Francuzi w Azji Mniejszej

Co może łączyć niewielką rodzinną winiarnię w Anatolii z jednym z najstarszych i najlepiej znanych producentów wina na wybrzeżu egejskim? Może to, że obydwie winiarnie zatrudniają enologów z Francji?

A może – najzwyczajniej i po prostu – to, że w naszej redakcyjnej eksploracji win tureckich Yazgan i Diren okazali się pod względem jakości absolutnie nie do pobicia?

Winiarze w Turcji na razie się nie martwią. Ogrom tego kraju pozwala bez trudu wynaleźć znakomite siedliska zarówno dla odmian międzynarodowych, jak i – a może przede wszystkim – rdzennych szczepów miejscowych. Znajdą tu więc upalne, śródziemnomorskie stanowiska na zachodzie i południu, znajdą też obszary o zupełnie umiarkowanym czy nawet całkiem chłodnym klimacie. Są takie miejsca w Kapadocji, gdzie winoroślVitis vinifera.. okrywać trzeba ziemią, by ochronić ją przed mrozami sięgającymi nawet –20°C (skąd my to znamy?).
A mogliby się martwić, obserwując z niepokojem, jak na ich oczach stworzone przez Atatürka nowoczesne światopoglądowo państwo gwałtownie dryfuje w stronę klasycznego sułtanatu. Bo w sułtanacie na winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) z pewnością miejsca już nie będzie.
Fot. Shutterstock/Vlada ZMogliby się martwić, bo podatek nałożony na wino w Turcji jest dziś dokładnie sto razy większy niż we Francji i wynosi 100 euro za hektolitr.
Mogliby się martwić, bo na skutek niesłychanego bogactwa siedlisk i odmian uprawianych w całej Azji Mniejszej zbiory rozpoczynają się tu w pierwszych dniach sierpnia i kończą w październiku – dla francuskich enologów, przyzwyczajonych do pracy przez dwa tygodnie w roku, to nie lada wyzwanie.
Ale nie martwią się, a nawet trochę cieszą, bo premier Erdoğan, co by o nim nie gadać, stoi twardo na ziemi i widzi doskonale, że choć wino grzeszne, to jego produkcja zaczyna się Turcji więcej niż opłacać. Zamiast więc wylewać dziecko z kąpielą, przeciwnie – pomaga winiarzom nie tyle może je produkować, ile… masowo eksportować i sprzedawać niewiernym turystom. Za duże pieniądze i byle dalej od pobożnych obywateli przyszłego sułtanatu. Eksport zatem rośnie w siłę, rośnie w siłę enoturystyka, odkąd rząd dofinansowuje w 50–70 proc. inicjatywy im służące.

Świeżość i elegancja
Tureckie wina zaczynają więc powoli podbijać zachodnie rynki. Zakochali się w nich przede wszystkim Anglicy, a ci – jak wiadomo co najmniej od kilkuset lat – potrafią doskonale kreować nowe winiarskie mody. Poszliśmy tym śladem przeszło rok temu, przyglądając się winom tureckim prezentowanym na różnych międzynarodowych forach, i natychmiast wpadły nam w oko dwie wytwórnie, którym postanowiliśmy się przyjrzeć bliżej. Z różnych zresztą powodów. Pierwsza, Diren – z anatolijskiego miasteczka Tokat – zdumiała nas świeżością i krystalicznością szczególnie w białych winach produkowanych tu wyłącznie z endemicznych odmian (przede wszystkim z narince), ale też nadzwyczajną, burgundzką niemal elegancją czerwonych; druga – Yazgan z Izmiru – zachwyciła potężnymi, cielistymi, nieco nowoświatowymi i pięknie zrównoważonymi winami z przewagą odmian międzynarodowych, które mogą swobodnie (i robią to z sukcesem) stawać w szranki z winami Australii czy Kalifornii.

