Abruzja – kraina pecha

Abruzja
Winnice w Abruzji | fot. W. Gogoliński

Abruzja to najpiękniejsze miejsce Włoch, od tysiącleci pomijane, świetnie usytuowane, traktowane li tylko jako zaplecze Rzymu. Próżno szukać o niej jakiejkolwiek wzmianki u literatów, podróżników, historyków sztuki, od Goethego po Muratowa. Miejsce urodzin Owidiusza. Dziwne miejsce…

Nie chcę szafować słowem „najpiękniejsze”, bo to w Italii brzmi jak stary, wysortowany dowcip. Pięknie wszak jest tu wszędzie. Jednak Abruzja jest nieco inna. Dziś w mniej niż dwie godziny można tu dojechać z Rzymu, by kupić sobie żywe scampi lub zamówić w pierwszej z brzegu knajpce, a potem w dwadzieścia minut stanąć u stóp zawsze ośnieżonego Gran Sasso – najwyższego masywu Apeninów. Owidiusz jeszcze jako dziecko czmychnął stąd do Rzymu, i tak czynili przez tysiąclecia niemal wszyscy – za pracą czy nauką, za karierą. Nawet lokalny głupek, Gabriele d’Annunzio, też stąd wyjechał, ale Pescara jest z niego dumna, bo więcej bohaterów tu nie ma. Stolica L’Aquila jest ciągle podnoszącą się z gruzów ciekawostką. Turyści wolą Rzym, Neapol, Toskanię i Wenecję.

Montepulciano d’abruzzo

Eric Asimov, komentator winiarski „The New York Timesa”, napisał kiedyś, że spośród kilkunastu odmian włoskich, które w ostatnich dekadach zrobiły międzynarodową karierę (jak choćby sangiovesewłoska odmiana czerwonych winogron.Jest to jedna z najważn... (...), primitivo, czy nero d’avola) żadna z Abruzji nie załapała się do światowej ligi. Nie znajdziemy tam montepulcianowłoska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie w ... (...) d’abruzzo, choć powinno tam być, a trebbiano, podstawowy szczep biały, oczywiście zaistniało, ale nie budzi żadnych skojarzeń z tym pięknym regionem. A poza tym jest po prostu „przegadane” na wszystkie strony, znane niemal we wszystkich regionach.

Za górami za lasami… Więcej o Abruzji

Montepulciano d’abruzzo jest czwartą najpopularniejszą odmianą we Włoszech, ale wątpię, by ktoś na to zwracał uwagę. Nieszczęść winiarskiej Abruzji dopełnia gmatwanina odmianowa. Główny lokalny szczep, czerwone montepulciano d’abruzzo, nosi w nazwie nazwę jednego najsłynniejszych miasteczek toskańskich. I choć dziennikarze się śmieją, że już samo to powinno napędzać reklamę win z Abruzzo, to tak nie jest. Wielu mniej obeznanych ze sprawą kupuje to winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) w przekonaniu, że przynajmniej pochodzi z Toskanii, a kiedy rozezna się w zawiłościach, może już po nie nie wrócić . Z kolei przeciętny Włoch na hasło „pecorino” sięga po nóż… by odkroić kawałek sera, a tymczasem jest to abruzyjska biała odmiana winorośli, która budzi zewsząd pozytywne refleksje. Tylko że nikt jej nie zna.

Przez całe tysiąclecia Abruzja była zapleczem winiarskim – na jej winach wyrosły potęgi Toskanii czy Piemontu, podobnie jak z południoworodańskich ciężkich win korzystały burgundy.

Winiarskie zaplecze

Przez całe tysiąclecia Abruzja była zapleczem winiarskim – na jej winach wyrosły potęgi Toskanii czy Piemontu, podobnie jak z południoworodańskich ciężkich win korzystały burgundy. Póki się dało, tanie montepulciano kupażowano z chianti i baroloczerwone wino włoskie DOCG z regionu Piemont, produkowane z..., kiedy powstały apelacje, jeszcze przez jakiś czas robiono to nielegalnie. Teraz jest inna furtka – kategoria stołowa vino(wł.) wino.. d’italia. Więc wino dalej płynie w cysternach z Abruzji we wszystkich kierunkach.

Pechowa, a wręcz dramatyczna, jest tu struktura produkcji. 80 procent win powstaje w spółdzielniach, 70 procent wina opuszcza region luzem. To doprawdy dziwne – pierwszy raz widziałem gigantyczne cysterny, które na podwórkach wężem ściągały wina z piwnic niewielkich dostawców. Niekoniecznie były to wina stołowe, bowiem większość win z apelacjami (choćby montepulciano d’abruzzo) też wyjeżdża luzem, na północ do Werony czy prosto do Niemiec, gdzie są butelkowane. Producenci nie mają żadnej kontroli nad końcowym produktem, choć się podpisują na etykiecie! Paradoksalnie – montepulciano d’abruzzo jest znacznie lepiej rozpoznawalne nad Renem niż w Italii! Dlatego na półce u naszych zachodnich sąsiadów stoją po 2,5–3 euro.

„Przez kilka tysięcy lat było z nami tak samo, zawsze byliśmy rolniczym zapleczem Rzymu, Neapolu czy Florencji. Jest nas milion ludzi, sami tego nie wypijemy, ziemie dobre, wina przednie” – mówi Paolo Savini de Strasser, właściciel ciekawej winiarni Abbazia di Propezzano na północy regionu.

Nowa gwiazda?

Nie wierzę nigdy, gdy kto pisze lub mówi, że oto jakiś region jest nową gwiazdą, że zaraz, że już, jakieś wina będą znane, słynne czy poszukiwane. W zaplanowany sposób się to raczej nie zdarza, czasem przypadkiem jak z primitivo z nieodległej Apulii. W Abruzji trwa klincz – jeśli wielkie spółdzielnie postawią się odbiorcom i nie będą sprzedawać wina luzem, to z tym winem zostaną. I koniec, wina wszędzie dziś zbywa.

Pewną zmianą jest pojawienie się niedawno w Abruzji Gruppo Farnese, która niezwykle dba o jakość i ceny swoich win. Farnese winnic ma niewiele, więc założyło coś na kształt prywatnej kooperatywy – skupuje owoce od zakontraktowanych małych producentów, pod warunkiem że winogrady będą prowadzone ściśle pod nadzorem ichniejszych specjalistów. I to się sprawdziło – Farnese jest dziś największym producentem w regionie pod względem obrotów. Tyle że grupa ma swoje własne kanały dystrybucji i dojścia do wszystkich rynków na całym świecie.

Zmianą jest pojawienie się niedawno w Abruzji Gruppo Farnese, która niezwykle dba o jakość i ceny swoich win. Farnese winnic ma niewiele, więc założyło coś na kształt prywatnej kooperatywy – skupuje owoce od zakontraktowanych małych producentów.

W maju „The New York Times” (a więc m.in. wspomniany Eric Asimov) wybrał dwunastkę najlepszych win na świecie do 12 dolarów, wśród których znalazło się Il Conte Montepulciano d’Abruzzo. Il Conte to rodzinna winiarnia z Veneto, działająca też we Friuli i na Sycylii. Zasady ma podobne jak Farnese. Więc być może to jednak jest przyszłość winiarstwa w Abruzji? Warto jednak pamiętać, że owe 12 dolarów to dolna półka w USA….

Zobacz wina z Abruzji