W drogę, na południe!

Gdzie w Brazylii szukać regionów winiarskich? Na pewno nie znajdziemy ich w dżungli ani w pobliżu roztańczonego, żyjącego w rytm samby karnawałowego Rio, czyli w miejscach powszechnie kojarzonych z wielobarwnym, największym krajem Ameryki Południowej.

Wydaje się, że nadszedł już czas, by odwiedzając Brazylię, oprócz tamtejszych plaż i wypraw w głąb wiecznie zielonych lasów równikowych odwiedzić także jej mniej znane zakątki i poznać inne oblicze tego kraju, odbiegające od standardowych widoczków uwiecznionych na kolorowych pocztówkach. Aby tego doświadczyć, trzeba się udać na południe kraju i wylądować w Porto Alegre. Stamtąd, dokądkolwiek nie skierowalibyśmy kroków, oczom naszym ukażą się łagodnie opadające, częściowo zalesione, a częściowo porośnięte winoroślą zbocza, przywodzące na myśl piemonckie wzgórza. Skojarzenie jest jak najbardziej prawidłowe, gdyż pod koniec XIX wieku obszar ten masowo zasiedlali przybysze z Włoch, głównie z północy kraju. Dziś największy i najważniejszy winiarski region Brazylii – Serra Gaúcha wraz z utworzoną w 2001 roku apelacją Vale dos Vinhedos – dostarcza niemal 90 procent powstających w kraju win. Chociaż na świecie ta produkcja jest znana w bardzo umiarkowanym stopniu, obecnie Brazylia to piąty pod względem ilościowym producent wina na półkuli południowej, po Argentynie, Australii, Południowej Afryce i Chile. Chociaż jej winogrady zajmują areał 83 tysięcy hektarów, zaledwie 10 procent powierzchni obsadzone jest Vitis vinifera(łac.) winorośl winorodna; nazwa botaniczna: Vitis vinifer... (...). Najbardziej znane tutejsze wyroby to białe wina musujące stylem przypominające włoskie spumantes, ale również w przypadku win spokojnych, zarówno białych, jak i czerwonych, obserwujemy wzrost względem ilościowym i jakościowym.

Trudne początki
Fot. Silvia TononW porównaniu z winiarstwem chilijskim czy argentyńskim, brazylijskie rozwijało się relatywnie powoli. Na olbrzymim terytorium kraju, w gorącym, tropikalnym klimacie bardzo trudno było rozwinąć produkcję na skalę ogólnokrajową. Na nic się zdało przywiezienie przez kolonistów portugalskich na tereny dzisiejszej Brazylii winorośli szlachetnej już w połowie XVI wieku. Nieustająco atakowana przez choroby grzybowe nie była w stanie przetrwać. Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do połowy XIX wieku, kiedy do kraju przybyła isabella oraz inne amerykańskie hybrydy, takie jak norton, concord, catawba i clinton. Potem Włosi przywieźli ze sobą barberę, moscato i trebbiano. Jakby problemów nie było dość, rozwój winiarstwa utrudniał brak solidnych dróg; nie sposób było transportować ani winogron z winnic do winiarni, ani potem wina z winiarni do konsumentów.
Dopiero w latach 70. i 80. XX wieku zaczęły w Brazylii powstawać wina o jakości umożliwiającej zaistnienie na rynkach międzynarodowych. Pojawiło się kilka zagranicznych firm winiarskich, a wraz z nimi nowe technologie, sposoby prowadzenia winorośli i francuskie odmiany, które zdążyły już zawojować świat – chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...), sémillonfrancuska odmiana białych winogron.Uprawiana głównie w Bo... (...), cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...)merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...).

Czas rozkwitu

Po takich początkach mogło już być tylko lepiej. Rzeczywiście, z roku na rok w Brazylii powstają coraz lepsze wina, a niewątpliwy postęp jest tym ciekawszy, że możemy go śledzić na bieżąco, gdyż zmiany dokonują się na naszych oczach. Jeszcze sześć lat temu odwiedzający Brazylię brytyjski ekspert winiarski Steven Spurrier bynajmniej nie był zachwycony. W swym artykule poświęconym tamtejszemu winiarstwu („Decanter”, październik 2013) zwraca uwagę, że „oprócz zadowalającego poziomu win powstających w najstarszych i największych winiarniach, takich jak Salton i Miolo, oraz niektórych win od Lidio Carraro reszta zdawała się być o lata świetlne w tyle za Argentyną i Chile, a nawet za zdominowanym przez tannata Urugwajem”. Ponowna wizyta w roku 2013 sprawiła, że był „pod wrażeniem zaistniałych zmian i podekscytowany wizją przyszłości”. Biorąc pod uwagę dynamikę brazylijskiej gospodarki, można być pewnym, że podobny odbiór tamtejszej winiarskiej rzeczywistości jest też udziałem nie tylko innych, nie mniej słynnych specjalistów winiarskich, ale również całej rzeszy rozmiłowanych w winie konsumentów.

