Chorwacja na czerwono

Chorwacja na czerwono

Większość win powstających w Chorwacji to wina białe. Z roku na rok coraz lepsze i ani trochę tańsze. Powstają głównie w części kontynentalnej kraju (Slawonia), choć nie brakuje ich na wybrzeżu. Są jednak takie zakątki Chorwacji, gdzie niepodzielnie króluje czerwień.

Przy okazji, jest to najlepsza z możliwych chorwackich czerwieni. Mowa oczywiście o Pelješacu.

Ni to wyspa, ni półwysep. Z okna samolotu kursującego co sobotę między Krakowem i Dubrownikiem wygląda jak kawałek rozlanego zielonego wosku, który – popchnięty falą przepływającego promu Jadrolinija – na chwilę przykleił się do dalmatyńskiego wybrzeża. Przesmyk łączący Pelješac ze stałym lądem nie ma chyba nawet 1,5 km. Kiedy go miniemy, znajdziemy się w zupełnie innym świecie.

Królestwo plavaca

Fot. OPIS ZagrebZ rozgrzanej słońcem ekspresówki niebezpiecznie zwisającej z gołej nadmorskiej skały zjedziemy w zacienioną dróżkę pośród gęstych lasów. Pelješac jest bowiem bardzo zielony i bardzo górzysty zarazem. Większa część głównej drogi wzdłuż 65-kilometrowego półwyspu biegnie głęboką i piękną doliną. Kiedyś pewnie płynęła nią rzeka – dziś nie ma po niej śladu: na Pelješacu nie ma już bowiem rzek, najwyżej parę małych strumyczków spływających z gór.
Są za to winnice. Typowo śródziemnomorskie, cięte na głowę, po części niezbyt zadbane, utrzymywane często wyłącznie po to, by zaspokoić potrzeby najbliższej rodziny i sąsiadów. Rzecz jasna króluje plavac mali – tylko kilka procent areału na Pelješacu pozostawiono innym szczepom. Winogrady rozciągają się na całej długości półwyspu, ale najwięcej i najlepsze znajdziemy w jego środkowej części: od linii łączącej umownie wioski Potomje, Kuna Peljeska i Donja Banda, aż po dwa tutejsze crus(fr.) zbiór, obszar uprawy, parcela, działka.Przeważnie n... – Postup i Dingač. Tutaj też, idąc za sugestią naszej przewodniczki Miriany Zeleniki, rozpoczynamy naszą przygodę z peljeskim plavacem.

Wozem strażackim przez winnicę

Zanim Wojtek Gogoliński uruchomi strażacką syrenę pośrodku winogradów należących do spółdzielni winiarskiej Kuna, zdążymy się lepiej poznać z jej obecnym prezesem Niko Mestroviciem. Nasz pierwszy posiłek na chorwackiej ziemi musiał poczekać aż do późnego wieczora, bo Niko… ćwiczebnie gasił pożary. W spółdzielni, jak to w spółdzielni – raz się jest prezesem, innym razem nie, więc trzeba mieć drugi zawód. Niko jest szefem miejscowej straży pożarnej, a prac w winiarni dogląda po godzinach. Na kolację jednak warto było czekać: świeże ryby w niepozornej konobie w Trpanju z ciepłym co prawda niemożliwie, ale i tak miłym plavacem (tak, tak, tu nie ma pomyłki: piliśmy czerwone winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) do smażonych ryb i owoców morza! Nie takie rzeczy nam się zdarzały!) warte były czekania.

Spółdzielnię w Kunie Peljeskiej założono w 1898 roku. Choć powstaje tu – zależnie od pogody i zapotrzebowania – od 175 do 250 tysięcy litrów wina rocznie, P.Z. Kuna ma w portfolio tylko sześć etykiet. Plavac w wersji stołowej (stolno), jakościowej (kvalitetno) i najwyższej jakości (vrhunsko), do tego jedno roséfrancuski termin określający wino różowe, który zrobił... (...) i dwa wina białe z odmiany rukatac (stolno i kvalitetno), w innych częściach Chorwacji zwanej maraštiną. Dobre owoce, porządna kwasowość, trochę przypraw i wysoki alkohol – trochę jak w południowej Dolinie Rodanu. W czerwonych winach przeszkadzało nam tylko delikatne utlenienie oraz… etykiety. Wciąż jeszcze nie na rynek europejski.
Rajd wozem strażackim po najlepszych parcelach spółdzielni zajął nam większość popołudnia. Skorzystaliśmy z okazji, by spojrzeć na gleby – także pod tym względem Pelješac przypomina trochę południowy Rodan: kamienie, kamienie, kamienie. Także i tu, jak w Châteauneuf-du-Pape, zatrzymują na noc ciepło i regulują wilgotność gleb. – Czy próbowaliście sadzić tu coś innego niż plavac? – pytamy Niko. Kręci głową. – Nic innego się tu nie przyjmie. Próbowaliśmy z merlotem i innymi odmianami, ale to nie jest dla nich dobry klimat. Pelješac to plavac, plavac to Pelješac.

