Dotykanie „terroir”

Langwedocja i Roussillon wymieniane są jednym tchem. Niczym całość, w obrębie której nie ma żadnych różnic. Tymczasem wystarczy tylko porównać krajobrazy, a okaże się, jak błędne jest czasem wrzucanie ich do jednego worka nazewniczego.

Dzieje Langwedocji, położonej między Pirenejami, Masywem Centralnym, Rodanem a Morzem Śródziemnym łączą się z losami Francji, a ściślej mówiąc Prowansji. Region ten, nazywany za czasów rzymskich Galią Narbońską, uchodzi za jedną z kolebek winiarstwa w tym kraju – sztukę uprawy winorośli przywieźli tu Fenicjanie już w VII w. p.n.e.
W każdym razie to Rzymianie rozpoczęli masową produkcję i to oni właśnie zepsuli po raz pierwszy reputację langwedockich win – stawiając na ilość, a nie na jakość.

Winne jezioro

Po rewolucji przemysłowej północ Francji zaczęła się domagać coraz większej ilości win z południa kraju. Popyt przerósł podaż i zrodził korupcję – do wina zaczęto dolewać wody (czasem w proporcji 1:1!).
Ostatecznym gwoździem do trumny jakości langwedockich win stała się epidemia filokserygatunek mszycy, niezwykle groźny szkodnik winorośli.Atak m..., z której – na nieszczęście – region podniósł się stosunkowo szybko. I Langwedocja przejęła dostawczą pałeczkę, obsadzając winnice coraz gorszymi, ale za to coraz wydajniejszymi odmianami.  
Winnice u stóp Pic Saint-Loup/Fot. M. ŚmietanaDoprowadziło to do ruchu nazwanego powstaniem winiarzy w Langwedocji. W 1907 roku ci z producentów, którym zależało na określeniu norm uniemożliwiających dalsze psucie wina, co powodowało spadek ich cen – rozpoczęli demonstracje w obronie jakości langwedockiej produkcji. W efekcie sytuacja powoli zaczęła się poprawiać. Parlament przyjął ustawę nakazującą karać za fałszowanie wina, wprowadzono też oficjalną rejestrację winnic i zbiorów. W latach 1938-48 powstały pierwsze apelacje.

Świadomy renesans

W ostatnich latach producenci z regionu coraz silniej i metodycznej pracują nad zmianą jakości własnych win. Nastąpił rozwój turystyki i enoturystyki. Powrócono również do nieco zaniedbanych poprzednio odmian winogron. Ze szczepów czerwonych są to carignanfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... (...), cinsault, grenachehiszpańsko-francuska czerwona odmiana winogron, uprawiana g..., mourvèdre, a z białych: bourboulenc, picpoul, marsanne i muscatjedna z najstarszych, najpopularniejszych i najbardziej rozp.... Może trochę w myśl złośliwej uwagi właściciela Domaine(fr.) posiadłość, majątek, gospodarstwo.. Rousso: „czasami do wina tu robionego trzeba dodać trochę miejscowych szczepów”.
Pojawia się coraz więcej pasjonatów, garażowych producentów, którym niewielka skala ich działalności daje możliwość eksperymentowania i ulepszania sposobów winifikacji. W La Jesse Castel w Montpeyroux Pascale Martin z mężem robią wina w prawdziwym garażu, z utrzymującym się jeszcze zapachem przemysłowych smarów. Co nie zmienia faktu, że ich intensywnie różowe winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) jest jednym z najciekawszych, jakie zdarzyło mi się pić – wyraźne, ekstraktywne – o wiele bardziej „prawdziwe” niż pozostałe wina różowe. Jak mówi producentka – „lubią je zazwyczaj ludzie, którzy win różowych nie lubią”.

