Słodko-gorzkie Mezzogiorno

„Zobaczyć Neapol i umrzeć” – to stare marynarskie powiedzenie. Większość dzisiaj myśli, że to architektura miasta tak urzekała ludzi morza, iż gotowi byli nawet umrzeć, by je zobaczyć. Prawda jest dużo bardziej prozaiczna.

Spragnieni uciech ciała, po wielomiesięcznych rejsach, wpadali w wir rozrywki w przyportowych gospodach. Kończyło to się często ciężką chorobą weneryczną, a nierzadko śmiercią. Taki „słodko-gorzki” od dawna był Neapol, takie od dawna są południowe Włochy, zwane tutaj Mezzogiorno.

Fot. D. RomanowskaWłosi z północy uważają, że ich kraj kończy się na Rzymie (bardziej radykalni granicę ustawiają gdzieś w okolicach Florencji). Według nich dalej rozciąga się już tylko arabska Afryka. Być może doprowadzi to w końcu do podziału Włoch. Wydaje się niemożliwe? A komu z nas wydawał się możliwy podział Czechosłowacji czy Jugosławii?
Co zatem jest w Mezzogiorno słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.., a w czym przebija nuta goryczy? Poniżej krótki ranking własny.

Słodziutkie są z pewnością kampanijskie likiery. To absolutny światowy top. Limoncello (likier cytrynowy) zwieńcza większość tutejszych posiłków. Kochają go miejscowi, kochają i turyści. Zaraz po nim peleton innych gwiazd: nocello (nocino – orzechówka), aranciello (pomarańczówka), amaro(wł.) gorzki.. (digestif), nie wspominając już o innych owocach pracowicie przetwarzanych w formę likieru.

Słodkie (choć oczywiście niedosłownie) są tutejsze wina. Greco di tufo to najpopularniejsze białe winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) we Włoszech. Cenią go również zawzięci północnowłoscy nacjonaliści. Dla mnie falanghina i fiano nie ustępują mu na krok. Czerwone taurasiwłoskie czerwone DOCG z Kampanii produkowane z odmiany agli... (...) (robione głównie z aglianico), zwłaszcza ze starszych roczników, jest zadziwiające. Porównywalne z dobrym baroloczerwone wino włoskie DOCG z regionu Piemont, produkowane z... (oj, chyba poważnie narażam się Północy).

Dość słodkie (w samej rzeczy nie dosłownie) jest kampanijskie jedzenie. Wbrew powszechnej w Ameryce opinii to tutaj, a nie w Stanach wymyślono pizzę. Dość duży wybór past, ale w sumie jedzenie mniej zróżnicowane niż w Toskanii czy dalej na Północy. Do tego zadziwia trudność w znalezieniu dobrej restauracji na prowincji Kampanii. Można się łatwo nadziać na turystyczną garkuchnię.

Fot. ArchiwumNi słodka, ni gorzka jest w Kampanii współczesna architektura. Niestety, dominują w krajobrazie nijakie domy, projektowane i budowane bez zachowania lokalnego stylu, nie harmonizujące z naturalnym otoczeniem tej pięknej górskiej krainy (skąd my to znamy – chciałoby się zapytać).

Lekka goryczka pojawia się, gdy chce się posłuchać współczesnej włoskiej muzyki. Niestety wielcy twórcy włoskiego Południa jak Domenico Modunio, Caruso czy mistrz Pavarotti gdzieś się głęboko ukryli. W knajpkach Neapolu czy wybrzeża Amalfi ciężko dziś spotkać lokalnych muzyków, a tak bardzo chciałoby się usłyszeć Volare czy Wróć do Sorrento przy lampce schłodzonej falanghiny.

Gorzka, i to bardzo, jest kwestia kampanijskiej mafii – Camorry. Nikt o tym nie chce głośno mówić, ale przypomina o tym widok spalonych stacji benzynowych. Sterty niewywożonych śmieci zalegających ulice Neapolu to też jej znak rozpoznawczy. Ale chyba najbardziej gorzki jest smutek w oczach tutejszych mieszkańców, którzy w tym wszystkim muszą się jakoś odnaleźć.

Mezzogiorno jest słodko-gorzkie. Dobre i złe. Wszystko tu się wzajemnie przeplata. Ale wina są dobre – zarówno białe, jak i czerwone, a łzy Chrystusa (lacryma Christi) mają tu kolor zarówno biały, jak i czerwony.

O enoturystyce w Kampanii czytaj na:

Koniecznie wróć do Sorrento!

Ukryta w tufie falanghina