Wino fit

Komisja Europejska podjęła decyzję, że od przyszłego roku wszystkie wina będą musiały mieć na etykiecie informację o zawartości kalorii.

Podobno nas jako konsumentów to bardzo interesuje.

Już widzę oczami wyobraźni szczupłe blondynki w obcisłych legginsach przeszukujące półki sklepowe za winem o najniższej zawartości kalorii. W klubach fitness na półkach wraz z odżywkami pojawią się wina fit. Być może któryś z producentów wejdzie na rynek z Baroloczerwone wino włoskie DOCG z regionu Piemont, produkowane z... Zero, a inny z Riojahiszp. czer. DOCa z regionu Rioja, prod. z wszystkich czerw.... (...) Light.

A tak na poważnie: od dłuższego czasu daje się wyczuć światowa konsumencka moda na picie win lekkich, mniej alkoholowych. Polska w tej dziedzinie jeszcze pozostaje mocno w tyle. U nas klient często wręcz poszukuje czegoś mocniejszego. Zachwyca go fakt, że winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) przebija czasami granicę 15%, a już przy 14,5% zaczyna odczuwać konsumencką satysfakcję. Faktem jest, że współczesne światowe winiarstwo proponuje nam nieprzebrany rezerwuar win mocnych. Ocieplenie klimatu połączone z nowoczesnymi metodami upraw i z ograniczeniem wydajności daje w efekcie w bardzo wielu regionach świata wina wysokoalkoholowe. Nie za bardzo wymyślono na to antidotum, bo im bardziej dojrzałeokreślenie degustacyjne stwierdzające, że wino osiągneł... (...) grona, tym wyższy cukier, czyli automatycznie wyższy alkohol. Z drugiej strony w regionach północnych cukru często brakuje, wina wychodzą blade i słabe.
No bo kiedy wino jest fit? Oczywiście, kiedy jest w pełni wytrawneokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d..., czyli nie zawiera resztkowego cukru. Ale przecież alkohol też jest nośnikiem kalorii. A zatem im więcej alkoholu, tym więcej kalorii. Czyli powinno być wytrawne, a zarazem powinno mieć dość niską zawartość alkoholu. Tyle że spełnienie tych dwóch warunków naraz przeważnie powoduje, że w kieliszku znajdujemy cienkusza trudnego do spożycia.

Dochodzimy tu do sedna. Wielką tajemnicą dobrego wina jest jego równowaga. Wino nie lubi ekstremizmu. Nie lubi, gdy jest zbyt ciepło, ani zbyt zimno. Cukier zgromadzony w owocach powinien być na poziomie takim, by finalnie wino osiągnęło około 12–13% alkoholu. Ale ciepła musi być jednak na tyle dużo, by taniny, które dojrzewają około tydzień później, zdążyły się wytworzyć. Ale w tym samym czasie grona nie mogą dojrzeć zbyt mocno. Prosi się zatem, by noce były chłodne, a dni ciepłe. By nie padał deszcz, i przede wszystkim, by było sucho, bez wilgotnych mgieł rozwijających na krzewach pleśnie. Sytuację spokojnie można nazwać kwadraturą koła. Wiele czynników, często immanentnie z sobą sprzecznych.

Ale takie jest właśnie wino. Wewnętrznie sprzeczne, kapryśne, zbyt kwaśne albo za mało kwaśne, zbyt taniczne albo za mało taniczne i tak dalej. Przeważnie jest „zbyt” lub „za bardzo”.

Czasami też bywa fit. A tak naprawdę, najważniejsze, byśmy sami byli fit. Ale to już najczęściej nie zależy od tego, jakie wino pijemy.