Terroir pachnący tymiankiem

Winiarze podkreślają, że ich celem jest oddanie w charakterze wina całej złożoności langwedockiego siedliska. Tymianek, rozmaryn, owoce truskawek, porzeczek – wszystkie właściwe tym roślinom aromaty można odnaleźć w butelkach langwedockich win ostatnich lat. Niektórzy z producentów posuwają się nawet do tego, że prowadzą gości „ścieżką zmysłów”, nakazując im dotykać niemal wszystkiego w winnicy: ziemi, krzewów, owoców, kamieni, aby zrozumienie terroir było pełne, namacalne. Tak dzieje się w Château Capion, gdzie ściany winiarni zdobią ryciny nawiązujące do właściwości siedliska – wizerunki bananów, tytoniu, truskawek i cytryn.
Fabienne i Alain Bruguière/Fot. M. ŚmietanaWłaściciele Château Taurus Montel zaś zaznaczają łączność z miejscem, zwracając się ku przeszłości. Byk w nazwie to wspomnienie hodowli byków, która znajdowała się w pobliżu. A w zabudowaniach mamy również domowe muzeum – udostępniane tylko wybranym gościom. Eksponaty życia codziennego, zdjęcia, dokumenty, książki, nadania – wszystko związane z historią rodziny i regionu.
W prawdziwym kontakcie z langwedockim terroir żyje Anne Sutra de Germa, właścicielka Domaine Montplezy, rodzinnej firmy w okolicach miasteczka Penzenas. Mówi, że nie ma wakacji od ponad 20 lat – ale ma za to piękny widok. Na horyzoncie widać Pireneje, a między górami i posiadłością ciągną się szeregi winnic. Wśród pustkowi, za licznymi zakrętami dróg powstają jej świeże wina bio ozdobione wizerunkiem dudka – bo dudek dobrze kojarzy się kupującym, jak wyjaśnia genezę logo właścicielka Montplezy. A Montplezy to nic innego jak „moja przyjemność”. I przyjemność mają dawać robione tu wina: pachnące czarną porzeczką, lekko likierowe, okrągłe i eleganckie. Może niektóre z nich są czasem zbyt ułożone, ale Montplezy produkuje również wina bardziej drapieżne, wyraźniejsze. Po prosu – zależy, co komu sprawi większą radość…

Za górami…

Roussillon znacznie się różni od Langwedocji – kulturowo bliżej mu do Katalonii niż do Francji. Geograficznie zaś nizina otoczona jest z trzech stron przez pasma Pirenejów, Corbires i Albères, a z czwartej strony otwiera się na Morze Śródziemne.
Apelacje Roussillon dotyczą głównie win naturalnie słodkich (vins doux naturels). Banylus, maury, riversaltes są wizytówką regionu. To tutaj właśnie – jak niesie wieść gminna – Anglicy zaopatrywali się pierwotnie w szlachetnie słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.. wina – póki nie obrazili się po raz kolejny na Francuzów i nie skierowali w stronę Porto.
Wina czerwone produkowane są z podobnych do langwedockich odmian: grenache noirodmiana czerwonych winogron uprawianych głównie w Dolinie ... (...), syrahfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ..., mourvèdre, carignan i cinsault.

Opuszczając tarasy

Obecnie – podobnie jak w Langwedocji – zmienia się krajobraz winiarstwa w regionie. Tradycyjne uprawy tarasowe zostają zarzucone ze względu na trudność uprawy oraz wysoki koszt produkcji. Konieczność nawadniania wyżej położonych winnic, nawet w połączeniu ze świetną ekspozycją stoku i tak ostatecznie skłania winiarzy do wyboru terenu mniej spadzistego.
Vincent i Jacques Baissas/Fot. M. ŚmietanaZmiana tradycyjnego modelu winiarstwa z Roussillon daje się również odczuć dzięki pokoleniowej zmianie warty. W Dona Baissas produkcją zajmuje się wnuk właściciela –Vincent. Młody enolog po winiarskich studiach w Australii i Bordeaux podąża w ślady starszego pana i idzie mu całkiem nieźle, choć jego winom jeszcze brakuje świeżości oraz harmonii riversaltes robionym przez Jacquesa Baissasa-seniora.
Roussillon dzisiaj to również celowe planowanie. Château L’Horte w okolicach Montbrun to wielki plac budowy. Właściciel rozbudowuje winiarnię, cały czas produkując wina o owocowym aromacie, czasem lekko kwiatowe, eleganckie i o mocno zróżnicowanej strukturze. A w zasięgu wzroku dom rodzinny z 1860 roku sąsiaduje z wielką pryzmą żwiru. Słońce raz przypieka nieludzko, ale ulgę przynosi wiatr.
Piękne jest więc Roussillon w swej różnorodności.

Na nowej drodze
Zarówno Langwedocja, jak i Roussillon dążą do tego, by wina produkowane na ich terytoriach stawały się coraz lepsze. By zaskakiwały jakością, a jednocześnie były łatwe do rozpoznania dla zwykłego miłośnika wina. Nie chcą – na wzór Bordeaux – tworzyć skomplikowanego systemu apelacji. Jednocześnie dążą do wypracowania własnego stylu opartego na zrozumieniu terroir, indywidualizmie i miłości do wina. Wydaje się, że są na dobrej drodze, choć czasem tracą nieco umiar.

O enoturystyce w regionie czytaj na: Zanim przyjdą turyści