Esencja obcowania

Te trzy słynne winiarnie różni w zasadzie wszystko: położenie, wina i apelacje, w których powstają, temperament właścicieli i enologów, no i oczywiście historia, która w każdym z przypadków potoczyła się zupełnie inaczej.

Ale właśnie słuchanie historii i rozmowy z właścicielami podczas smakowania zawartości butelek to wyrafinowana esencja obcowania z winem w ogóle.

Fot. Roberta CotigniWiniarnia Castello di Corbara leży w jednym z najpiękniejszych winiarskich (i nie tylko) miejsc Umbrii – z jednej strony wzgórze z pięknym zamkiem (Corbara) na szczycie, z drugiej przecudnej urody jezioro Corbara z tamą, współczesną, ale przypominjącą starożytny akwedukt. A z trzeciej, kolejna góra z miastem na szczycie. Warto tylko zauważyć dla porządku, że owym miastem nie jest kolejna „corbara”, ale… Orvieto.
Zamek jest własnością wytwórni oraz – co oczywiste – znajduje się pod ścisłym nadzorem włoskiego konserwatora zabytków. Jak do tej pory został pięknie odnowiony z zewnątrz, co do wnętrz – decyzja jeszcze nie zapadła. Jest ogromny, z przepastnymi piwnicami, w których odkryto jakieś gigantyczne botti z nieokreślonej przeszłości. Koszty remontu wnętrz szacuje się na sumy astronomiczne, niezależnie czy będzie to hotel, rezydencja, czy zabytek do zwiedzania. Na razie jest własnością i symbolem wizerunkowym wytwórni.
Sporej wytwórni, bo winograd liczy tu około 100 hektarów w 1000-hektarowej posiadłości. Ale mimo tych rozmiarów dawno nie spotkałem winiarni, która by z takim znawstwem wykorzystywała właściwości poszczególnych parceli.
Od czasów etruskich i rzymskich do posiadłości należał wielki port handlowy, a nawet porty dwa, bo leży u zbiegu dwóch rzek wpadających do jeziora. Walczono o nie niemal od zawsze, bo handel (głównie winem i oliwą) kwitł tu na potęgę i był swoistym perpetuum mobile – kiesy nabijały się niemal same, kiedy właściciele siedzieli z założonymi rękoma. Lecz kiedy ręce im zdrętwiały, wymyślili „dopalacze” i sami zaczęli zakładać tu winnice i gaje oliwne. Stąd od wieków wiadomo, które parcele w Castello di Corbara ile są warte, dlatego na własne potrzeby nazwałem wytwórnię I Vigneti di Corbara, albo – choć zupełnie nie wiem czemu z obca – Les Crus(fr.) zbiór, obszar uprawy, parcela, działka.Przeważnie n... de Corbara: parcele Corbary.
Ale w sumie to bardzo ułatwia dziennikarską pracę: w czasie degustacji kilkunastu próbek otworzyłem sporą mapę winogradów i tam wpisywałem sobie nazwy win, odmiany i swoje oceny, dokładnie wsłuchując się w tłumaczenia odpowiedzialnej za produkcję Franceski Bernicchi – gdzie jest działka z młodym sauvignon, a gdzie ze starym sangiovesewłoska odmiana czerwonych winogron.Jest to jedna z najważn... (...). Na planie zaś było widać, jaka jest jej wystawa, na jakim pagórku leżu, w jakiej odległości od lasu pokrywającego znaczną część posiadłości. Wszystko oczywiście jest winifikowane osobno, a później przemyślnie niekupażowane lub kupażowane z tych samych odmian z różnych działek lub z różnych szczepów.

Słońce w kapeluszu
Fot. Wojciech GogolińskiPaolo Bartoloni wyciągnął mnie rok temu z corocznej degustacji vino(wł.) wino.. nobile w Montepulcianowłoska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie w ... (...). Poszliśmy do leżącej obok knajpy (wszystkie knajpy w tym miasteczku leżą obok siebie), gdzie otworzył baterię swoich flaszek. Umówiliśmy się na spotkanie tego roku w jego wytwórni – Le Cimate. Jego rodzina działa rolniczo na tych terenach od ponad dwustu lat. Dziadek był przez dwadzieścia lat szefem spółdzielni winiarskiej w Spoleto, ale to nie zaspokajało jego marzeń o jakości win. Więc senior w końcu zajął się rodzinną ziemią, a kooperatywa pogrążyła się w przepastnym niebycie.
Zaczął więc dziadek, ustawił wszystko ojciec, a dziś z wolna zaczyna kierować wszystkim Paolo. Jest jeszcze jego mama, która kieruje salą degustacyjną oraz odbywającymi się tam przyjęciami. W trudnych, kryzysowych czasach – to bardzo ważna rzecz. Zamiast obniżać koszty i sprzedawać wina taniej, lepiej trzymać poziom i zapraszać gości do obcowania z nimi na miejscu. Pomaga im też to, że ich produkcja rolnicza jest dość zróżnicowana – od zbóż, przez oliwki po winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). To ostatnie – rzecz jasna – jest najcenniejsze i najbardziej prestiżowe, co odzwierciedla okazała, pachnąca nowością piękna winiarnia.
No i poczucie humoru oraz osobowość Paola. Gdy pytam go o znacznie nazwy firmy, tłumaczy, gestykuluje i klepie się po głowie. Domyślam się, że chodzi wierzchołek góry, na której stoją zabudowania lub kapelusz na czubku głowy. Tak też, zdaje się, tłumaczy się to słowo w miejscowym dialekcie.

