Bez pracy nie ma dorsza

Hiszpania potrafi zaskoczyć. Zimą plus 20°C, latem tylko 10 i męczący, natarczywy deszcz. A przecież w Hiszpanii prawie wcale nie pada i panują upały. Wszyscy to wiedzą. Szczególnie w Toro – tam deszcz nie występuje i słońca jest najwięcej na świecie. Zwłaszcza latem. A jednak bywa inaczej.

I nie można się na to przygotować, bo podobna aberracja po prostu nie mieści się w głowie!

Są regiony, gdzie wina są drogie, ba – nawet bardzo drogie. A przecież powinno być tanio, wszyscy wiedzą, że wina z Hiszpanii nie kosztują dużo. I są dobre, bo tanie – a są tanie, bo dobre. I już. A tu tłumaczą, że inaczej się nie da, bo na dobre winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) trzeba się dobrze napracować. I już.
Również wszyscy wiedzą, że wina czerwone nie powinny być podawane zbyt zimne, prawda? Ale w Hiszpanii niektórzy wyciągają je z lodówki, otwierają – i tłumaczą, że przecież i tak się zagrzeją. I co ciekawsze – tak właśnie jest. Czas płynie nieśpiesznie, posiłek zjada się powoli – a wino się grzeje. Bo tak ma być.
Powszechnie też wiadomo, że torreador od zawsze teatralnie walczy z bykiem. Powszechnie, lecz nie w Hiszpanii – może w Meksyku, w południowej Francji, może w Portugalii. A w Hiszpanii instytucja takiego matadora, jakiego znamy dzisiaj, ukształtowała się dopiero w XIX wieku. Smutno zaskakujące, prawda? Taka wiedza jest zabójcą mitów! Więc jak to tak w podróży zaskakiwać faktami historycznymi? W Hiszpanii burzyć złudzenia? A jednak się zdarza, niestety.

Fot. Numanthia TermesNa opak

W Hiszpanii nie wszędzie je się świeże owoce morza. Paella nie pojawia się na każdym stole. Nie wszędzie łypie na nas rześka krewetka, a smutne mule izolują się skorupą. Możliwe to? Bo przecież wszyscy wiedzą, że jedzie się tam właśnie z powodu ośmiornicy. A bywa, że zamiast macek – dostaje się mięsa i warzywa. I da się, i to też Hiszpania.
W Hiszpanii jest jeszcze trudniej, gdy spojrzy się czujnie na regiony. Takie Toro na przykład… Wszyscy wiedzą, że nazwa wywodzi się od byka, prawda? A czy ktoś widział kamiennego byka z Toro? Wygląda jak, nie przymierzając, wyślizgana ławka spod kościoła św. Andrzeja na Grodzkiej w Krakowie. Lub przy odrobinie dobrej woli jak obły, acz schematyczny niedźwiedź. Nic nie ma wspólnego z wyobrażeniem na temat walecznego hiszpańskiego byka, i w dodatku z Toro. A jednak jest symbolem tego regionu.
À propos ławki – wszyscy wiedzą, że południowcy są towarzyscy. Spotykają się nieustannie, wychodzą na ulicę ze swą radością i smutkiem. Ale są w Hiszpanii takie miejsca, gdzie nie znajdzie się wieczorem nadmiernego tłumu. Choć to kraj fiesty, to z imprezami bywa różnie. Na przykład w mieście Toro – gdy siąpi deszcz, jest zimno, nieliczni mieszkańcy, jak zmokłe i zmarznięte kury – chronią się w rynkowych podcieniach. Wbrew pierwszemu wrażeniu ma to też swój urok, to inna twarz okręgu, ot co.
Wszyscy wiedzą, że Hiszpanie cieszą się, że w ogóle sprzedają swoje wina w świecie. A w Toro – nie bardzo. Podnoszą jakość, kombinują, badają glebę, mają lepsze i gorsze działki. Komplikują. I nie jest tanio. A będzie zapewne jeszcze drożej, bo robi się coraz lepiej. A ponieważ wszyscy wiedzą również, że dobre kosztuje – to, kto wie, może uda im się ta sztuka. I także wszyscy wiedzą, że Toro to jeden z winiarskich tygrysów Europy. Ale gdy się człowiek rozejrzy wokół siebie, często zamiast winnic zobaczy dookoła zboża…
Ba – wszyscy też wiedzą, że beczkaużywanie beczek w winiarstwie jest osobną sztuką, podobni... (...) amerykańska niedobra jest, bo za mocna, za ekspansywna. A w Toro – niektórzy się z tym zgadzają, a inni nie. Bo tak. I też dają radę robić wina. Dobre wina. A co najbardziej oczywiste – wszyscy razem i każdy z osobna też wie, że hiszpańska mañana paraliżuje i usprawiedliwia wszystko. A w Toro – jakoś nie bardzo. Jesteś leniwy – to jesteś, i już. I nic nie masz na swoją obronę. Nie ma pracy – nie ma bacalao. Zamiast kołaczy, rzec by można. Niepokojące odchylenia od stereotypu – prawda?
Tym bardziej warto poznać Toro bliżej.

 

O enoturystyce w regionie czytaj w artykule: Na romańskim szlaku

Rozmowa z Manuelem Fariñą, jednym z czterech rewolucjonistów inicjujących proces, w wyniku którego w 1987 roku powstała apelacja DO Toro na: Zrozumieć ziemię