogrona muszą być zatem zbierane i transportowane nadzwyczaj ostrożnie, bo łatwo pękają, co przy potężnych odległościach między tureckimi winogradami a winiarniami ma niebagatelne znaczenie. Najlepsze wina z tej odmiany produkuje się zatem właśnie tam, gdzie rośnie – w Środkowo-Południowej Anatolii, dokładnie zaś w prowincji Tokat, gdzie odmiana ta najprawdopodobniej się narodziła. Dzięki bardzo przyzwoitej kwasowości z narince mogą powstawać wina o dłuższym potencjale dojrzewania – nawet po 3–4 latach nie tracą zbyt wiele świeżości, pozostają wolne od wyraźnych nut oksydacyjnych, nawet niespecjalnie zmieniają barwę. Pachną pomarańczą, grejpfrutem i pigwą, z czasem zyskując nuty akacji, dojrzałego jabłka i orzechów.
  • Emir. Biała odmiana pochodząca z Kapadocji – rejonu o klimacie kontynentalnym, o potężnej amplitudzie temperatur między dniem a nocą, gdzie winoroślom grożą nie tylko przymrozki, ale i całkiem poważne mrozy sięgające –25°C. Do dziś zbierany jest przede wszystkim w prowincji Nevşehir, na wysokościach sięgających nawet 850–900 metrów n.p.m. gdzie daje wina niezbyt silnie aromatyczne, za to szkliście mineralne, kruche, ziemiste i nadzwyczajnie świeże.
  • Sultaniye (czyt. „sułtanje”). Biały szczep doskonale nam znany, bo spotykany w… keksach i drożdżowych babach. Z tej odmiany powstają najlepsze rodzynki, ogromne też ilości spożywane są jako winogrona stołowe. Sultaniye zbiera się przede wszystkim w Regionie Egejskim, w prowincjach Denizli oraz Manisa. Daje wina leciutkie, zwiewne, skąpe w zapachy, często produkowane z odrobiną cukru resztkowego. Zarówno wina zrobione z sultaniye, jak i z emira, należy wypić jak najszybciej po zabutelkowaniu. Nie lubią się z beczką jak narince, a po dwóch latach w butelce potrafią stracić niemal wszystko.
  • Kalecik karası (czyt. „kaledzik karazi”). Uprawy tej czerwonej odmiany rozsiane są zresztą po całym Regionie Egejskim (Denizli, Manisa, Uşak, Elmalı), sięgają europejskiego skrawka Turcji, czyli regionu Marmara, najwięcej go jednak rośnie w prowincji Ankara, w pobliżu tureckiej stolicy. Kalecik potrafi dać piękne wina, a docenimy je szczególnie w połączeniu z turecką kuchnią, choć źle zrobiony nader chętnie nabiera niezbyt przyjemnych cech, które skłonni jesteśmy kojarzyć z winami z gamay (słynne karmelkowo-bananowe nuty). Do jego zalet z pewnością należy dobra i utrzymująca się latami kwasowość, żywość i elegancja, delikatne nuty słodkiej kawy po turecku, choć zbywa mu wyraźnie na muskulaturze.
  • Boğazkere (czyt. „boażkere”). Znaczenie uroczej nazwy tego czerwonego szczepu – dosł. „wypalacz gardła” – mówi nam już co nieco o jego możliwościach. Wypalacz gardła bardziej nadaje się do kupaży, szczególnie z o wiele spokojniejszym i okrągłym öküzgözü. Ma w sobie bowiem potężne pokłady garbników, mnóstwo antocyjanów barwiących wino na ciemny fiolet, i twarde, sprężyste, masywne ciało. To wino dla twardzieli, pachnące wiśnią, porzeczką i czarną jagodą, pięknie współpracujące z dębem (tytoń, goździki, skóra, czekolada). Nierzadko jednak brak mu odpowiednio wysokiej kwasowości, przez co traci na równowadze. Jego kolebką jest najdalej na wschód wysunięty skrawek winiarskiej Turcji, prowincja Diyarbakır. Boğazkere bywa uprawiane także w Regionie Egejskim, Śródziemnomorskim, jednak najlepsze rezultaty osiąga w górskich lokacjach Południowo-Wschodniej Anatolii. Na Zachodzie jest mu zdecydowanie za ciepło.
  • Öküzgözü (czyt. „okuzguzu”). Sens nazwy tego czerwonego szczepu (dosł. „bycze oko”) kryje się w dużych ciemnych gronach zbieranych przede wszystkim w dalekiej prowincji Elaziğ w Środkowo-Wschodniej Anatolii, tam, gdzie swoje źródła ma Eufrat, a działki osiągają wysokość bezwzględną 1000–1100 metrów. Eufratowi zresztą öküzgözü zawdzięcza wyraźne złagodzenie tutejszego klimatu – zimy nie są tu aż tak mroźne, a lata aż tak gorące jak w sąsiednich prowincjach. W centralnej i zachodniej części Azji Mniejszej bywa także uprawiany z sukcesem, choć stanowiska w Regionie Egejskim zdecydowanie najmniej mu służą. Świetnie się starzeje (mocna, wyrazista kwasowość), jest bogaty w aromaty (malina, wiśnia, czekolada, śliwka, goździki, kardamon nawet), daje wina o nieprzesadnej mocy (12,5–13,5% alkoholu), dobrze zrównoważone, średnioekstraktywne, okrągłe, z zaznaczonymi, ale delikatnymi taninami.

Artykuły na temat wybranego regionu

Nowy numer

Czas Wina 104

#104

październik 2019

E-WYDANIE

Zamów e-wydanie miesięcznika Czas Wina

Czytaj na telefonie i tablecie

Prenumerata

Zamów prenumeratę miesięcznika Czas Wina

Zawsze prosto do twojej skrzynki pocztowej

Newsletter

Strona zawiera informacje handlowe dotyczące napojów alkoholowych i przeznaczona jest dla osób pełnoletnich.

Czy akceptujesz te warunki i masz ukończone 18 lat ?