Wielkie oczarowanie

artykuł ukazał się w wersji drukowanej w „CW” nr 71, październik – listopad 2014

Aby dojść do centrum Montepulciano trzeba wspiąć się po stromym wzgórzu. Nagrodą za trud są niezapomniane widoki i degustacja vino nobile di montepulciano | fot. D. Romanowska
Aby dojść do centrum Montepulciano trzeba wspiąć się po stromym wzgórzu. Nagrodą za trud są niezapomniane widoki i degustacja vino nobile di montepulciano | fot. D. Romanowska

Toskania to dość szczególna kraina, gdyż raz odwiedzona, każe do siebie wracać, przyciąga niczym magnes i zanim się człowiek otrząśnie z zachwytu nad jej niezaprzeczalnym pięknem, odkrywa, że jest od niej uzależniony. Niewiele jest na ziemi obszarów tak mocno oddziałujących na przybyszów z całego świata.

Piero Antinori, The Hills of Chianti – książka, jakiej się nie spodziewasz

Oczywiście można przejechać ją w ekspresowym tempie ze zorganizowaną wycieczką, zaliczając najważniejsze atrakcje, ale absolutnie nie jest to forma zwiedzania godna polecenia. Toskanię należy smakować w spokoju, niespiesznie delektując się jej niecodzienną urodą, na którą składają się zapierające dech w piersiach krajobrazy, wspaniałe zabytki, urocze zakątki, proste, ale pyszne jedzenie i znakomite wina.
Trzeba czasu, by to wszystko, chociaż pobieżnie, poznać. Szczególnie że w każdej z wymienionych dziedzin obfitość jest ogromna. Patrząc na bujnie kwitnącą i bogatą dziś krainę, trudno sobie wyobrazić, że w okresie powojennym stała na skraju nędzy, masowo opuszczana przez rdzennych mieszkańców udających się do miast uprzemysłowionej północy w poszukiwaniu lepszego życia.

Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku Toskania borykała się z wieloma kłopotami finansowymi, a rzesze wiekowych solidnych domostw stało opuszczonych, czasami służąc tylko buszującym po okolicy tutejszym nastolatkom jako tymczasowe lokum. Ale jak mówi ludowe porzekadło, „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, taka sytuacja przysłużyła się wydatnie toskańskiemu krajobrazowi, który do dziś pozostał nieskalany architektonicznymi potworkami, co stało się udziałem innych terenów półwyspu. Tu nie było pieniędzy na inwestycje, stąd pozostawiono w spokoju łagodnie rysujące się na horyzoncie wzgórza poprzecinane od czasu do czasu cyprysowymi alejkami.

Teraz to co innego – opuszczonych domostw jest jak na lekarstwo, a ceny toskańskich posiadłości zwykłych śmiertelników przyprawiają o zawrót głowy. Na szczęście, by poznać piękno tej krainy, niekoniecznie trzeba od razu kupować zabytkowy dom z winnicą, można po prostu przyjechać na kilka dni, co w dobie bezpośrednich lotów Ryanaira do Pizy przestało być barierą nie do pokonania. Potem już tylko wracać tu i wracać, by odkrywać to, co jeszcze zostało do odkrycia. A jest tego naprawdę wiele.

Pierwsze kroki

Pomimo wielkiej popularności Toskanii wśród turystów całego świata, zawsze znajdzie się ktoś, kto wybiera się w te strony po raz pierwszy. A wówczas nie ma mocnych: w żaden sposób nie da się uniknąć zadeptanych szlaków turystycznych. No bo jak tu objechać Toskanię, nie odwiedzając Sieny, Florencji, Montepulcianowłoska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie w ... (...), Pienzy, Pizy, Lukki czy San Gimignano? Pomimo rzeczywiście wielkiego zatłoczenia, szczególnie nasilającego się w miesiącach letnich, te miejsca trzeba zobaczyć. Ich ponadczasowe piękno rekompensuje wszędobylskie tłumy.

Widoki jak z pocztówki można w Toskanii napotkać niemal za każdym zakrętem | fot. D. Romanowska
Widoki jak z pocztówki można w Toskanii napotkać niemal za każdym zakrętem | fot. D. Romanowska
Wielkie jest prawdopodobieństwo, że podczas tej pierwszej wizyty zakochamy się w Toskanii na dobre i zapragniemy do niej powrócić. Wtedy przychodzi czas na eksplorację jej mniej znanych zakątków. Podczas kolejnej podróży warto skorzystać z mniej oczywistych przewodników, jak np. książka Anny Marii Goławskiej i Grzegorza Lindenberga Toskania i okolice. Przewodnik subiektywny. Z powodzeniem odwiedzimy z nią miejsca leżące na uboczu najbardziej uczęszczanych szlaków. Nastawieni na kulinarne odkrycia powinni na powtórną wizytę zaopatrzyć się w pozycję Smakując Toskanię Beth Elon, która opisuje niemal zupełnie pomijane przez większość turystów miejsca oraz trattorie od lat będące w posiadaniu tych samych rodzin i słynące z tradycyjnych toskańskich dań. Jeśli zaś chodzi o zgłębianie tematyki toskańskich win, mamy pełne pole do popisu i możemy wykazać się nieograniczoną inwencją.

