Historia i intuicja

To opowieść o losach pięciu osób, na którą nie starczyłoby książki, obejmująca kilkanaście dekad. Osób, z których część nigdy się nie spotkała. A mimo to jest zachowana niemal klasyczna jedność miejsca i akcji.

Wypadki rozgrywają się głównie w tokajskim miasteczku AbaújszántóMiasteczko w północno-wschodnich Węgrzech, leżące 40 km... (...). W winnicach między wzgórzami Sátor i Krakkó– (węg.) Kraków, duża parcela (cru)  w Tokaju, na wzn... (...).

Jednak cała historia zaczyna się zupełnie gdzie indziej, daleko na północny-wschód od Tokaju, we wsi Brzyskorzystew – tak małej, że przed wojną władze sanatorium pod Poznaniem w akcie zgonu swego pacjenta wpisały „powiat nieznany”. Dziś wioska znajduje się w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie żnińskim.

Marian

Urodził się jako pierwszy w małżeństwie Katarzyny, gospodyni domowej, i Szymona, nauczyciela muzyki. Szybko się zorientował, że nie będzie jedynakiem. W szczęśliwym, jak się zdaje, małżeństwie rodzeństwa przybywało mu niemal co rok. W sumie było ich siedmioro, kiedy zmarł ojciec. Marian Bilicki miał dziesięć lat i musiał po szkole dorabiać, by pomóc będącej w bardzo ciężkich warunkach rodzinie.
Fot. ArchiwumNie wiadomo, co było dalej – czy studiował w Polsce, czy już po wyjeździe. W każdym razie wyemigrował do Budapesztu i tu prawdopodobnie został lekarzem. Dorobił się i kupił winnicę w Abaújszántó oraz mały domek letniskowy przy głównej uliczce.
Do prowadzenia niewielkiego interesu w Tokaju sprowadził młodszego brata Flóriána, który nie miał żadnego doświadczenia w tej dziedzinie, ale poradził sobie wybornie, co zostało wkrótce docenione.
Sąsiadami Bilickich było dwóch Żydów, Leopold Zimmermann i Salamon W. Flagmann. Zimmermann posiadał największe winnice w Tokaju – łącznie około 70 hektarów – oraz przedstawicielstwa w Budapeszcie, Katowicach, Londynie i Berlinie. Salamon Flagmann działał na mniejszą skalę, ale miał biuro w Krakowie. Obaj byli wysoko postawionymi urzędnikami w tokajskim kahale. Obaj – widząc postępy Flóriána – zaproponowali mu, by zarządzał także ich majątkami.