Diren z Anatolii
Fot. DirenSkądkolwiek byśmy wyruszali, do Tokatu jest kawał drogi. W dodatku ze Stambułu lata tam tylko jedna linia lotnicza dysponująca samolotami zdolnymi do lądowania na niemającym nawet dwóch kilometrów pasie startowym. W dolinie rozpostartej między zielonym i wilgotnym wybrzeżem Morza Czarnego a potężnym, wysokim na kilometr płaskowyżem Anatolii, duży odrzutowiec nie da rady wylądować. W tym maleńkim (jak na Turcję) miasteczku pojawił się w latach 50. ubiegłego wieku wizjoner: Mustafa Vasfi Diren. Nie miał wiele pieniędzy, za to sporo pozytywistycznego zapału podsycanego hasłem innego słynnego Mustafy: „Bądź dumny, ufaj i pracuj”. Postanowił zrobić coś dla Turcji. Założył w 1958 roku niewielką winnicę. Z czasem, by wino docierało do jeszcze większej liczby mieszkańców Tokatu, zarobione pieniądze zainwestował w restaurację. Kolejne nadwyżki poświęcił na stworzenie wytwórni soków owocowych. Gdyby żył na przykład w Niemczech, dziś miałby potężną winiarnię, w której można przy okazji nabyć kilka soków. Ale żył w jednym z największych muzułmańskich państw świata: dziś zatem winiarnia Diren jest właściwie butikowym dodatkiem do gigantycznej wytwórni soków owocowych Dimas – lidera na spożywczym rynku Turcji.   
Jest to połączenie właściwie idealne. Diren sprzedaje dziś niemal dwa miliony butelek wina, a jego produkcją zajmują się bezpośrednio… cztery osoby zatrudnione w winiarni, wliczając w tę liczbę głównego enologa i menadżera eksportu. Całą resztę pracy związaną z logistyką, dystrybucją, administracją i księgowością wykonują pracownicy firmy Dimas.
Mustafa Vasfi Diren zginął w wypadku samochodowym – w drodze po owoce – na krętych drogach Anatolii w 1987 roku. Firmę przejęli wówczas synowie – wykształceni na najlepszych uniwersytetach Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji. Najstarszy syn Mustafy, Orhan Ziya, był pierwszym w Turcji enologiem po studiach w Dijon. Dziś wytwórnią kieruje trzecie pokolenia Direnów w osobie przesympatycznego Ozana Direna oraz – pod względem technologicznym – francuski winemaker(ang.) twórca, kreator wina.Termin szeroko określający os... (...) Jean Luc Colin.
Fot. DirenJean Luc to osobna historia. Bardziej francuski od wszystkich znanych mi Francuzów, pracuje dla Direnów od 23 lat. – Pytaj, o co tylko chcesz – mówi, zanim zdążyłem zapytać o cokolwiek – o winach tureckich wiem absolutnie wszystko. Nim trafił do winiarni w Tokat, pracował dla Kavakliedere, największego producenta w kraju. Dziś doradza kilku innym winiarniom, ale z Diren to zupełnie inna sprawa: – Tu nie konsultuję, tu jestem, tu robię wino, tu mam kontrolę nad wszystkim. Napisz koniecznie – prosi – że mam nad wszystkim kontrolę! Także nad kupowanymi winogronami. Bo Diren, jak zresztą wszystkie niemal wytwórnie w Turcji, niewiele ma swoich winogradów, większość owoców skupuje w różnych regionach od Egejskiego po Wschodnią Anatolię. – Ale doradzam tu i tam, bo tureccy winiarze powoli zaczynają rozumieć, że skończył się czas win robionych wyłącznie z bożą pomocą. Że przydaje się też pomoc enologa.   
W okolicach Tokat rośnie przede wszystkim narince: najciekawszy z białych rdzennie tureckich szczepów. Niewiele winiarni produkuje jednak z narince wino odmianowe, ma bowiem niezwykle delikatne grona z cienką skórką. Po dłuższym transporcie po tureckich drogach nie nadają się nawet na galaretkę. Ale narince należące do Diren rośnie tuż za winiarnią – po zbiorze natychmiast trafia do prasy, dzięki czemu już na poziomie podstawowego wina Karmen White potrafi zdumiewać świeżością i kruchością, i to nawet po dwóch–trzech latach.
Diren uprawia w okolicach Tokatu także cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...), i jest to jedyna plantacja tego szczepu w tym regionie. Że udaje się tu znakomicie, o wiele mniej nowoświatowo, bardziej elegancko i delikatnie, można się przekonać, sięgając po „pierwsze” wino wytwórni: Les Muses, o charakterystycznej etykiecie przedstawiającej obraz Remzi Irena, jednego z słynniejszych współczesnych tureckich malarzy.  
Wkrótce powstanie zapewne nowa winiarnia Direna w Denizli, okręgu słynącym z upraw odmiany kalecik karasi, na Wybrzeżu Egejskim. Wożenie owoców zbieranych w tym rejonie do odległego o 900 kilometrów Tokatu tylko po to, by następnie z powrotem wróciły na wybrzeże Morza Śródziemnego, gdzie lgną turyści z całego świata, staje się coraz mniej opłacalne, nawet jeśli dysponuje się flotą tirów na co dzień rozwożących po świecie soki spod znaku Dimas.  

