Górzysta, płaska kraina

Chile jest tak długie i tak wąskie, że – nie pamiętam już, kto mi o tym powiedział dawno temu – łóżka w domach należy stawiać wzdłuż kraju. Inaczej zahaczają o Andy lub wpadają do oceanu.

To prawie pięć tysięcy kilometrów lądu miejscami niezwykle wąskiego (np. w Limarí szerokość lądu wynosi 80 km). Ponoć w wielu miejscach przy idealnej pogodzie widać i ocean, i Andy jednocześnie.

I jest Chile „płaskie”! To chyba najważniejsza i najdziwniejsza moja konstatacja geograficzna z drugiego pobytu w tym kraju. I jednym z najbardziej górzystych na świecie jednocześnie, bo nie ma tu absolutnie żadnego miejsca, żeby nie było widać gór, często ośnieżonych.
I nie mam tu też absolutnie wcale na myśli Andów. Całe Chile pocięte jest kordylierami przecinającymi kraj w poprzek. Pisząc „płaskie”, mam na myśli ten kraj widziany oczyma kierowców podążających głównymi szlakami z południa na północ, i na odwrót.
Nie ma tu górskich przesmyków, przełęczy lub choćby ostrych podjazdów. Przyczyna jest prosta – drogi te poprowadzono starymi indiańskimi szlakami, a Indianie przez wieki znajdywali właśnie takie trakty, by nie „latać” po kraju, wspinając się bez przerwy. Przecież nie mieli samochodów i musieli polegać na własnych nogach lub kończynach swoich zwierząt.
Południe kraju to wieczna zmarzlina, północ to pustynia Atacama – najbardziej suche miejsce na świecie. Ostatnimi stworzeniami, które doświadczyły tu wilgoci, były bodaj dinozaury. Ale nawet na takim miejscu można zarobić. Jest tu najczystsze niebo na świecie, mnóstwo obserwatoriów i… całe chmary zwolenników UFO. Ponoć pojawia się tu regularnie. Ja tam nic nie widziałem.

Przylądek złej nadziei
Przez wieki Chile było niemal odizolowane od świata. Dopóki nie uruchomiono w 1914 roku Kanału Panamskiego, można tu było dotrzeć jedynie, opływając przylądek Horn (Cabo de Hornos). Warto wspomnieć, że w pobliżu przylądka na dnie spoczywa najwięcej wraków na świecie! I przybywa ich nawet dziś, bo to jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc żeglugowych na świecie.
Alternatywną była 75-dniowa podróż wozem zaprzężonym w konie lub muły z Meksyku przez całą Amerykę Południową. Przedsięwzięcie równie „bezpieczne”. Ewentualnie przedzieranie się przez Andy do Argentyny. Jednak ten kraj był z reguły raczej konkurentem Chile niż partnerem. Poza tym – jak można przez tak wysokie góry eksportować miedź bądź saletrę – a to dwa największe bogactwa naturalne Chile. Dlatego najczęściej docierali tu desperados.
Takie położenie powoduje dość poważne kompleksy u dzisiejszych Chilijczyków. W tym kraju nie ma lokalnej, własnej kuchni. Chyba wszystkie potrawy to bezpośrednie zapożyczenia od sąsiadów lub ich wariacje. Argentyna i Urugwaj mają swoje asado i empanadas, Peru cebiche, Argentyna – tango i piłkarzy, Peruwiańczycy lepiej (czyściej) mówią po hiszpańsku i w Limie znajdują się najważniejsze ośrodki iberoamerykańskie. Tak można jeszcze dość długo wyliczać.
Jest za to Chile przynajmniej dumne ze swoich noblistów, którzy oboje pochodzili z doliny Elqui (tak, tak, tej od pisco) – Pabla Nerudy i Gabrieli Mistral (faktycznie Lucilii Godoy y Alcayaga). Ten pierwszy był zatwardziałym komunistą i rewolucjonistą, a jego nazwisko prześladowało mnie przez całe lata szkolne i studenckie. Bez przerwy musiałem słuchać, jak to słynny chilijski noblista wspiera kraje demokracji ludowej i kraje niezaangażowane (ciekawe, w co niezaangażowane?). Choć ponoć poetą był dobrym, to jednak uraz z młodości spowodował, że nie przeczytałem ani jednego jego wiersza. Sorry, Winnetou!

