Graz – stolica sauvignon blanc

W pierwszych dniach marca w Grazu, stolicy austriackiej Styrii, odbył się dziewiąty Światowy Konkurs Sauvignon Blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...) – Concours Mondial du Sauvignon Blanc 2018.

Nieprzypadkowo w tym miejscu – to bowiem z tego podalpejskiego regionu pochodzą najcenniejsze austriackie wina z tej odmiany. I prawdopodobnie jedno z nich okazało się najlepszym winem tego konkursu winem. Jednak pełne wyniki poznamy dopiero za jakiś czas.

Fot. Wojciech GogolińskiDo Grazu stawiło się aż siedemdziesięciu sędziów z całego świata. Ich ocenie poddano zaś blisko tysiąc win ze wszystkich kontynentów. Zawody odbywały się w wielkiej auli Starego Uniwersytetu w historycznym centrum miasta. Konkursy jednoodmianowe to prawdziwa rzadkość w świecie wina, jest wiele degustacji porównawczych dla win z tego samego szczepu przeprowadzanych w różnych krajach, jednak konkursy to wydarzenie niecodzienne. I raczej nie należy tego wiązać z obecną popularnością tej odmiany – kiedy zawody startowały przed dziewięcioma laty, to raczej one miały zwrócić uwagę konsumentów i producentów na ten stary szczep, niż odrywać kupony od jego popularności.

Nie jest tajemnicą, iż ten konkurs to także wyjątek pod względem potężnego rozrzutu ocen między sędziami, czasami i dziesięciopunktowych (!), co powoduje, że na sali jest zazwyczaj bardzo gwarno. I nie chodzi tu absolutnie o nieskalibrowanie się sędziów – po prostu same wina z tej odmiany wywołują skrajne emocje. Bo też jak potraktować kolejną próbkę, kiedy ktoś oczekuje od niej wysokiej kwasowości i wyraźnych nut „kociosikowych”, zaś drugi złożoności, elegancji, a nawet niuansów beczkowych, zaś kocie elementa uważa niemal za wadę; nareszcie trzeci najwyżej ceni zapachy agrestowe, grejpfrutowe, białego bzu i mielonych z liśćmi łodyg, a dwa poprzednie kierunki aromatyczne uznaje za wypadek przy pracy.

Po każdym niemal pojawieniu się kolejnego wina przy stolikach wybuchała dyskusja, która – choć prowadzona szeptem – kumulowała się w gromki szmer pod sklepieniem wiekowej auli. Być może też dlatego po oddaniu głosów na tablecie, podaniu punktacji przez szefa komisji i komentarzach, nie można już było już wrócić do swojej oceny, by ją choćby minimalnie poprawić, co jest wszak możliwe na innych konkursach.

Trudnością był też fakt, iż do konkursu dopuszcza się wina kupażowane, i to nie jak przewidują prawa unijne dla win odmianowych, iż może to być 85 procent głównego szczepu, ale tu, w konkursowych winach musi być tylko 51 procent sauvignon blanc! To ukłon w stronę Bordeaux, gdzie białe wina są z reguły kupażami, ale powodowało to również, iż w niektórych próbkach trudno się było doszukać jakiś cech głównego, konkursowego szczepu. By nam było łatwiej, zaś wina nie odstawały charakterologicznie, poszczególne rozdania wysokie jury ustawiło z grubsza krajami lub regionami (o czym, oczywiście, dowiedzieliśmy się post factum), ale i tak materiału na dyskusje było aż nadto, co akurat mnie szczególnie nie przeszkadzało, bowiem nauki i ciekawych spojrzeń specjalistów nigdy mi dość.

Fot. Wojciech Gogoliński

Sauvignon blanc to druga najpopularniejsza biała odmiana na świecie, w zasadzie (w zasadzie – kiedyś) przypisana do zimniejszego klimatu, ale dziś uprawiana wszędzie. Prawdopodobnie pochodzi z właśnie ze wspomnianego Bordeaux, jednak największa dyskusja o niej przewinęła się na świecie w latach 90. ub. wieku, kiedy na rynku znienacka pojawiły się wspaniałe wina z Nowej Zelandii, ze słynnym i kultowym dziś Couldy Bay na czele. A potem też masowo wina z Chile, nareszcie z RPA i Kalifornii. Te z antypodów zaskoczyły Europejczyków zupełnie, były bowiem całkiem inne, znacznie łagodniejsze i często dojrzewane w beczkach, na co w Europie nikt wcześniej nie wpadł, za wyjątkiem botrytyzowanych win słodkich (sauternes są najczęściej wyrabiane z przewagą właśnie sauvignon blanc). I  też wbrew chłodnym opiniom starokontynentowych specjalistów, niezwykle ciepło zostały przyjęte przez konsumentów. Ta dyskusja zresztą nie cichnie po dziś dzień, bowiem dzisiejsze wina z Nowej Zelandii są wytwarzane w różnych stylach, jak i te najbardziej archetypiczne dla Starego Kontynentu z austriackiej Styrii – kwasowo-agrestowo-kocie. Ale nawet i tam niektórzy używają dziś beczek, zaś są też tam i takie miejsca (np. okolice Kitzek w Południowej Styrii), gdzie dojrzały sauvignon blanc zachowuje się jak riesling – jest kwiatowy i orientalnoowocowy, a starzony staje się elegancki, dymny i z czasem nawet benzynowy. I też dlatego ta odmiana jest tak ciekawa i wzbudza tyle emocji, że warto jej poświęcić światowy konkurs!

Wyników konkursu nie znamy, bo zostaną ogłoszone dopiero w drugiej połowie marca na targach Prowein w Düsseldorfie, jednak z półoficjalnych przecieków wiem, iż najlepszym winem okazał się sauvignon blanc ze wspomnianej Styrii właśnie. Jednym z najbardziej oczekiwanych momentów kończącej wydarzenie wielkiej gali w restauracji na grodzieckim zamku było ogłoszenie miejsca następnych, jubileuszowych, bo dziesiątych, igrzysk Concours Mondial du Sauvignon Blanc 2018. Wybranym miejscem okazało się być Friuli, a więc: „Alla prossima a Udine!”

Wojciech Gogoliński