Thai wine – czy świat wina jest z  gumy?

Justyna Korn-Suchocka11.04.2018 08:56

Pojęcie new latitude wines pojawiło się na początku XXI wieku i stało się nazwą dla kategorii win wytwarzanych poza widełkami 30 i 50 równoleżnika, między którymi mieścił się dotąd Nowy i Stary Świat.

Winiarskie nowości z Brazylii, Konga czy Tajlandii zaczęły kiełkować już dekadę wcześniej, obficie podlewane nadzieją na sukces producentów z jednej, a łzami rozbawienia krytyków winiarskich z drugiej strony.

Dziś, omawiając geografię wina, nie można pomijać tak egzotycznych miejsc, jak Indie, Etiopia, Kenia czy Peru. Uprawę winorośli w deszczowej Wielkiej Brytanii czy chłodnej Polsce (Winnica Turnau znajduje się na 53º szerokości geograficznej) wspomaga ocieplenie klimatu. W tropikalnych rejonach świata rozwój winogrodnictwa umożliwiają nowe techniki upraw – ludzie zyskali narzędzia i wiedzę, dzięki którym mogą decydować nieomal o wszystkim. Jancis Robinson trafnie podsumowała te zabiegi: „Roślina umieszczona w nowym środowisku będzie starała się w nim odnaleźć. Nie ma wyboru – w przeciwieństwie do zwierząt, nie może uciec”.

Winnica pełna słoni

fot. shutterstock / katukaOptyka gościa winnicy Monsoon Valley w południowo-zachodniej Tajlandii, który z wysokości rozległego tarasu restauracji podziwia przechadzające się między rzędami winorośli słonie, jest zgoła inna. Nie przejmując się tym, że znajduje się na 13º szerokości geograficznej północnej, z przyjemnością kręci kieliszkiem porządnie schłodzonego wina. Nie zastanawia się też nad problemami, z jakimi boryka się tu od 10 lat Kathrin Puff – wykształcona w Udine i Geisenheim niemiecka enolożka odpowiedzialna za wina z Monsoon Valley. Kathrin swoją pracę traktuje jako pionierskie wyzwanie – korzystając z doświadczenia zdobytego w Niemczech, Toskanii i Nowej Zelandii, chce tworzyć jakościowe wina łączące cechy Starego i Nowego Świata. Póki co, ponad 100 hektarów winnicy obsadzone jest przede wszystkim odmianami syrah, sangiovese, chenin blanc i colombard. W ramach eksperymentu owocują nasadzenia całej plejady europejskich gwiazd – wśród nich dobrze nam znane rondo.
Siedząc na tarasie z widokiem na słonie, przekonałam się, że wysiłki Kathrin nie idą na marne – jej białe wina zaskakują dobrą kwasowością i świeżymi owocowymi aromatami. Czerwone, produkowane głównie z syrah, są nieco lżejsze niż ich australijscy bracia – brak ciała nadrabiają owocem i zaczepną kwasowością. Starzone w beczce Cuvée Red z 2013 przesycone wanilią i kokosem, podane w upalne popołudnie do lekkiego lunchu wcale nie rozczarowuje, choć wydaje się stworzone do nieco cięższych dań i chłodniejszej aury. Najlepiej zaprezentowały się: elegancki, musujący Brut Blanc de Blanc z chenin blanc i colombard oraz orzeźwiające, aromatyczne Rosé z syrah. Widoczne na butelkach Monsoon Valley medale europejskich konkursów i wyróżnień Decantera to nie przypadek.

Czasem słońce, czasem deszcz
Klimat północnej i centralnej Tajlandii, gdzie znajduje się większość winnic, narzuca rytm dojrzewania i zbioru winogron w miesiącach możliwie najsuchszych i najchłodniejszych, co w tej części świata oznacza 18–20ºC rankiem i 12ºC w nocy. Wegetacja winorośli rusza z końcem września, kwitnienie ma miejsce w grudniu, a zbiory od końca stycznia do połowy marca, kiedy to rozpoczyna się pora gorąca. Monsunowe deszcze padają tu od maja do października, czyli, przynajmniej teoretycznie, poza okresem „właściwej” wegetacji (rośliny nie mają tu zimowych ferii). Wysoka wilgotność i ulewy pojawiające się także w listopadzie i grudniu bywają przyczyną zarazy mączniaka prawdziwego i innych grzybów. Pomimo tej wodnej klęski urodzaju większość tutejszych winnic jest w najgorętszych okresach… nawadniana.
fot. Justyna Korn-SuchockaParadoksalnie, gorący, wilgotny klimat wydaje się być większym problemem w winiarni niż w winnicy. Restrykcyjne warunki fitosanitarne i dbałość o chłodzenie wina w czasie jego produkcji, dojrzewania i przechowywania, to kosztowne i wymagające zachodu praktyki, bez stosowania których wina psują się tu błyskawicznie. Wtórna fermentacja to kolejna zmora tajlandzkich winiarzy – upał daje się we znaki zabutelkowanym winom z wyższym poziomem cukru resztkowego, które jak ulał pasują do miejscowej, pikantnej kuchni. Jeśli więc Tajowie marzą o dobrej jakości, nie mogą oszczędzać na lodówkach, nocnych zbiorach czy transporcie owoców i win w chłodniach. Jakości nie służy również pokusa uzyskiwania (zważywszy na niekończący się okres wegetacji) dwóch, a nawet trzech zbiorów w roku. Na szczęście dla klientów, w większości winnic odpowiednio przycinane i czasami sterowane hormonami krzewy owocują tylko raz. Na tej powściągliwości traci jedynie rząd Tajlandii, który produkcję i handel alkoholem obłożył horrendalnym dwustuprocentowym podatkiem od „niemoralności”…