Mały dżentelmen

Flórián Bilicki był postawnym, choć niezbyt wysokim jegomościem, raczej tęgim. Lubił, kiedy nazywano go úrka, mały dżentelmen. Nigdy się nie ożenił, nie miał też dzieci. W domu pomagała mu do końca jego dni miejscowa służąca. Żyje do dziś, choć jest bardzo wiekowa i trudno ją spotkać, bo swój czas dzieli pomiędzy dom i szpital. Ale trzeba z nią porozmawiać, bo wie o Bilickim bardzo dużo.
Flórián uwielbiał siadać podczas zbiorów w fotelu w winnicy, nieopodal swego domku, przed kapliczką Matki Boskiej. Była w niej dzwonnica. Bilicki czasem drzemał, więc kiedy wyciśnięto sto litrów esencji aszú(węg.) winna jagoda zaatakowana przez szlachetną pleśń.S... (...), bito w dzwonek, by przyszedł do winiarni, sprawdził wszystko i zanotował dane w Kellerbuchu.
Marian chorował i zmarł nagle w 1932 roku w wieku 55 lat w podpoznańskim sanatorium. Wdowa po nim, Flórián i jego rodzeństwo zostali spadkobiercami. Ci ostatni, ponieważ mieszkali ciągle w Brzyskorzystewie, wystosowali do władz Abaújszántó notarialne pełnomocnictwo, by Flórián reprezentował ich w najszerszy możliwy sposób oraz dowolnie zarządzał spadkowym majątkiem.
Flórián Bilicki z wdową po swoim bracie i jej dziećmi/Fot. ArchiwumTymczasem, w 1929 roku świat ogarnia najcięższy w historii kryzys. Sąsiedzi – Flagmann i Zimmermann popadają w długi, i to ciężkie. Do tego stopnia, że nie są w stanie wypłacać poborów swemu zarządcy. Aby uregulować należności, sprzedają swoje dobra wytwórni Vinea Tokaj Hegyaljai Bortemelű Kft., ale i ona pięć lat później upada. Bilickiemu udaje się tanio kupić świetnie znaną posiadłość – Flórián staje się jednym z większych posiadaczy tokajskiego winogradu. I to bardzo zacnego. Zresztą z szacunku dla swych dawnych pracodawców nadal wytwarza wina z ich byłych posiadłości pod ich szyldem.
Pod koniec wojny, gdy na Węgry wkraczają Niemcy, obaj Żydzi trafiają do Auschwitz. Wielu innych ukrywa lokalna społeczność. Kilka lat później okazuje się, że obu sąsiadom udaje się przeżyć piekło obozu koncentracyjnego. Obaj – choć osobno – emigrują do Stanów.
Wojenna zawierucha nie sprzyja interesom Bilickiego. Próbuje nawet uruchomić, a właściwie odtworzyć dawny krakowski szlak handlu tokajem, ale Niemcy blokują jego starania – dostaje oficjalne pismo od władz okupacyjnych, że jego winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) nie jest dość „aryjskie” i „chrześcijańskie”, więc nie wolno nim obracać.
Koniec wojny to definitywny kres interesów Flóriána. Choć walczy do końca, komuniści zabierają mu winnice i winiarnię, a także wysiedlają go z jego domu (dostaje pokoik w dawnym domku letniskowym brata). Monimpex ostrzy sobie kły na zawartość jego wszystkich piwnic. Bilickiemu udaje się ukryć sporą część starych zapasów – odda je później Zimmermanowi, który zjawi się na chwilę w Abaújszántó przed emigracją do Stanów. Rozkręci tam później nową winiarnię. O Flagmannie słuch ginie za Wielką Wodą, prawdopodobnie umiera gdzieś w Nowym Jorku.
Bilicki do końca walczy z komunistycznym monopolistą. Umiera samotnie w ukochanym Abaújszántó w 1961 roku.

Márta

W roku 1990 winiarze i ich spadkobiercy zaczynają dochodzić swoich praw. Winnice wędrują z powrotem do rąk właścicieli. Jeśli nie da się ich ustalić, ziemia idzie pod młotek.
Márta jest Węgierką z Budapesztu, w młodości wyszła za mąż za niemieckiego lekarza i oboje osiedli w NRF. Nigdy nie wyrzekła się obywatelstwa węgierskiego ani nie przyjęła niemieckiego. Przez to każde odwiedziny krewnych w kraju łączyły się z koszmarem przekraczania żelaznej kurtyny. Albo dla niej, albo dla jej męża. Ale małżeństwo jest szczęśliwe – mają czterech synów.
Fot. ArchiwumPod koniec lat osiemdziesiątych pan Baumkauf poważnie się rozchorowuje. Niedługo potem – jako lekarz – jest już pewny, co go czeka. Postanawia zabezpieczyć rodzinę na przyszłość. W roku 1991 kupują zaniedbaną ziemię po winnicach Zimmermanna, Flagmanna i Bilickiego oraz mały domek przy głównej uliczce Abaújszántó, pięćdziesiąt metrów od domu, w którym dokonał swych dni Flórián.
Doktor Baumkauf wkrótce umiera, ale do słynnego winogradu wraca życie.
Márta nie ma wykształcenia winiarskiego, ale winem interesuje się od wielu lat. Jeszcze w Niemczech zaprzyjaźnia się z Egonem Müllerem, kultowym producentem znad Mozeli, jednym z najlepszych i najdroższych wytwórców na świecie. Obficie czerpie z jego doświadczeń i rad. Wytrwale zbiera też dokumenty i informacje o poprzednich właścicielach.

