Taka jest Toskania dzisiaj

Jeszcze nie tak dawno Toskania była ekskluzywnym miejscem wypoczynkowym. Tradycyjnie odpoczywali tu premierzy Wielkiej Brytanii, koronowane głowy, następcy tronów. I takim miejscem w jakimś stopniu region pozostał.

Ale także – wskutek popularyzowania się usług turystycznych – bardzo się otworzył na wędrowców z całego świata. Widać to choćby po rodzaju świadczonych tu usług, miejscowej kuchni, restauracjach, no i winach. Florencję, Sienę, Pizę oraz kilka innych miejscowości trzeba po prostu zaliczyć, ale niekoniecznie spędzić tu dwa tygodnie w wynajętej willi.

Fot. shutterstock.com / JaroPienzaZ uwagi na swe zabytki, fantastyczne położenie, pełne wzniesień i pagórków, które stanowią trzy czwarte regionu, soczystą zieloność, wspaniałe wybrzeże i miejscowe przysmaki, przybywali tu na dłużej raczej zasobniejsi wczasowicze. Dla nich budowano hotele, udostępniano wille i jachty. Także najlepsze i najdroższe wina trafiały głównie na ich stoły. Te podstawowe i – niestety – pośledniejsze, jak choćby chianti (także w wersji classico) trafiały do przyjezdnych i na eksport, głównie do licznej włoskiej diaspory.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Za zasobniejszymi do Toskanii zawitały znaczne inwestycje w wytwórnie win. Pojawili się Niemcy, Anglicy, Amerykanie i wiele innych nacji. Zaczęło się tu osiedlać na stałe lub okresowo wielu celebrytów – kupowali posiadłości, remontowali je, zaczęli robić wina, produkować sery i oliwę, często na popularny wśród nich sposób biologiczny. Ale zaraz za nimi podążyli „zwykli” turyści spędzający w regionie kilka dni z praktycznymi przewodnikami w rękach, które informują ich, jak „obskoczyć” Toskanię w trzy dni, a w tydzień – nauczyć się włoskiego. Dla nich otworzyły się znacznie tańsze hoteliki i hostele, w miastach i na prowincji, oraz gospodarstwa agroturystyczne. Obecność szybko przemieszczających się podróżników sprawia, że popołudniowy spacer po Florencji w szczycie sezonu może przerodzić się w koszmar, zaś by wejść do galerii Uffizich, trzeba będzie poczekać w kolejce pół dnia, nawet jeśli wcześniej kupiliśmy bilet przez internet. W tłumach często wrzaskliwie rozgadanych turystów z coraz mniejszymi aparatami fotograficznymi nie ma nic złego – każde inne miasto zazdrości tego Florencji, ale trzeba po prostu o tym wiedzieć zawczasu i nie zżymać się na miejscu, kiedy w czasie lanczu nie zjemy tam, gdzie chcemy, albo będziemy się musieli zadowolić kanapką lub kawałkiem pizzy spożywanym na stojaka.

Winiarska Toskania – wzorem krajów Nowego Światapopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win... – powoli staje się regionem otwartych non stop piwnic. W sezonie spora część winiarni jest dostępna całymi dniami (i coraz częściej połączona z restauracjami), a jeśli nawet nie – możemy wcześniej umówić się na degustację przez internet. Wiele z nich wynajmuje pokoje, prowadzi winne spa, organizuje kursy gotowania i degustacji oraz oferuje wiele innych atrakcji. I to winiarnie, które jeszcze niedawno były malutkimi, rodzinnymi przybytkami, gdzie nawet dojechać było trudno. Kupimy tam niemal zawsze oliwę (własną lub od sąsiada), grappę, sery, słodkości i inne lokalne specjały, w tym także kosmetyki na bazie pochodnych wina lub oliwek.

Kryzys pogłębił ten trend – eksport jest trudny, wielkie miejscowe winoteki i supermarkety pękają od rzędów butelek, stąd sprzedaż na miejscu (i natychmiastowe wpływy) staje się koniecznością. Toskańskie wina także się umiędzynarodowiły – są dziś na każdą kieszeń, i to często bardzo dobre, a przynajmniej dobre – o niebo lepsze od tych, dostępnych dwie-trzy dekady temu. Rzecz jasna i tu obowiązuje kod cenowy i jakościowy, ale jeśli nie kupujemy na chybił trafił, a zasięgniemy o nich nieco informacji wcześniej, będziemy zadowoleni. „Sorry – taka jest Toskania dzisiaj” – powiedziałaby nasza wicepremier. I miałaby rację!

 

Wina toskańskie, które prezentujemy i opisujemy w 71. numerze „Czasu Wina”, zostały w większości wybrane nie przez redaktorów magazynu, ale przez naszych Czytelników. Odbyło się to w styczniu tego roku podczas Wielkiej Degustacji Toskańskiej w Sierakowie oraz towarzyszących jej warsztatów. Dlatego ich uczestnicy z łatwością rozpoznają większość z nich. Idąc za ich ocenami, odwiedziliśmy producentów tych win, by ich poznać i dla Państwa opisać.
Na styczeń roku następnego również proponujemy Państwu udział w podobnym spotkaniu degustacyjnym, ale tym razem Państwa ocenie i wyborowi poddamy wina z Bordeaux. Gorąco zapraszamy do wzięcia w nim udziału! Spotkajmy się w styczniu w Sierakowie!