Wakacje z Marvinem

Marvin Shanken to człowiek, który choć miał szansę chodzić w eleganckim garniturze i stopniowo zbijać coraz większą fortunę, wybrał inną drogę. Nie sądzę, by z tego powodu bardzo narzekał.

Dorastał w New Haven w stanie Connecticut, gdzie jego rodzice prowadzili sklep jubilerski. Zamiłowanie do ekskluzywnych rzeczy i zajęć miało pozostać mu na zawsze. Zanim stał się cenionym wydawcą, publicystą oraz ekspertem w świecie wina i cygar, poruszał się w „klasie biznes”. Ukończył bowiem studia biznesu na uniwersytecie w Miami, później na Amerykańskim Uniwersytecie w Waszyngtonie uzyskał tytuł Master of Business Administration.
Po tych doświadczeniach – jakżeby inaczej! – rozpoczął karierę na Wall Street, specjalizując się w bankowości i handlu nieruchomościami. I wiódłby pewnie swój „garniturowy”, dostatni żywot, gdyby pewnego dnia wszystkich jego „inwestycji” nie wyparło winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...).

Uderzenie

A wszystko zaczęło się na początku lat siedemdziesiątych – wtedy to połknął bakcyla i zaczął oddawać się degustacjom i zgłębianiu teorii wina. Działalność publicystyczną i edytorską rozpoczął w 1973 roku. Wyłożył wtedy 5 tysięcy dolarów na małe pisemko zatytułowane „Impact”, opisujące świat wina i innych alkoholi. Przełom przyniosło jednak założenie M. Shanken Communications – wydawnictwa, które dziś wydaje ponad tuzin specjalistycznych tytułów dotyczących spraw konsumenckich i koneserskich.
Fot. W. GogolińskiJest więc Shenken współzałożycielem i wydawcą znanego na całym świecie pisma „Wine Spectator” i założonego w 1990 roku „Cigar Aficionado”, które były znakomitą odpowiedzią wydawniczą na ogarniającą świat modę na palenie cygar. Dzięki temu pismu Shenken zyskał wielu sławnych przyjaciół – wielbicieli aromatycznego dymku: Arnolda Szwarzeneggera i Jacka Nicholsona.
Shenken przykłada ogromną wagę do edytorskiego poziomu swoich periodyków – wydaje tylko dobre tytuły i stara się zatrudniać najlepszych korespondentów. Pod jego piórem i zarządem są także takie tytuły, jak „Market Watch”, „Food Arts” oraz kilka innych lifestylowych pism. Ceni osobistą formę publicystyki, dlatego prowadzi również blog.
Dziennikarze podkreślają niekiedy, że Shenken w pierwszym kontakcie nie jest osobą zbyt przyjacielską. Odpowiada rzeczowo, w oschłym tonie. Pytany, co kazało mu zostać wydawcą „Wine Spectatora”, odpowiada zawsze, że powód jest banalnie prosty – po prostu kocha wino i chciał się dzielić wrażeniami, jakie ten temat niesie, oraz że nie miał wcześniej szczególnych planów z tym związanych. Powiązanie biznesu z tym, co kocha, jest obranym przez niego sposobem na życie. Poza tym w wywiadach często podkreśla, że bardziej jest zaangażowany w edukowanie ludzi niż w publicystykę.
Te kwestie dotyczyły również palenia cygar. Kiedy zarzucano mu, że wydając poświęcone cygarom ekskluzywne pismo, propaguje zgubny nałóg, odpowiadał: „Jesteśmy tylko nauczycielami, którzy wskazują na kulturowe aspekty i przyjemność próbowania niezwykłych produktów od dawna wpisanych w historię cywilizacji”. Dlatego, wbrew dominującemu prawu zakazującemu palenia w miejscach publicznych, Marvin głośno deklaruje niepopularne tezy – wierzy, że w przyszłości palacze i niepalący będą mogli żyć w pokojowej koegzystencji i z utęsknieniem czeka na zniesienie amerykańskiego embarga handlowego na Kubę, aby móc wreszcie zgodnie z prawem kupować legendarne kubańskie cygara…
Największym osiągnięciem Shankena pozostaje jednak „Wine Spectator” – jedno z najważniejszych pism poświęconych winu i opiniotwórcza strona internetowa, mające ponad dwa miliony czytelników na całym świecie.

Słabości

Poza oficjalną działalnością Marvin deklaruje, że lubi operetki Gilberta & Sullivana, musicale Andrew Lloyda Webbera i powieści Jeffreya Archera. Jest też zadeklarowanym fanem ojca soulu Jamesa Browna, którego udało mu się dwa razy namówić, by zagrał podczas gali po zakończeniu wielkiej degustacji California Wine Experience.
Inną pasją Shankena jest golf (niektórzy czytelnicy sądzą, że obecnie zbyt często zdradza na jego rzecz wino). Z tego właśnie powodu zaczął pisać na swojej stronie internetowej felietony. Uczciwie zatytułował je Wyznania niedzielnego golfisty.
Kariera na Wall Steet oddaliła się zatem bezpowrotnie. Dziś życiowe motto Shenkena brzmi: „Porto lub koniak do cygara po posiłku z przyjaciółmi. Oczywiście wszystko to po dobrej partii golfa”.