Kiszyniów stolicą wina

Kiszyniów, 7 października 2018

Narodowy Dzień Wina w Mołdawii, październik 2018 | fot. W. Gogoliński
Narodowy Dzień Wina w Mołdawii, październik 2018 | fot. W. Gogoliński

Przedwczoraj zakończyło się w Kiszyniowie wielkie doroczne święto wina. Na plac pomiędzy budynkiem rady ministrów a katedrą Narodzenia Pańskiego ściągnęło pół niewielkiego kraju. Bawiono się długo w noc, ale wiele imprez zorganizowały też większe winiarnie w różnych częściach kraju. Do Kiszyniowa ściągnęły także – tradycyjnie już – całe zastępy Polaków.

Nie dotarłeś do Mołdawii? Niech Mołdawia dotrze do ciebie

Narodowy Dzień Wina w Mołdawii, październik 2018 | fot. W. Gogoliński
Narodowy Dzień Wina w Mołdawii, październik 2018 | fot. W. Gogoliński
Narodowy Dzień Wina w Kiszyniowie odbył się już po raz siedemnasty i jak zwykle trwał przez dwa dni pierwszego weekendu października. Były chwile, iż wielki plac w środku miasta nie mógł pomieścić wszystkich chętnych, dlatego impreza rozlała się na okoliczne ulice i place. Tam również handlowano winem, choć na znacznie mniejszą skalę, za to więcej było innych produktów lokalnych, zwłaszcza miodów, folkowych ubrań, taniej biżuterii i artykułów religijnych. Tam też piekły się kiełbasy, szaszłyki i kurczaki.

Na głównym palcu wystawiali się wszyscy wielcy producenci, ale były też wytwórnie znacznie mniejsze, rodzinne. Wstęp był oczywiście wolny, ale by faktycznie czegoś pokosztować, należało kupić za 150 lei (ok. 30 zł) książeczkę-przewodnik z kuponami, które zostawiało się na stoiskach wystawców. W pakiecie był też plastikowy kieliszek na sznurku.

Narodowy Dzień Wina w Mołdawii, październik 2018 | fot. W. Gogoliński
Narodowy Dzień Wina w Mołdawii, październik 2018 | fot. W. Gogoliński

O faktycznej degustacji nie było oczywiście mowy – Narodowy Dzień Wina to jednak wielki festyn ludowy, czas zabawy, radości i spotkań, na które ściągają całe rodziny z różnych zakątków kraju. I nie jest to też czas zdobywania nowych kontraktów, ale raczej moment pokazania swoich lepszych win (nie: najlepszych). Dlatego sporą (a nawet wielką) popularnością cieszyły się burczaki (czyli młody, jeszcze fermentujący moszcznieklarowany, świeżo wyciśnięty mętny sok winogronowy..... (...)) oraz wina stołowe lub nawet domowe, sprzedawane w wielolitrowych pojemnikach.

Kiszyniów rzadko bywa tak zaludniony i gwarny do późnych godzin nocnych. Ale raz w roku to się zmienia – wszędzie rozbawieni ludzie, słychać muzykę, a restauracje są pełne.