Wina pana kapitana

– Czy próbowaliście sadzić tu coś innego niż plavac? – pytamy tym razem winiarza o potężnej reputacji w regionie. To Pavo Milicić, były kapitan wielkich pasażerskich statków transatlantyckich. A zarazem człowiek, który na półwyspie robi jedne z najlepszych czerwonych win. Milicić podkręca wąsa i pokazuje nam drogę do piwnic z leżakującym winem. – Teraz zagadka. Co to jest? – Nalewa nam próbkę z beczki oznaczonej tylko numerem.
Fot. Michał BardelZgłupieliśmy. W nosie tempranillo. Kapitan uśmiecha się i czeka na odpowiedź. Porzucamy zmysły na rzecz rozumu i kręcimy się wokół internacjonałów: może jakiś cieplejszy cabernet? Czego się spodziewać tam, gdzie ponoć nic nie rośnie, poza plavacem?
To było tempranillo. Piekielnie dobre tempranillo. Był też malbecfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... (...), był petit verdot, czego tam nie było! Kapitan nie wierzy bowiem w bajki i nie boi się eksperymentów. – Tradycja to ważna rzecz – powiada, otwierając butelkę flagowego Dingač Grand Cru(fr.) zbiór, obszar uprawy, parcela, działka.Przeważnie n... 1994. – Ale ja korzystam ze wszystkiego, co pomaga mi robić dobre wino. To tutaj – pokazuje na etykietę – podawano podczas ostatniej pielgrzymki Jana Pawła II do Chorwacji. Przez 18 lat tego mojego dingača zamawiała restauracja Nautica w Dubrowniku, która zapewniała Papieżowi catering.
Jego winiarnia w Potomju rośnie w oczach. W lipcu akurat wykańczał piętro pod luksusową restaurację i rozbudowywał halę produkcyjną. Pierwszą osobą, jaką spotkaliśmy po wyjściu z samochodu, był jegomość z długimi siwymi włosami, takimiż wąsiskami (jak u Asteriksa!) i gołym torsem przepasanym parcianą torbą, z której wystawały… cylindry trotylu. Jakoś nie bardzo potrafiliśmy znaleźć temat do rozmowy – później dopiero dowiedzieliśmy się, że to niezwykle ważna postać. Jedyny inżynier w okolicy z uprawnieniami do wysadzania skał. A kapitan Milicić właśnie „wrzynał” się w pobliskie wzgórze z kolejnymi pomieszczeniami winiarni.

Peljesackie crus

Najlepsze parcele Milicicia (ok. 15 tys. krzewów) należą do miejscowych crus. Najważniejsze z nich to Dingač i Postup. Obydwie leżą na bardzo stromych zboczach (45˚) pasma Zabrada z ekspozycją południowo-zachodnią. Liczba godzin słonecznych dorównuje tu znów… Châteauneuf-du-Pape: 2800 w roku. Niełatwo do nich dotrzeć, niełatwo też pielęgnować tamtejsze winogrady. Do roku 1973 świeże zebrane owoce transportowano z pomocą osiołków przełęczą na wysokości 400 m n.p.m. By uniknąć tej kłopotliwej podróży, miejscowi winiarze zebrali fundusze i wykopali pod górami tunel, który znacznie skrócił drogę.
Dingač był pierwszą w chorwackiej historii apelacją. Powstała w 1961 roku. Postup (drugi w kolejności) został zarejestrowany zaledwie sześć lat później. Prawie wszyscy właściciele działek z peljesackich crus ulokowani są w bezpośrednim sąsiedztwie miejscowości Potomje (Vinarija Dingač, Bartulović, Matuško i in.). Tutejsze wina są zdecydowanie bardziej „krzepkie” i o wiele lepiej nadają się do starzenia niż plavace powstające w pozostałej części półwyspu. Są niestety także mocno alkoholowetermin degustacyjny.Oznacza wina niekoniecznie o zbyt dużej... (...): wina z Dingač mogą mieć nawet 17,6 procent.

