Od bramy do bramy, czyli weekend w austriackich heurygerach
Michał Bardel / 02.01.2012 12:57
Urokliwa winiarska wioska Sooss. Zaledwie kilkanaście kilometrów od Wiednia. Wzdłuż jedynej ulicy rozlokowało się, dom przy domu, trzydzieści pięć heurygerów, trzy lub cztery pensjonaty, kościół, sklep i poczta. Trudno się zgubić, łatwo odnaleźć.
Latem 1784 roku cesarz Józef II Habsburg wydał specjalny okólnik, na mocy którego winiarze Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego otrzymali pozwolenie na sprzedaż wina własnego wyrobu w przydomowych szynkach zwanych od czasów Karola Wielkiego Buschenschänke (czyli „gospody pod krzakiem”).
Zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem podawano w nich młode wina z najnowszego rocznika – stąd przylgnęła do nich zwyczajowa nazwa heurygerów (niem. heurig oznacza „tegoroczny”). W prawdziwym heurygerze zabronione było podawanie piwa, a lista dań ograniczała się do serwowanych na zimno wędlin i serów. I choć dziś stoły wiedeńskich i okołowiedeńskich heurygerów uginają się od dymiących golonek i wiedeńskich sznycli, a gospodarze nierzadko proponują wina nie tylko własnej produkcji, to w wielu z nich wciąż doświadczymy niepowtarzalnej atmosfery radosnego cieszenia się winem „pod krzaczkiem”, bez krawata i krochmalonych serwetek.
Mapa z gałązek
Niemal wszyscy mieszkańcy Sooss wytwarzają i sprzedają własne wino, i nie są to bynajmniej niewielkie ilości jednego gatunku na potrzeby rodziny i znajomych. Od wieków w wina z regionu Thermen zaopatrują się wiedeńscy restauratorzy. Od wieków także miejscowe heurygery są celem winiarskich pielgrzymek z całej Austrii. Enoturyści przybywają do Sooss autokarami, by spędzić weekend lub choćby popołudnie, wędrując od jednego szynku do drugiego.
Przy wjeździe do wioski wita ich tablica, na której można znaleźć informację o kilku (zwykle czterech–pięciu) otwartych danego dnia heurygerach. Kto przegapi tablicę, ma jeszcze szansę trafić w odpowiednie miejsca z pomocą starej dobrej, średniowiecznej wskazówki: czynną gospodę możemy rozpoznać po wywieszonych u wejścia zielonych gałązkach. A że każdy z producentów ma w swojej karcie co najmniej siedem–osiem gatunków wina, wieczory spędzone na wędrówkach od bramy do bramy bywają bardzo pracowite.
Warto tu przyjechać szczególnie w pierwszy weekend września, kiedy – ten jeden raz w roku – wszystkie heurygery otwierają podwoje dla turystów. Wykupienie kieliszka degustacyjnego za 30 euro służy jako przepustka do wszystkich produkowanych w Sooss win. A to zaledwie kilka godzin jazdy od polskiej granicy – dlaczego więc nie połączyć przyjemności odwiedzenia austriackiej stolicy z wieczorem spędzonymi w trzydziestu pięciu gospodach pod krzakiem?
Sprawdzone adresy:
Weingut F&F Krenn (www.weingut-krenn.at) – wspaniały weissburgunder i bardzo aromatyczny pinot noir
Weingut Sovik (www.sovik.at) – godne polecenia Retro Cuvée
Weinbau Zur Alten Post – jeden z najlepszych w Sooss grüner veltlinerów i niemal loarski cabernet franc
Czas Wina nr 52

