Warto poczekać

Zanosi się na to, że z końcem kwietnia wielu producentów porto vintage(fr., ang.) – winobranie, rocznik.. zadeklaruje wypuszczenie na rynek rocznika 2015. Niektórzy już sugerują, że powtórzy on sukces genialnych win z 2011.

Trudno jest opisać porto typu vintage nie używając przymiotników w stopniu najwyższym. Jest to trunek, który pochodzi z jednego najstarszych regionów winiarskich świata, który wyznaczono w 1756 roku, i w którym winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) było produkowane co najmniej od początku naszej ery. Portugalskie Alto Douro jest jednocześnie regionem najtrudniejszym w uprawie – winnice piętrzą się tu na skalistych łupkowych zboczach, których nachylenie dochodzi do 70 stopni, a przy sadzeniu winorośli bardzo przydatny okazuje się dynamit. Samo porto vintage zaś jest produkowane tylko z najlepszych winogron i jedynie w najlepszych latach, czyli mniej więcej 2–3 razy na dekadę. Można też śmiało określić je jako najpiękniej starzejący się rodzaj alkoholu. To wzmacniane wino powinno przeleżeć w piwnicy kilkanaście, a często nawet kilkadziesiąt lat, zanim w pełni rozwinie swój bukiet. Wybitne roczniki są atrakcyjne dla kolekcjonerów nawet po dwóch stuleciach – dowiodła tego aukcja butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... porto od Ferreiry z 1815 roku przeprowadzona dwa lata temu przez dom aukcyjny Sotheby’s. Nabywca zapłacił za nią 6800 euro.

Fot. Wojciech GogolińskiJednak porto nie zawsze budziło zachwyt. Jego początki łączą się nierozerwalnie z rynkiem brytyjskim, na którym portugalski trunek miał zastąpić wina francuskie w XVIII wieku, które były obłożone embargiem. Szybko okazało się, że transport statkiem po niespokojnym morzu i nagłe zmiany klimatu nie służą zwykłym winom i dopiero ich wzmacnianie, czyli dodawanie alkoholu na etapie fermentacji, sprawiało, że stawały się na tyle stabilne, żeby trafić w dobrym stanie do brytyjskiego odbiorcy.

Czasami jednak nawet handlarze zajmujący się importem porto podawali w wątpliwość zasadność dodawania alkoholu. W 1844 roku Joseph James Forrester pisał w tekście A Word or Two on Port Wine (Słowo lub dwa na temat porto): „[importerzy porto] za pewnik podają, że »najbogatsze wina wymagają największej ilości brandy«, co jest jak najdalsze od prawdy. W rzeczywistości (…) duża ilość brandy jest wysoce szkodliwa i wiele lat musi upłynąć zanim smak alkoholu ustąpi miejsca prawdziwym walorom wina”. To, co Forrester uznawał niegdyś za wadę, czyli wolne dojrzewanie, dziś stanowi jeden z istotniejszych elementów tworzących niesamowitą aurę wokół porto rocznikowego.

W przeciwieństwie do innych rodzajów porto proces dojrzewania vintage zachodzi głównie w butelce, do której trafia ono najczęściej w drugim roku po winobraniu. Odcięte od dopływu tlenu niezwykle długo zachowuje świeżość i aromaty czerwonych owoców, a jednocześnie w wieloletnim procesie dojrzewania zyskuje głębię smaku i bogatą strukturę. Wcześniej warto je pić tylko niedługo po zabutelkowaniu. To właśnie wtedy można sprawdzić, jak zapowiada się porto danego producenta pochodzące z danego rocznika i czy warto je odłożyć na później.

Richard Mayson, autor klasycznego Port and the Douro, twierdzi, że sama definicja rocznikowego porto wyklucza z tej kategorii napitki niskiej jakości. Jeśli producenci decydują się zadeklarować wypuszczenie na rynek porto vintage w danym roku, można mieć pewność, że jego zakup będzie dobrą inwestycją. Jednak nawet wśród samych najlepszych roczników znajdą się lepsze i gorsze, dlatego miłośnicy portugalskiego trunku z niecierpliwością czekają na pierwsze oceny krytyków.

W tym roku również możemy spodziewać się deklaracji kolejnego rocznika. 2015 był w Douro wyjątkowo suchy, ale maj i czerwiec przyniosły spokojne opady przeciągające się wystarczająco długo, żeby przynieść ulgę winnicom. Okres od marca do czerwca był także bardzo gorący, na szczęście w lipcu i sierpniu temperatury utrzymywały się poniżej średniej dla tych miesięcy, co pozwoliło uniknąć przesuszenia roślin. Paul Symington z Symington Family Estates (właściciel takich marek jak Graham’s, Cockburn’s, Dow’s, Warre’s i Quinta do Vesúvio) pisał, że na początku września owoce były w doskonałym stanie. Niebezpieczeństwo rozmycia intensywności smaku przyszło dopiero po rozpoczęciu zbiorów, kiedy w połowie miesiąca spadł ulewny deszcz, a owoce – spragnione po dziesięciu suchych tygodniach – chłonęły wodę jak gąbka. W posiadłościach Symingtonów wstrzymano zbiory i dokończono je kilka dni później, kiedy wiatr osuszył grona. Ostatecznie okazało się, że deszcz, zmiękczając skórki, pomógł wydobyć z nich niesamowity kolor i aromat, a decyzja o przerwaniu zbiorów pozwoliła na pełne wykorzystanie potencjału tego rocznika.

Również Dirk Niepoort był zadowolony z winobrania. Sarah Ahmed relacjonowała na swoim blogu jego słowa o fantastycznym roczniku, zachwycającym kolorze, bardzo dobrej kwasowości, wysokiej jakości tanin, świeżym, zrównoważonym smaku. Entuzjastycznie o roczniku wypowiadał się także David Guimaraens z Fladgate Partnership (Taylor’s, Croft, Fonseca). Wygląda więc na to, że z końcem kwietnia dotrze do nas wiadomość o licznych deklaracjach porto vintage 2015.

Można się oczywiście zastanawiać, czy warto kupować trunki, o których najlepiej będzie zapomnieć na długie lata. Myślę, że to właśnie w porto vintage jest fascynujące – że zaprasza nas do wyjścia poza dzień dzisiejszy, do wyobrażenia sobie przyszłości, jakiegoś przyjemnego dnia za wiele lat, który spędzimy w doborowym towarzystwie (bo butelkę wzmacnianego wina trudno wypić szybko w samotności, a raz otworzone, źle znosi przechowywanie). Albo dnia, w którym obdarujemy tym niezwykłym podarkiem swoje – pewnie już dorosłe – dzieci lub nawet wnuki.