Pomyłka czarownika z Oz
I wina! Właśnie wina! To, co Chile wyrabia w tej dziedzinie, nie przestaje zadziwiać najtęższych ekspertów. Produkcja i eksport rosną corocznie dwucyfrowo! Niemal wszystkie ważne firmy, których przybywa tu nawet około dziesięciu rocznie, większość produkcji wysyłają w świat. Są i takie, które wysyłają wszystko!
Oz Clarke, mój ulubiony dziennikarz winiarski, w wydanej w 1993 książce Sainsbury’s Encyklopedia of Wine. An A-Z Guide to the Wines of the World, gdzie w pierwszej części opisuje różne kraje winiarskie, umieścił Chile w dziale „Rest of the World”. Razem z Zimbabwe, Marokiem, Indiami czy choćby Japonią. A wśród odmian uprawianych w Chile wylicza wszystkie z wyjątkiem carménère(hiszp. czarne liście) francuska odmiana czerwonych winogro.... Jakże szybko musiał zweryfikować swoje zdanie! Oba zdania. Zresztą miał rację – w 1995 roku w Chile było 10 winiarni, dziś jest ich grubo ponad setka.
Obecnie wśród tuzów brytyjskiego i światowego pióra winiarskiego Oz, którego znam, a wspomnianą książkę ciągle czytam, bo była pierwszym moim poważnym źródłem informacji o winie, jest największym fanem i ekspertem od Chile. Z jego opiniami liczy się każdy winoman na świecie. W dodatku Oz pisze z niezwykłym humorem, a to rzadkość. Ale nawet za propagowanie chilijskiego winiarstwa Pablo Neruda by go nie polubił. Oz regularnie protestował pod polską ambasadą w Londynie w kolejne rocznice wprowadzenia stanu wojennego.

Chile
*państwo w Ameryce Południowej ciągnące się wąskim pasem o szerokości 180 km, długości ok. 4,5 tys. km (długość linii brzegowej – ponad 5 tys. km) w południowo-zachodniej części kontynentu, między Andami i Pacyfikiem. Tereny winiarskie ciągną się ok. 400 km między 32. i 38. równoleżnikiem
* zbiory odbywają się tu między lutym i kwietniem
* klimat – od subtropikalnego na północy po polarny na południu; na terenach winiarskich – śródziemnomorski, oceaniczny, ale suchy (winnice w większości są nawadniane bogatymi w minerały wodami spływającymi z Andów), dość stabilny, chłodzony przez wpływ zimnego prądu oceanicznego Humboldta, bez większych różnic między poszczególnymi latami, z licznymi niszami klimatycznymi; na północy – cieplejszy i suchszy, na południu chłodniejszy i z opadami
* opady roczne – 350–800 mm
* gleby – głównie pochodzenia wulkanicznego
* powierzchnia winnic – ok. 114,5 tys. ha
* średnia roczna produkcja wina – ok. 10 mln hl
* struktura produkcji – ok. 76 proc. produkcji przypada na wina czerwone
* konsumpcja wina – ok. 29 l per capita


Historia

Chile zostało zdobyte i opanowane przez hiszpańskich konkwistadorów w pierwszej połowie XVI wieku. Wśród nieznanych miejscowej społeczności produktów rolniczych, które wprowadzili zdobywcy, była – oprócz pszenicy i oliwek – winna latorośl. Import wina z Hiszpanii był wykluczony z uwagi na długą podróż.
Pierwszą winnicę na zachód od Andów posadził hiszpański konkwistador Francisco de Aguirre w pobliżu miasta La Serena.
Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) wprowadzano do nowej kolonii – jak wszędzie – zrazu w celach rytualno-sakralnych, stąd wiele winnic (i win) do dziś ma w nazwie określenie „santa”. Także pierwsze sadzonki sprowadzali księża. Brata Francisca de Carabantesa uważa się za tego, który przywiózł winne łozy do portu Concepción w roku 1548.
Ale wino stało się wkrótce również bardzo popularne wśród świeckich zdobywców, bo już w 1551 roku jeden z nich, Pedro de Valdivia, pisał w raporcie do króla Hiszpanii Carlosa V o masowej produkcji i konsumpcji w okolicach La Sereny i Santiago. Sto lat później wyrób wina i jego eksport do metropolii był tak wysoki, że król Filip III wprowadził embargo na wina z własnej kolonii, by chronić hiszpańskich producentów (głównie z Andaluzji). W tym okresie wina z Chile wysyłano także do innych hiszpańskich ośrodków w Ameryce Południowej.
W czasie rządów hiszpańskich produkcja winnic chilijskich – także w innych krajach – była mocno ograniczana. Metropolia chciała zmusić osadników do kupowania wina bezpośrednio w Hiszpanii. Ale we wszystkich koloniach to prawo było powszechnie ignorowane, zwłaszcza że przybywające wina były utlenioneokreślenie wina, które zbyt długo przebywało w kontakcie... (...) i najczęściej zaoctowane podczas długiej podróży.
Wina z Chile wysyłano zatem nawet do sąsiedniego Peru. Jeden z takich transportów został przechwycony przez słynnego korsarza Drake’a. Kiedy metropolia się o tym dowiedziała, zamiast zapolować na Drake’a, z którym miała przecież bardzo na pieńku za spalenie Kadyksu – nakazała karczowanie chilijskich winnic. Jednak i ten edykt został niemal całkowicie zignorowany.
Po rozbiciu się w pobliżu przylądka Horn admirał John Byron (dziadek lorda Byrona) przemierzył całe Chile, by wreszcie wrócić do Anglii. Napotkane słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.. muscadele porównywał do madery.

zobacz film

Więcej o Chile na:

Tam, gdzie pieprz rośnie różowy

Szczęście znalezione w winnicy

Różne oblicza kraju

 

O Enoturystyce w Chile czytaj na: Odpoczynek z winem w tle