Piazza del Campo w Sienie jest od wieków świadkiem Palio – słynnej gonitwy konnej | fot. D. Romanowska
Piazza del Campo w Sienie jest od wieków świadkiem Palio – słynnej gonitwy konnej | fot. D. Romanowska

Marzenie winoturysty

Najlepszym sposobem, by poznać charakter miejsc oraz lokalne wina, wydaje się zamieszkanie u producentów prowadzących niewielkie pensjonaty. Zazwyczaj mieszczą się one w zabytkowych willach, czasami w zamkach. W takich miejscach znajdziemy praktycznie wszystko, począwszy od wspaniałego widoku za oknem, poprzez ze smakiem urządzone pokoje, na doskonałym jedzeniu i winach skończywszy. Villa San Lucchese, Castello di Meleto czy Castello di Cacchiano oferują wymarzone warunki dla spragnionych spokoju estetów. W innych miejscach, takich jak Badia a Coltibuono, Casa al Vento czy Villa Nozzole doskonale odnajdą się pasjonaci gotowania, gdyż organizowane są tu profesjonalne kursy kulinarne. Nawet gdy nie zdecydujemy się na zamieszkanie w Badia a Coltibuono, warto podjechać do malowniczo położonej na wzgórzu restauracji na kolację i jeśli tylko pogoda pozwoli, zasiąść na jej tarasie. Zarówno otoczenie, jak i doskonałe jedzenie oraz wina usatysfakcjonują najbardziej wybrednych sybarytów. A najważniejsze, że te fantastyczne zakątki, zdawałoby się odcięte od współczesnego świata, znajdują się zaledwie kilkadziesiąt minut drogi od największych toskańskich atrakcji wspomnianych powyżej. Położone są bowiem w samym sercu Toskanii, czyli na obszarze pomiędzy Florencją a Sieną, o nazwie nieobcej chyba nikomu – Chianti.

W historycznym centrum

Różne można usłyszeć opinie na temat tego okręgu, ale moim zdaniem zwiedzanie Toskanii, zarówno pod względem winiarskim, jak i jakimkolwiek innym należałoby zacząć właśnie od Chianti.

Krajobraz nie jest tu może tak spektakularny jak w południowej części regionu, gdzie jest zdecydowanie więcej przestrzeni, ale i tak obszar ten ma swoich zagorzałych zwolenników rekrutujących się nie tylko spośród sympatyków sangiovesewłoska odmiana czerwonych winogron.Jest to jedna z najważn... (...). Tutaj mamy właściwie głównie gęste lasy porastające dość strome czasami zbocza, winnice i sąsiadujące z nimi gaje oliwne. Wśród nich wije się bardzo kręta droga – zmora wszystkich podróżnych cierpiących na chorobę lokomocyjną.

Nad Arno skupia się życie Florencji. W tle na wzgórzu kościół San Miniato, skąd rozpościera się najpiękniejszy widok na miasto | fot. D. Romanowska
Nad Arno skupia się życie Florencji. W tle na wzgórzu kościół San Miniato, skąd rozpościera się najpiękniejszy widok na miasto | fot. D. Romanowska
Jest to jedno z tych miejsc na świecie, gdzie nie brakuje chętnych do prowadzenia samochodu, jako że za kierownicą jej skutki są praktycznie nieodczuwalne. Znam wielu, którzy nie oddadzą w Chianti kierownicy nawet za cenę degustacji lokalnych win w mijanych po drodze cantine. Klucząc po Chianti, spotyka się je niemal na każdym kroku i nie sposób zatrzymywać się u wszystkich producentów, ale na pewno warto zaglądnąć do majestatycznego zamczyska Brolio, gdzie w kilku salkach urządzono muzeum poświęcone wszechstronnemu Bettino Ricasolemu znanemu m.in. z opracowania „przepisu” na chianti. W wiosce na dole można degustować powstające w tej historycznej posiadłości wina.

Prowadź spokojnie – wina Toskanii z dostawą do domu

Niedaleko Brolio wznosi się inny obiekt, swego czasu również należący do rodziny Ricasoli – Castello di Meleto. Obronne niegdyś zamczysko wraz z otaczającą je posesją przekształcono w atrakcyjny obiekt enoturystyczny, gdzie w przepięknych okolicznościach nie tylko przyrody spróbować można tutejszych chianti, supertoskanów i vin santo(wł.) wino święte.Typ włoskiego wina passito produkowane... (...).