Urok południa
Fot. Silvia TononChociaż wciąż jeszcze światowe rynki nie są przesadnie zarzucone brazylijskimi winami (pomimo wzrastającej produkcji, rośnie również spożycie krajowe, szczególnie w dużych miastach) obecnie przybysze odwiedzający ten rozległy kraj oprócz standardowych programów turystycznych z powodzeniem mogą realizować również program winiarski. Tym bardziej że współczesna Brazylia kusi obiektami enoturystycznymi najwyższej klasy. Wysiadając z samolotu na lotnisku w Porto Alegre, lądujemy w zupełnie innej rzeczywistości. Ruszając w głąb lądu, czasami naprawdę można zacząć przecierać oczy ze zdumienia, uświadamiając sobie, że bynajmniej nie opuściliśmy granic kraju, którego terytorium w znacznej części pokrywają lasy tropikalne. Na południu nie ma po nich ani śladu, a łagodne, wznoszące się na wysokość około 450–650 m n.p.m. zielone wzgórza upstrzone są winiarniami, hotelami i restauracjami, które rocznie przyciągają około 150 tysięcy gości, na razie głównie Brazylijczyków. Narodowość odwiedzających zapewne wkrótce wyraźnie się zróżnicuje, gdyż w 2013 roku magazyn „Wine Enthusiast” umieścił Brazylię na liście dziesięciu najatrakcyjniejszych pod względem enoturystycznym krajów świata.
W najbardziej na południe wysuniętym brazylijskim stanie uwagę zwraca wygląd miejscowej ludności w znacznym stopniu odbiegający od powierzchowności mieszkańców centralnej części kraju. Na południu ludzie są wyraźnie wyższego wzrostu, często o jasnych włosach i takiż oczach. Wystarczy przywołać obraz stojącej obecnie na czele peletonu światowych modelek Gisele Bündchen, by mieć wyobrażenie o mieszkańcach Rio Grande do Sul, choć naturalnie nie wszyscy mogą poszczycić się tak zjawiskową urodą.

Duże i małe
Decydując się na podążanie brazylijską Rota do Vinho, możemy do woli przebierać w miejscach, które chcemy odwiedzić. Ich przegląd należałoby zacząć od krótkiej wizyty w bezapelacyjnej stolicy brazylijskiego winiarstwa, czyli Bento Gonçalves, chociaż to Caixas do Sul jest administracyjnym centrum regionu Serra Gaúcha. W pobliżu znajdują się hotele mogące służyć za bazę wypadową podczas oddawania się przyjemnościom degustacyjnym w okolicznych winiarniach. Sympatycy dużych obiektów hotelowych doskonale poczują się w Hotel&Spa do Vinho Caudalie, malowniczo położonym wśród winnic. „Winoturyści” gustujący w bardziej kameralnych warunkach docenią swojską atmosferę Pousada Don Giovanni, usytuowanej zaledwie 12 km
od centrum Bento Gonçalves i prowadzonej przez rodzinę zajmującą się produkcją winiarską od ponad czterdziestu lat.

Krążąc wśród wzgórz

Nawet jeśli nie przepadamy za wielkimi producentami, odwiedzając brazylijskie winiarnie  nie sposób nie zaglądnąć do Miolo, gdzie pod okiem wszędobylskiego Michela Rollanda powstają jedne z najlepszych brazylijskich win zarówno białych, jak i czerwonych oraz musujących. Niemal każdy winomaniak przebywając w okolicy, tu trafia, dlatego przez bramy winiarni przewija się rocznie około 130 tysięcy gości. Podobnie mają się sprawy w przypadku najstarszego brazylijskiego producenta Vinícola Salton, obecnie zarządzanego przez trzecie pokolenie rodziny Salton i słynącego głównie ze świetnych win musujących, chociaż liczne nagrody zdobyte również za spokojne wina białe i czerwone nie pozwalają go zaszufladkować. Absolutną koniecznością jest też odwiedzenie pierwszego w Brazylii kompleksu enoturystycznego, należącego do winiarni Casa Valduga. Fot. shutterstock.com / Dmitry V. PetrenkoOprócz zwracających uwagę rozległych, wzniesionych w europejskim stylu zabudowań, winiarnia ta, będąc jednym z pionierów rozwoju w Brazylii produkcji win musujących metodą tradycyjną, może poszczycić się największą w Ameryce Łacińskiej piwnicą tychże win. Z mniejszych producentów na uwagę z pewnością zasługuje Lidio Carraro, gdzie urocza enolożka Monicawłoska, a właściwie sardyńska (bo tylko tam występuje) ... (...) Rossetti, stawiając sobie za cel wyeksponowanie roli siedliska i jego wpływu na poszczególne odmiany winorośli, tworzy cudownie złożone, wielowymiarowe wina, które na żadnym etapie produkcji nie miały kontaktu z beczką. Planując przyszłoroczny wyjazd klubowy mamy nadzieję, że po posiadłości oprowadzi nas córka państwa Carraro – Patricia. Jej osoba gwarantuje profesjonalną, poprowadzoną z wielkim zaangażowaniem degustację, co niekoniecznie musi się zdarzyć u niektórych dużych producentów, gdzie personel jest liczny, ale czasami nie do końca kompetentny. Na liście wizyt obowiązkowych powinna się też znaleźć winiarnia należąca do rodziny Pizzato, których DNA99 Merlot 2005 w 2011 roku został uznany za najlepsze czerwone winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) kraju. Warto też zaglądnąć do Castelo Lacave w pobliżu Caixas do Sul, nawet, jeśli niespecjalnie przepadamy za „średniowiecznymi” zamkami wzniesionymi w latach 70. ubiegłego wieku, gdyż w doskonałej tutejszej restauracji podaje się jak najbardziej autentyczne, smakowite, chociaż w przeciwieństwie do potężnego zamczyska nienawiązujące do epoki średniowiecza, dania. Po zrealizowaniu, chociaż częściowym, powyższego programu nikt nie będzie miał najmniejszych wątpliwości, że w Brazylii pod bardzo wieloma względami naprawdę można się rozsmakować.