Tam, gdzie hula wiatr

Gdy zbierałam się do wyjazdu do Jumilli, w pokoju redakcyjnym panowało trudne do wyjaśnienia przekonanie, że jest to część świata absolutnie niewarta uwagi, gdzie poza winami właściwie nie ma nic ciekawego.

Być może koleżeństwo zasugerowało się w swej ocenie pogardą, jaką okazali tym ziemiom w VIII wieku Arabowie zasiedlający Półwysep? Tyle że Arabowie dość szybko zweryfikowali swój osąd i obszar ten jednak skolonizowali. Z czasem wprowadzili na półpustynnym terenie systemy nawadniające, na których w dużej mierze do dzisiaj opiera się lokalne rolnictwo. O podobnej zmianie frontu nie było jednak mowy w przypadku redakcyjnego towarzystwa. Trudno było takie nastawienie wyjaśnić, szczególnie, że nikt z kolegów nigdy w Jumilli nie był…

Dotrzeć tu można w dwojaki sposób – albo lądując w Alicante (oddalonym około 90 km od maleńkiego miasteczka, od którego apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia.. wzięła swą nazwę), albo w stolicy wspólnoty autonomicznej Murcja o tej samej nazwie. To dobra baza wypadowa na kilka dni, by stąd eksplorować okoliczne winnice zgrupowane w trzech apelacjach (Jumillaokręg winiarski i apelacja DO na granicy regionów Murcia i... (...), Yeclaokręg i apelacja (DO od 1975 r.) w prowincji Murcia w połu... (...), Bullas) i właściwie należałoby tak zrobić, bo być w okolicy i nie zwiedzić Murcji byłoby daleko idącym niedopatrzeniem. Murcja jest zaskakującym miastem, bardzo nieoczywistym, jakby w plątaninie swych wąskich uliczek skrywało jakąś tajemnicę. Wśród jego klejnotów zdecydowanie pierwsze miejsce zajmuje przepiękna, zbudowana na fundamentach dawnego meczetu katedra, której niepowtarzalna barokowa fasada uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w Hiszpanii.

Fot. Dorota RomanowskaDroga do Jumilli wiedzie przez rozlegle, na wpół pustynne tereny poprzecinane malowniczymi pasmami gór. W listopadzie panują tutaj bardzo przyjazne temperatury, a po kilku dniach deszczu okolica przybiera ożywczą zieloną barwę. Za to w lecie dochodząca do 40 stopni temperatura i spiekota czynią pobyt trudnym do zniesienia.

Nad maleńkim miasteczkiem Jumilla góruje niedawno odrestaurowany XV-wieczny zamek. W pobliżu znajduje się szereg winiarni, bo tutejsze wina cieszą się na Półwyspie renomą. Nie bez przyczyny apelacja ta należy do najstarszych w Hiszpanii. Chociaż w wielu bodegach powstają naprawdę godne uwagi wina, by rozkoszować się pełnią doznań zmysłowych, warto wybrać się w stronę położonej nieopodal miasteczka Valle del Carche – pełnej przestrzeni malowniczej doliny otoczonej górami, gdzie jesienią ostro hula zimny wiatr, dość bezceremonialnie dający odczuć przybyszom uroki klimatu kontynentalnego.

Kiedy tak przemierzałam to niezaludnione i niemal pozbawione zabudowań, emanujące spokojem terytorium, którego zaledwie fragmenty były złocącymi się w listopadowym słońcu winnicami, przypomniałam sobie opinie kolegów na temat Jumilli… Uzmysłowiłam sobie wówczas po raz kolejny, że nigdy nie należy poddawać się obiegowym opiniom, oraz drugą, jakże oczywistą prawdę, że – by widzieć – nie wystarczy tylko patrzeć.