Speed znaczy szybkość
Fot. Tenuta Patrizia LamborghiniZ czym może się kojarzyć nazwa Lamborghini? Al Pacino w Zapachu kobiety miał tylko jedną odpowiedź, ale on twierdził, że Bóg w tym celu stworzył ferrari. To w zasadzie ten sam segment samochodowy, tyle że lamborghini – przynajmniej dla mnie – kojarzy się z czymś jeszcze bardziej wyjątkowym, ekskluzywnym i niedostępnym na najwyższej półce samochodowej. Ale Ferruccio Lamborghini zaczynał po II wojnie światowej znacznie wolniej, właściwie ślimaczo – od… traktorów, które zresztą robi się do dziś. Pojawienie się w latach 60. ub. wieku jego legendarnego 350 GTV (wartego dziś miliony) wyniknęło właśnie ze sporu pomiędzy panami: Ferruccio Lamborghinim i Enzo Ferrarim. Kiedy traktorzysta zaproponował Enzo ulepszenia w jego wozach, Enzo dostał szału. Ponoć ten stan trwał długo, bo 350-ka (jeździł nią np. Dean Martin) i następne modele Lamborghiniego zdystansowały na długo twórcę testarossy.
Ferruccio był zawsze wizjonerem, choćby wtedy, kiedy skonstruował słynnego terenowego 600-konnego potwora, który trafił do armii amerykańskiej. Jego sylwetka do złudzenia przypomina dzisiejsze wojskowe humvee i luksusowe hummery. Jednak ogólnoświatowy kryzys paliwowy zmusił go do stopniowej wyprzedaży firm – wytwórnia traktorów trafiła ostatecznie do firmy Deutz, a samochodów – do Audi. Osiadł wtedy na umbryjskiej wsi, niedaleko Trasimento, i zajął się robieniem wina w posiadłości, którą kupił dużo wcześniej, bo jeszcze w 1971 roku. I tu wkrótce zaczął odnosić wielkie sukcesy – tak jak kolekcjonował puchary za wyczyny swoich konstrukcji, taką renomę uzyskały wkrótce jego wina – i nie była to pochodna sławy wielkiego nazwiska, ale jakości.
Dziś jego dzieło kontynuuje córka Patrizia. Słynną szybkość widać już tylko na ścianach biur winiarni, gdzie uwagę przyciągają wielkie zdjęcia słynnych modeli z przeszłości. Na zewnątrz szybkości nie ma – posiadłość stała się tymczasem, oprócz winiarni oczywiście, ekskluzywną, zaciszną „agroturystyką”, z basenami, bungalowami i polem golfowym, gdzie pod okiem osobistego instruktora można za pomocą odwróconej laski próbować trafić małą okrągłą piłeczką do dołka w ziemi.

La Calcinara i marchijskie montepulciano

Fot. ArchiwumLa Calcinara to projekt obliczony na sukces. Od samego początku. Najpierw były dokładne badania gleb w trzech odmiennych geologicznie strefach apelacji DOCG Conero (Marchia). Potem w umyśle Mario Berlutiego pojawiło się marzenie o wykorzystaniu doskonałych, piaskowo-gliniastych gleb bogatych w wapienie oraz tuf wulkaniczny i posadzeniu kilku eksperymentalnych hektarów montepulciano. W 1997 roku rozpoczęła się realizacja projektu: najpierw 4 hektary, a do 2007 już 9. W tym samym roku pojawiło się Folle – pierwsze flagowe wino winiarni w apelacji DOCG Conero.
Fot. La Calcinara La Calcinara to wytwórnia rodzinna usytuowana w maleńkiej wiosce Candida, w prowincji Ancona, jakieś 5–6 kilometrów od wybrzeża Adriatyku. Wioska ma tylko 800 mieszkańców, ale jest dość popularna dzięki dorocznym festiwalom muzyki ludowej. Bliskość morza oraz usytuowanie na wysokości bezwzględnej 200–300 metrów skutkuje tu dość szczególnym związkiem rozmaitych wpływów klimatycznych: śródziemnomorskiego, kontynentalnego i typowo morskiego. Wieją tu północne i północno-wschodnie wiatry (La Bora), które od czasu do czasu potrafią pokryć dojrzewające winogrona delikatną, słoną, białawą mgiełką, co nie pozostaje bez wpływu na strukturę aromatyczną powstałego z nich wina.
Powstają tu zaledwie trzy wina, dwa w apelacji DOC Rosso Conero, dojrzewane w dużych starych dębowych beczkach i jedno – wspomniane Folle – w DOCG Conero. To ostatnie starzone jest w nowych francuskich baryłkach.

MB