Dżersejowy blue

 

Ranczo Frontiera to taki byt, w którym zacierają się granice między wielkimi platońskimi ideami a skończonymi formami mleka. Dwoje żyjących tam marzycieli ucieleśnia sery, o których niektórzy tylko marzą. Sylwia i Rusłan to jedna z najbardziej intrygujących par na świecie.

 

Fot. Dorota Pawłowska / kuchniadoroty.plTen ukraiński pianista miał ponoć spać na Syberii przy -42ºC i uciekać przez pustynię przed uzbrojonymi handlarzami narkotyków. Realizował się już podobno w kilkudziesięciu różnych zawodach. Jednak jego prawdziwą pasją są muzyka i sery. I to właśnie na pograniczu (Frontiera), w niczym nieskalanej ciszy oraz nieskrępowanej dziczy w samym środku Warmii bądź Mazur wraz ze swoją partnerką komponuje serowe arcydzieła. To właśnie tam na świat przyszedł pierwszy polski odpowiednik sera z Parmy o wdzięcznej nazwie Mazuriano. Jednak specjalnością rancza (tak, prawdziwego kowbojskiego rancza rodem ze starym westernów) są sery blue. Ser otrzymał w 2013 roku Grand Prix na Festiwalu Smaku w Grucznie. Jego intensywny grzybowy smak, niecodzienna woń i wspaniała skórka to osobna karta w księdze polskiego serowarstwa zagrodowego. Ser dojrzewa kilka miesięcy i idealnie smakuje z co bardziej poważnymi winami (proponuję obrać kurs na Węgry, raczej w kierunku furminta). Malutkie krowy z rasy dżersej słynną ze swojej „mleczności”. Ich mleko jest tłuste, ma wspaniały kremowo żółty odcień i smakuje jak żadne inne na świecie.

Gdzie – Warpuny (serce Mazur, GPS-y wariują, więc ciężko określić dystans od Krakowa)
Cena – ok. 130 zł/kg