Jak się bawić, to w Mendozie

Karolina Barmuta19.06.2017 09:18

Kogo raz oczarowało boskie Buenos, ten najprawdopodobniej już planuje powrót do Argentyny. A kto raz spróbował argentyńskiego wina, ten z pewnością myśli o podróży do winnic Mendozy.

Mendoza to jedna z dwudziestu czterech prowincji Argentyny i jedna z czterech prowincji wchodzących w skład całego regionu górskiego Cuyo, który słynie z produkcji wina i klimatu sprzyjającego uprawie winorośli. Bliskie Andy chronią ten region przed deszczem i zimnymi wiatrami od Pacyfiku, a położenie winnic na wysokości od 700 do 3000 m n.p.m. sprawia, że powstają tu wina najwyższej jakości.
Najlepszym okresem do turystycznej eksploracji podnóża Andów – a więc głównie regionu Cuyo – są luty i marzec. W tym czasie na południowej półkuli panuje lato, zatem dla Europejczyków jest to doskonała okazja do delektowania się promieniami słonecznymi. Można spodziewać się wysokich temperatur podczas dnia (od 27°C do 34°C), jednak trzeba przygotować się na znacznie chłodniejsze noce i spadki temperatury nawet do 15°C. Jak dotrzeć w to malownicze miejsce? Do Mendozy najłatwiej dostać się krajowym rejsem lotniczym państwowych linii Latam bezpośrednio z Buenos Aires.
Sama Mendoza oprócz bodeg oferuje wiele innych atrakcji, które zazwyczaj są doskonałym pretekstem do „zakropienia ich” winem.

Festiwal Vendimia
fot. Shutterstock / Watch_The_WorldTo właśnie w Mendozie produkuje się aż 75 procent argentyńskiego wina, dlatego nie jest zaskoczeniem, że znane na całym świecie święto Vendimia odbywa się tutaj. Festiwal zbiorów winorośli i transformacji owoców w wino  jest obchodzony co roku od prawie czterystu lat na przełomie lutego i marca. Zaczyna się błogosławieństwem owoców i trwa prawie cały tydzień. W pierwszy weekend marca odbywa się najwięcej różnych wystąpień, celebracji, pochodów, koncertów folklorystycznych i teatralnych przygotowywanych przez przedstawicieli osiemnastu okręgów Mendozy. Wybierana jest również królowa vendimii, a kolorowy pochód uliczny kandydatek do tronu, reprezentujących wszystkie regiony Mendozy, przypomina brazylijski karnawał. Na głowę zwyciężczyni nakładana jest korona z owoców i liści winorośli. Kulminacją obchodów jest występ około tysiąca artystów, którzy na scenie występują wspólnie i przedstawiają dramatyczne i muzyczne sceny.
Choć vendimia jest najznakomitszym świętem narodowym (jest w pierwszej dziesiątce największych narodowych festiwali magazynu „National Geographic”), to warto przyjrzeć się również innym wydarzeniom kulturalnym, które odbywają się w tym samym czasie, również w Mendozie.

La Tonada
Święto La Tonada to regionalne obchody związane z winem, muzyką folklorystyczną i tradycją cuyańską, które odbywają się rokrocznie w mieście Tunuyán. Obchodzone od roku 1972 charakteryzują się czterema dniami fiesty, podczas której nie brakuje typowych dań regionalnych, muzyki z regionu śpiewanej przez lokalnych gauchos y criollos, poezji, tańca oraz niezliczonych atrakcji dla licznej publiczności, jak np. wyboru królowej La Tonada, która następnie reprezentuje miasto podczas wyborów królowej całej vendimii. Przez cztery dni miasto pulsuje folklorystycznymi rytmami gitary, nocnymi koncertami największych gwiazd sceny argentyńskiej oraz tradycyjnymi tańcami chacarera, cueca czy chamamé. Można spróbować lokalnych potraw i oczywiście wznieść niejeden brindis, a więc toast, winem z lokalnych upraw.
Co oznacza tonada? Jest to rodzaj tradycyjnej muzyki, do której się nie tańczy, a główną rolę odgrywa tekst i akompaniująca mu gitara. Jest to bardzo istotna informacja dla publiczności, gdyż według tradycji tonady muzycy angażują w swoje popisy słuchaczy. Są to tak zwane cogollo de la tonada (wym. arg. cogozio), a więc rymowane dedykacje dla obecnych dam, przyjaciół czy publiki. Zwyczajowo trzecia strofa pieśni jest odpowiednio modyfikowana przez piosenkarza tak, żeby wyśpiewane zostało imię osoby, której dana piosenka jest dedykowana, a ta następnie odwdzięcza się artyście kieliszkiem wina.