Koło z Mad

Już w Tokaju dostaje się pod skrzydła czwórki najbardziej „szalonych” producentów, tworzących słynne Mádi Kör (Kółko z Mád), którzy narzucają najbardziej wyśrubowane normy wśród wytwórców tokaju. Bardziej restrykcyjne niż przewiduje to organizacja Tokaj Reinessance, której zresztą również są członkami.
Kim więc naprawdę jest Márta? Osobą skromną, ciepłą i otwartą, odnalezioną i spełnioną w drugim, winiarskim „życiu”. Do winorośli podchodzi jak do ludzi – najchętniej ponazywałaby wszystkie krzewy osobnymi imionami i z każdym rano porozmawiała. Można ją spotkać wieczorami spacerującą uliczkami Abaújszántó z psem lub psami, wszyscy ją tu znają. Jej dobre serce każe przygarniać każde opuszczone zwierzę, więc psów w obejściu jest kilka. Winnica jest prowadzona organicznie – jako pierwsza w Tokaju, w przyszłym roku otrzyma status „bio”.
Szymon St. Kamiński, nasz redakcyjny kolega, doskonale określił Mártę jako „winiarkę intuicyjną”. Bo nie szkoły za nią stoją, ale własne doświadczenie, rady przyjaciół, no i intuicja właśnie. To nie są wina książkowe ani wina robione na zamówienie – to wina, które można określić terminem „mártai szamorodni”, wino, które robi Márta, ale rodzi się samo.
Winnica Bilickich, Flagmanna, Zimmermanna i Márty wciąż żyje i ponownie głośno o niej w świecie. Być może także za sprawą win, które – specjalnie przez nas wybrane – trafiają znowu do Polski. Który to już raz?

Pendits
Winnica i winiarnia

Właściciel – Márta Wille-Baumkauff
Powierzchnia – 20 hektarów, z czego 13 hektarów zajmują winnice
Położenie winnic – historyczne winnice Bilickich i sąsiadów w Abaújszántó (w tym winnice na wzgórzu Krakkó); niewielkie parcele w Mád (tutaj część najsłynniejszego cru(fr.) zbiór, obszar uprawy, parcela, działka.Przeważnie n... w całym Tokaju – Király), Tarcal i Tállya
Uprawiane odmiany – furmint (80%), hárslevelűwęgierska odmiana białych winogron uprawianych głównie w... (...) (15%), muskat (5%)
Gęstość nasadzeń – 5,5-7 tys. krzewów na hektar
Główne wina – Furmint/Hárslevelű, Furmint/Muscat, Botrytis Selection (w 100 proc. botrytyzowany furmint; wino robione jak aszú, ale dojrzewane krócej, by było bardziej owocowe; rodzaj całkowicie botrytyzowanego late harvest); aszú 6-puttonowe i aszú-eszencia

Krakkó

Ta nazwa pojawia się kilkakrotnie w tekście. Po węgiersku oznacza Kraków. Nie udało mi się ustalić jej pochodzenia. Jest mało prawdopodobne, aby miasto Kraków kiedykolwiek kupowało winnice w Tokaju.
Wydaje się, że jest pozostałością po posiadłościach rodziny Batory. W tych okolicach miał swoje winnice węgierskiego pochodzenia Stefan Batory (1533–1586), król Polski. Całej prawdy chyba nie poznamy nigdy.

Abaújszántó

Fot. W. GogolińskiMiasteczko w północno-wschodnich Węgrzech, leżące 40 km od Miszkolca, w pobliżu Mádu i Gönc – osady znanej z produkcji słynnych tokajskich beczek o tej samej nazwie. Otwiera wjazd do regionu tokajskiego od wschodu. Liczba mieszkańców – 3,5 tysiąca. Założone w średniowieczu, przez 600 lat posiadało prawa miejskie, które utraciło nagle w 1902 roku (przyczynił się do tego m.in. upadek winnic spowodowany przez filokserę w latach 1888–1901). Sześć lat temu odzyskało ponownie ten status.
Pierwsza pisana wzmianka o nim pochodzi z 1230 roku. Miejscowa ludność była bardzo zróżnicowana wyznaniowo – do drugiej wojny żyli tu katolicy, luteranie, kalwini, Żydzi, a nawet grupka prawosławnych. Wszyscy mają tu dzisiaj swoje miejsca kultu i cmentarze. Obecnie bardzo się to zmieniło – przede wszystkim nie ma Żydów, najważniejszej dla tokaju grupy, przez wieki zajmujących się w regionie handlem tym winem.
Miasto do drugiej wojny światowej było drugim co do wielkości (po Tarcal) ośrodkiem spedycji tego szlachetnego wina w świat.