Lola

tekst ukazał się w „CW” nr 106, grudzień 2019 | kup ten numer | prenumerata | e wydanie

The Kinks Lola okładka singla

Tylko najstarsi górale pamiętają największy przebój zespołu The Kinks z końca lat 60, zatytułowany Lola. Usłyszałem go wczoraj w jakiejś nostalgicznej audycji ze starymi piosenkami i uświadomiłem sobie, że choć miałem ledwie trzynaście lat, gdy przebój Kinksów się pojawił, to miał on pewien wpływ na moją edukację winiarską.

Oczywiście w tamtych czasach nie rozumiałem, o czym piosenka opowiada, nuciłem tylko dwa słowa, których sens pojmowałem: tytułowe imię, całkiem międzynarodowe (zdarzały się nawet jakieś Lole w klasie) oraz… no właśnie!

Proszę posłuchać początku tekstu, czy raczej go przeczytać:

I met her in a club down in old Soho
Where you drink champagne and it tastes just like
Cherry Cola
C-O-L-A Cola
She walked up to me and she asked me to dance
I asked her her name and in a dark brown voice she said „Lola”
L-O-L-A Lola, lo lo lo lo Lola

(Spotkałem ja w pewnym klubie w starym Soho/ gdzie pija się szampana, który smakuje jak cherry-cola/ Podeszła do mnie i zaprosiła do tańca/ Spytałem ją o imię i grubym, ponurym głosem powiedziała „Lola”).

Posłuchaj piosenki The Kinks

Otóż drugim słowem, które powtarzałem głośno (siostra zatykała uszy), nie było bynajmniej „cherry-cola” (podejrzewam, że nie umiałem tej coli na słuch zidentyfikować, gdyż zapewne jeszcze o takim napoju nie słyszałem), lecz „champagne”. Nie tylko dlatego, że o istnieniu czegoś takiego jak szampan akurat wiedziałem, gdyż mieliśmy w domu jedną butelkę, którą ojciec dostał w prezencie i której przez lata nie pozwalał otworzyć. Również z innego powodu: ogromnie podobała mi się angielska wymowa słowa: „szampejn”. I, szczerze mówiąc, choć jestem frankofilem, do dzisiaj bardziej przemawia do moich zmysłów jego nie francuskie, a angielskie brzmienie.

Sprawdziłem teraz z rozpędu ciąg dalszy tekstu. Dowiadujemy się, że owego „szampejna” bohater wraz z Lolą piją całą noc; następnie okazuje się, że pani Lola to kawał kobiety (jeżeli w ogóle kobiety); w pewnym momencie sadza bohatera na kolana, po czym proponuje pójście na chatę. A że klub w starym Soho szykuje niespodzianki i bohater piosenki wietrzy już przyszłość, w której „chłopcy będą dziewczynkami, a dziewczynki chłopcami”, wszystkiego można się po dalszych wypadkach spodziewać.

Nie wiem, czy dobrze to, czy źle, że poza „szampejnem” tekstu nie rozumiałem i przez długie lata, aż do wczoraj, wydawało mi się, że Lola to delikatna blondynka lubiąca po prostu szampana… no, nieważne.

Jestem przekonany, że nazwy win stanowią ich istotną część. Ich głośne powtarzanie, ich wymawianie, gdy podajemy butelkę na stół, gdy ją innym i sobie otwieramy, gdy o niej opowiadamy, należy do czynności magicznych.

Z winiarskiego punktu widzenia ważne jest to, że dźwięki mają swoją wielką rolę do odegrania w świecie degustacji. Jeśli przez wiele lat marzyłem o napiciu się szampana (ojciec nadal strzegł butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr...), to przede wszystkim z sonorycznego powodu: nazwa wymawiana głośno wydawała mi się wyjątkowo pociągająca i obiecywała niezwykłe rozkosze.

Pozwalam więc sobie na to wspomnienie z odległej przeszłości, gdyż jestem przekonany, że nazwy win (nazwy własne, nazwy apelacji czy nawet regionów) stanowią ich istotną część. Ich głośne powtarzanie, ich wymawianie, gdy podajemy butelkę na stół, gdy ją innym i sobie otwieramy, gdy o niej opowiadamy, należy do czynności magicznych; bez tego magia wina działałaby słabiej, była mniej ponętna. Lubię obserwować usta osób przedstawiających winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), sprzedających je czy kupujących. Prawdziwi sommelierzy, sprzedawcy-pasjonaci, namiętni konsumenci, zakręceni wykładowcy wymawiają nazwy ze szczególnym namaszczeniem, z przyjemnością, w której jest coś niemal erotycznego, tak jakby nazwy pieściły usta, składały na nich ulotny pocałunek.

Podejrzewam, że zanim zacząłem coś więcej o winach wiedzieć, moimi pragnieniami kierowały przede wszystkim nazwy. Mówiłem głośno Lavaux Saint-Jacques Gevrey-Chambertin Premier Cru– czerwone wino francuskie AOC z Burgundii, produkowane z... (...) i wydawało mi się, że za taką muzyką musi kryć się ósmy cud świata. I dlatego jeszcze dzisiaj, gdy pytają mnie, na jaki aperitifnapój alkoholowy (rzadziej bezalkoholowy) podawany przed po... (...) mam ochotę, odpowiadam: kieliszek „szampejn”, nawet jeśli ma to być Krug.

Głośniej, zachowujcie się głośniej, kochani, przy winie! I thanks za wszystko, Lola!

SKOMENTUJ

Wprowadź swój komentarz!
Proszę podać swoje imię