Yazgan ze Smyrny
Nową winiarnię, tym razem pośród własnych winnic w okolicach wioski Turgutlu (zwanej wcześniej Casaba) planuje postawić także Antoine Bastide d’Izard, główny winemaker Yazgan Wines, enolog z siedemnastoletnim doświadczeniem, pracujący w Izmirze od sześciu lat. Antoine przyjechał tu z Montpellier (wciąż ma tam swoją małą winnicę), by zająć się produkcją win z klasy premium. Dotąd bowiem Yazgan, począwszy od 1943 roku, podobnie jak większość tureckich winiarni w XX stuleciu, wytwarzał morze stołowych win z przeznaczeniem dla hoteli all inclusive na południowym wybrzeżu. Wytwarza je zresztą nadal, skupując owoce nawet na drugim końcu Turcji, w górskich okręgach Diyarbakir i Elaziğ, ale na potrzeby zachodnich rynków zbiera winogrona z własnych winnic w Casaba i przetwarza je na topowe serie Vodina oraz Mahra. Na 35 hektarach winogradów uprawia się tu wyłącznie odmiany międzynarodowe. Gleby są tu głównie gliniaste, bogatebogate – termin degustacyjny na określenie wina, w który... (...) w żelazo, o wiele mniej wapienne niż w pozostałych lokacjach w pobliżu Izmiru.   
Fot. Michał BardelYazgan to jedna z najstarszych tureckich winiarni. Założył ją Husajn Yazgan, Turek urodzony i wychowany w Grecji, w miasteczku Vodina (dziś Edessa) w pobliżu Salonik, który na fali Wielkiej Wymiany powrócił w 1924 roku do odmienionej przez Atatürka ojczyzny i postanowił wykorzystać swoją wiedzę na temat wina podpatrzoną w greckiej Macedonii. Dopiero jednak w 2009 roku, kiedy dojrzały owoce własnej organicznej winnicy, trzecie pokolenie rodziny Yazganów postanowiło obok win stołowych stworzyć linię dla bardziej wyszukanego konsumenta. Wówczas pojawiła się seria win odmianowych, a w rok później kupaże w linii Magenta, łączące wielkie czerwone odmiany francuskie z endemicznymi odmianami Turcji. W 2011 roku pojawiły się pierwsze wina ze sztandarowej linii Vodina wytwarzane w niewielkich ilościach z najlepszych własnych owoców, z wyraźnym dotknięciem francuskiej i amerykańskiej beczki. Miałem przyjemność jako pierwszy (prócz Antoine’a oczywiście) skosztować także dziewiczego rocznika pinot noirjedna z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych czerwo... (...), jeszcze niezabutelkowanego, który ujrzy światło dzienne w tym roku (zaledwie 300 butelek na próbę). W typie nowoświatowe, ale choć wciąż jeszcze tchnie młodością, bogactwo aromatów zapowiada naprawdę wielkie, czwarte już w serii Vodina, wino. Świetnie też zapowiada się eksperymentalny malbecfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... (...) z niewielkim dodatkiem petit verdot – to wino także dopiero ma się narodzić, choć jeszcze nie wiadomo, do której serii trafi.
Nie powiem, udzielił mi się zapał obydwu francuskich enologów znajdujących w Turcji nieograniczone wręcz możliwości działania. Plany jakie snują, liczby, którymi szafują, skarby, jakie na razie jeszcze chowają w beczkach, pozwalają sądzić, że nie będziemy wcale długo czekać na chwilę, kiedy wina tureckie doszusują do absolutnej światowej czołówki.