Fiesta Nacionale de Chivo, czyli Narodowe Święto Kozła
fot. Shutterstock / T photographyCo roku w miasteczku Malargüe wśród licznych turystów i mieszańców od 400 do 1000 koziołków rozłożonych na konstrukcji w formie krzyża piecze się na wolnym ogniu. Nikogo jednak nie odstrasza ten nieco brutalny widok. To jest naprawdę wielka fiesta! Długie szpalery rozkrzyżowanych kozłów oraz ciągnące się kolejki biesiadników z talerzami w rękach to typowy widok podczas największego na świecie święta kozła. Mówi się, że właśnie w Malargüe, gdzie 1800 hodowców posiada łącznie 500 tysięcy kóz, serwuje się najlepszą koźlinę w Argentynie. W 1996 oficjalnie opatentowano nawet typową potrawę dla tego tradycyjnego święta chivipan.
Tak chivipan, jak i inne potrawy oferowane na niezliczonych stoiskach, podawane są z winem, zwykle malbekiem, uważanym za najbardziej tradycyjne wino argentyńskie. Można podziwiać także inne rodzime tradycje, np. doskonałe umiejętności jeździeckie criollos, czyli pasterzy argentyńskich, a także rękodzieła lokalnych mistrzów oraz występy zespołów i artystów folklorystycznych z regionu. Na wzór vendimii błogosławi się owoce winorośli oraz wybierana jest królowa festiwalu.

Festiwal melona i arbuza
Chcący odpocząć trochę od steku mogą popijać wino do… arbuza lub melona. Lavalle to miasto w regionie Mendozy znane z upraw tych dwóch owoców oraz lokalnego wina llavallino. Satyryczne występy oraz tradycyjne tańce przy stołach suto nakrytych lokalnymi potrawami, przygotowanych w słodkim aromacie arbuzów i melonów, stanowią dobre zakończenie całego sezonu zbiorów. W Argentynie to właśnie kwiecień zapowiada nadejście jesieni.
Mendozę argentyńską od Chile dzielą przełęcze i szczyty łańcucha andyjskiego. Obydwa państwa różnią się znacznie w kwestiach kulturowo-obyczajowych, na których temat, zarówno po jednej, jak i drugiej stronie gór, krążą niezliczone dowcipy i wzajemne docinki dotyczące przywar i cech charakterystycznych obu narodów. Na granicy krajów, a dokładnie na przełęczy La Cumbre na wysokości 3832 m n.p.m., stoi figura Chrystusa Odkupiciela. Po zakończonym konflikcie o linię graniczną (1904) między Argentyną a Chile wyryto pod posągiem napis brzmiący w wolnym tłumaczeniu: „Prędzej góry te w pył się rozpadną, niż Chilijczycy lub Argentyńczycy złamią pokój, który u stóp tegoż Chrystusa Odkupiciela przysięgli utrzymać”. Dzięki temu spokojnie możemy przejść na drugą stronę Andów i spróbować chilijskiego carménère i pisco… Ale o tym opowiemy już innym razem.

Czas Wina nr 86

Zdjęcia

Twój komentarz
FB