Siena w przeciwieństwie do renesansowej, wielkomiejskiej Florencji urzeka średniowiecznym klimatem | fot. D. Romanowska
Siena w przeciwieństwie do renesansowej, wielkomiejskiej Florencji urzeka średniowiecznym klimatem | fot. D. Romanowska
Innym doskonałym miejscem do zdegustowania tym razem głównie białych win jest niewielki punkt umiejscowiony przy drodze wiodącej do San Gimignano należący do winiarni Teruzzi&Puthod. Producent ten słynie z doskonałej vernacci, której orzeźwiającego działania nie sposób przecenić w gorący letni dzień. W gratisie mamy fantastyczny widok na średniowieczne, kamienne „wieżowce”. A kiedy już przekroczymy bramy miasta i dotrzemy do centralnego placu – Pizza della Cisterna – skierujmy swe kroki na prawo, by kontynuować działania ochładzające za sprawą wyśmienitych lodów. Miejsce jest nawet podpisane jako wyrabiające najlepsze lody na świecie, ale w tym przypadku nie bójmy się zgubnych skutków reklamy. Jeśli się pokręcimy trochę po placu, to może zdążymy je zjeść przed wejściem do kolegiaty, której wnętrze niemal w całości pokryte jest wielobarwnymi freskami.

Dobrze też odwiedzić którąś z pękających w szwach enotek. Wybór win jest tu ogromny, a wśród licznych butelek nie należy przeoczyć tych z etykietami Castello di Cacchiano czy Nozzole, ze szczególnym uwzględnieniem riservy o nazwie La Forra. Wielbiciele mocnych, ekstraktywnych win będą zachwyceni. Poszukiwacze chianti o bardziej klasycznym charakterze docenią urok i finezję win z Badia a Coltibuono. Czego jak czego, ale wina nigdzie tu nie brakuje. Jest nierozerwalnie związane z historią tej ziemi, gdzie przez wieki pito je, oczywiście nie tak skoncentrowane jak to obecne, zamiast często skażonej wody.

Urok południa

Pomimo niewątpliwej, trochę dzikiej urody Chianti, większości przybyszów jednak chyba najbardziej zapada w pamięć południowa część Toskanii z klasycznymi krajobrazami doskonale znanymi z widokówek i kalendarzy. Te wielokrotnie powielane widoczki najczęściej są fragmentem krajobrazu Val d’Orci, czyli doliny rzeki Orcia.

Szczególnie piękny widok na nią roztacza się z Pienzy – idealnego renesansowego miasta wzniesionego w miejscu wioski Corsignano na rozkaz papieża Piusa II.

Val d’Orcia – najpiękniejsza dolina w Toskanii | fot. D. Romanowska
Val d’Orcia – najpiękniejsza dolina w Toskanii | fot. D. Romanowska
Warto zaplanować sobie wycieczkę w te okolice tak, by wypadła nam w Pienzy pora obiadowa. Wtedy udajemy się do trattorii La Buca delle Fate przy głównej ulicy, czyli Corso Rossellino, by tam w swojskiej atmosferze spożyć syty posiłek sporządzony ze świeżych lokalnych produktów. Jest to sympatyczne miejsce, w porze lunchu wypełnione do ostatniego miejsca zarówno przez tubylców, jak i turystów. Oprócz smacznego jedzenia to właśnie ciekawa mieszanka gości w dużym stopniu decyduje o specyfice tego miejsca. Jeśli jednak cenimy sobie piękne widoki podczas spożywania posiłku, wybierzmy restaurację Terrazza Val d’Orcia na obrzeżach miasteczka. Jej klimat jest co prawda bardziej turystyczny niż atmosfera w La Buca delle Fate, ale rozpościerająca się z tarasu panorama jest oszałamiająca.

Po obiedzie warto przespacerować się po mieście i zaglądnąć do któregoś ze sklepów oferujących lokalne produkty, wśród których prym wiedzie ser owczy sprzedawany w rozmaitych wersjach. Krążek dojrzewającego pecorino to chyba najbardziej typowa pamiątka z Pienzy, która w całości zdaje się być przesycona jego mocnym zapachem. Bardziej zainteresowani sposobem wytwarzania rzemieślniczego sera mogą odwiedzić jednego z okolicznych producentów, jak chociażby Fattoria San Polo, by na miejscu zdegustować rozmaite jego odmiany ze świeżą ricottą włącznie.

Jak upiec włoski chleb? – przepis i food pairing na blogu Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) i Kuchnia

Z Pienzy jest już tylko rzut beretem do Montepulciano i Montalcino, gdzie po przyjemnościach związanych ze smakowaniem owczych serów ponownie oddajemy się degustacji win. Zbliżając się do Montalcino, wkraczamy wszak na obszar, gdzie z sangiovese wyczarowuje się cuda najwyższej klasy znane pod pięknie brzmiącą nazwą „brunello”. Podczas toskańskiej podróży pod żadnym pozorem nie powinno się go pominąć.