Łopaciarz z Vela Luki

Fot. Wojciech GogolińskiGdzie kończy się Pelješac, tam zaczyna się Korčula – wyspa na wieki związana z imieniem Marco Polo. W pięknym weneckim mieście portowym można odwiedzić dom, w którym urodził się słynny podróżnik. Nas jednak ciekawość gnała w inną stronę. Mniej więcej w połowie drogi między miastem Korčula a Vela Luką (zachodnim portem wyspy), opodal maleńkiej wioski Čara odwiedzamy miejscową spółdzielnię słynącą z białych pošipów. Żeby było łatwiej, nazywa się ona Pošip Čara i zrzesza 135 winogrodników. Jej początki sięgają roku 1983, kiedy to wyodrębniła się z wielkiej spółdzielni w pobliskiej Smokvicy (powstała już w 1952 roku). Na 110 hektarach jej członkowie uprawiają głównie pošipa (bliskiego krewnego furminta) oraz niewielkie ilości rukataca.
Osiem na dziesięć butelek opuszczających winiarnię to Pošip Vrhunsko, eksportowany na miejscowe i zachodnie rynki. Nieco bardziej aromatyczny od klasycznego furminta, w typie włoskiego verdicchio, świeży i elegancki, może się podobać. Szczególnie kiedy pijać go w towarzystwie owoców morza w zacienionej konobie w Vela Luce. Spółdzielnia produkuje także jego cięższą i bardziej ospałą wersję z (nieco zbyt silnym) dotknięciem beczki. Nazywa się Marco Polo i niemal w całości wsiąka w rynek amerykański. Nam spodobał się także pošip jakościowy (kvalitetno), cytrusowy, lekki, ładnie kwasowy i bardzo rześki, podobnie jak rukatac.
Ten ostatni doskonale się sprawdził w towarzystwie miejscowych ryb co rusz wyciąganych przez gościnnych gospodarzy z potężnej lady chłodniczej i przekładanych na grill. Pod koniec naszych zmagań pozostał w niej już tylko jeden duży skorupiak, którego ostatecznie, z powodów osobistych, nie zdecydowaliśmy się zjeść. Miejscowi wołali na niego „sova” (to Scyllarides, czyli łopaciarz). Wojtek Gogoliński przeprowadził z nim wywiad, ale po długich sporach uznaliśmy, że nie nadaje się do publikacji. Zaczynał się od słów: „Jak Pan sobie wyobraża najbliższą przyszłość?”.

Wyliczanka malkontenta

Tym sposobem zatoczyliśmy koło – przez wina czerwone znów powróciliśmy do białych. Nasze wnioski i obserwacje wynikające z wyczerpującego sześciodniowego rekonesansu były nader zgodne. Wina z półwyspu Pelješac prezentują naprawdę przyzwoity poziom i mogłyby z powodzeniem podbijać coraz więcej rynków, w tym polski. Pod trzema wszakże warunkami.
Fot. Michał BardelPierwszy to ceny: tutejsi winiarze żyją i pracują pod szczelnie zamkniętym kloszem, pozbawieni często świadomości cen obowiązujących na europejskich rynkach i odpowiadającej im jakości win. Z jakiego powodu polski klient miałby płacić za przyzwoitego młodego plavaca tyle samo, ile płaci, dajmy na to, za dwa razy lepszą rioję? Za 88-punktowego dingača tyle, ile za 94 punktowe châteauneuf-du-pape? Stosunek ceny do jakości jest niestety, przynajmniej w południowej Dalmacji, najgorszy w całej Europie.
Drugi warunek to kultura handlowa. Żaden z odwiedzanych producentów nie pokazał nam oficjalnego cennika ex-cellar (rzecz nie do pomyślenia w większości krajów europejskich). Rozmowy o cenach przypominały nieco negocjacje handlarzy bronią – bywało, że proszono nas o opuszczenie pokoju, by się naradzić bez świadków i wykonać kilka telefonów do innych winiarzy. Bywało, że proponowane nam ceny eksportowe przekraczały ceny na miejscowych półkach sklepowych. Tu musi się dokonać naprawdę poważna zmiana i miejmy nadzieję, że wymusi ją wstąpienie Chorwacji do Unii Europejskiej.
Trzeci warunek, banalny, ale ważny. To prezentacja butelek. Świetne wina ozdabiane bywają wciąż etykietami o estetyce lat osiemdziesiątych. Ta uwaga – na szczęście – dotyczy coraz już mniejszego procentu winiarzy. Idzie ku lepszemu.
Wszystkim tym słabościom można zaradzić w jeden prosty sposób. Winiarze chorwaccy, ich menedżerowie i promotorzy, powinni ruszyć w świat. Odwiedzać zachodnie winiarnie, szukać, pytać, porównywać. Bez tej wiedzy, bez znajomości współczesnych winiarskich realiów nie uda się zachwycić świata plavacem. A potencjał drzemiący w tej odmianie (o czym piszemy poniżej) jest ogromny.

 

Wina z Pelješaca i Korčuli warte polecenia:                     Punkty    MB      WGo
Dingač Grand Cru 1994, Milicić                                                                                            91          92
Dingač Grand Cru 2007, Milicić                                                                                            90,5       90
Postup 2005, Milicić                                                                                                              89,5       89,5
Pošip Verhunsko 2011, Pošip Čara                                                                                      87          87,5
Plavac Mali Selekcija 2007, Milicić                                                                                      88          86
Pošip Kvalitetno 2010, Pošip Čara                                                                                       86          85,5
Dingač 2009, Milicić                                                                                                              86          86,5
Plavac 2011, Tomašević                                                                                                       85          87
Rukatac 2011, Antunović                                                                                                      85          86
Plavac 2008, PZ Kuna                                                                                                           85          84