Kosmiczne plany Brytyjczyków

Bentley vineyard | © Hugh Chevallier — geograph.org.uk, mod. W. Gogoliński
Bentley vineyard | © Hugh Chevallier — geograph.org.uk, mod. W. Gogoliński

Brytyjczycy przewidują, iż po Brexicie ich rodzima branża winiarska będzie rozwijać się nie tyle szybciej, ale wprost gwałtownie. Liczą, że produkcja nie tylko będzie zaspokajać lokalne potrzeby, ale stanie się istotną częścią eksportu.

WineGB, organizacja zrzeszająca brytyjskich producentów win angielskich (English wine) z Anglii i Walii ogłosiła właśnie niezwykle ambitne plany na najbliższe dekady. Zakładają one, iż do roku 2040 wartość eksportu angielskich win sięgnie astronomicznej sumy 350 milionów funtów. Dziś za granicę wysyła się około pięć procent rodzimej produkcji, ale za siedem lat (do 2025 roku) ta liczba ma wzrosnąć aż do 25 procent.
 
To niezwykle wysoko postawiona poprzeczka – dzisiejszy areał upraw na wyspach wynosi dwa i pół tysiąca hektarów, jednak nasadzenia są spore i już za dwa lata mają sięgnąć trzech tysięcy hektarów.
 
Dziś Brytyjczycy eksportują wina głównie na rynek amerykański, ale niewielkie ilości trafiają też do Skandynawii, Japonii, Australii, Holandii, Hongkongu i Irlandii. Właśnie w tych ostatnich producenci upatrują wielkie możliwości.
 
Siłą napędową brytyjskiego eksportu są rzecz jasna tamtejsze wina musujące, które od dwóch dekad zaskakują swoją jakością. I właśnie w tym Anglicy pokładają nadzieje – nie w masowym eksporcie tańszych produktów, w którym to sektorze nie mają żadnych szans, ale w wysyłce bardzo drogich win o gwarantowanej wysokiej jakości.
 
Warto też dodać, iż określenie „winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) angielskie” nie ma nic wspólnego z terminem „wino brytyjskie” (British wine). To ostatnie to masówka wytwarzana głównie z hiszpańskich koncentratów.
 
źródło: Harpers.co.uk