Wino doda ci skrzydeł

Pionierskie nasadzenia szlachetnej winorośli (odmiany stołowe uprawia się w Tajlandii od dawna), miały miejsce na przełomie lat 80. i 90. na północy, tuż przy granicy z Laosem w dolinie Phu Rua, gdzie na wysokości ok. 600 m n.p.m. rozciągają się winnice Chateau de Loei. Kolejne winiarnie pojawiły się w dolinie Asoke w centralnej części kraju, położonej na wysokości 350–500 m n.p.m. w pobliżu parku narodowego Khao Yai. Nazwa ta, wzbogacona o inicjały właściciela, znajduje się w logo największej i najbardziej znanej w tym rejonie winnicy PB Khao Yai (80 ha) założonej przez Piya Bhirombhakdi – potentata piwnego, twórcy marki Singha (dobrze schłodzone, uratowało życie niejednemu turyście podczas nierównej walki z tajskimi upałami). Obok PB Khao Yai działa z dużym sukcesem słynąca z wykwintnej restauracji winnica Granmonte (15 ha) założona przez Visootha Lohitnavy. Winiarnią zarządza dziś jego urocza córka Nikki – jedna z pierwszych tajskich enologów z dyplomem i doświadczeniem zdobytym w Australii. 
fot. archiwum Siam WineryJednak największym graczem wśród producentów wina był Khun Chalerm Yoovidya – Taj, który wymyślił Red Bulla, rozpropagował markę w Azji, a potem, wraz z austriackim wspólnikiem, w Europie. Zarobił krocie, a część zysków zainwestował w winiarnię Siam w Samut Sakorn. Założona w 1996 roku korzystała wpierw z owoców kupowanych od rolników uprawiających w delcie rzeki Chao Prayha tzw. pływające winnice, w których zbiory odbywają się przy pomocy tradycyjnych łódek. Króluje tu lokalna odmiana pok dum i stołowa malaga blanc rodem z Francji. Od 2002 roku w portfolio Siam pojawiły się wina z vinifery, a w 2004 roku założono w południowo-wschodniej części Tajlandii, na wzgórzach Hua Hin wspomnianą już winnicę Monsoon Valley. Rodzina Yoovidya jest również właścicielem mniejszych winnic w centralnej i północnej części kraju.
Wszystkie przedsięwzięcia winiarskie w Tajlandii, prócz bliskości równika i eksportowych ambicji (wina z Tajlandii dostępne są w Europie, Australii i w USA), łączy chęć zagospodarowania wolnego czasu turysty, który znużony sączeniem drinków z palemką w hotelowym barze szuka innych rozrywek. Ledwie 35 kilometrów od plaż Hua Hin w dolinie Monsoon lub w oddalonej od Bangkoku o 2 godziny jazdy samochodem dolinie Asoke czekają na niego hotele, restauracje, zwiedzanie tropikalnych winnic i atrakcje kulinarne. I zaskakująco dobre wina z zupełnie nowych szerokości.

fot. Justyna Korn-SuchockaTajlandia w skrócie
Regiony winiarskie: Region Północny, Khao Yai, Hua Hin, Pattaya
Liczba winnic: 9
Powierzchnia upraw: ok. 500 ha upraw Vitis vinifera
Gleby: gliniaste, skała wapienna, piasek, terra rossa (pow. 550 m)
Produkcja roczna: Wg danych Thai Wine Association 5 największych winiarni zrzeszonych w tym stowarzyszeniu wytwarza ok. 1 mln butelek rocznie.
Główne odmiany białe: chenin blanc, colombard, viognier, malaga blanc
Główne odmiany czerwone: shiraz, sangiovese, tempranillo, dornfelder, pok dum

Czas Wina nr 91

Zdjęcia

FB