Pomysł na życie

Nie ma chyba drugiej takiej winiarni na świecie, w której byłoby tyle poezji, inspiracji czy fantazji. Tylko ktoś o nazwisku Lorca może w takim otoczeniu czuć się jak u siebie.

Choć Mauricio, właściciel malowniczo umiejscowionych u stóp Andów winogradów w Mendozie i położonej wśród nich winiarni, w życiu nie napisał wiersza ani tym bardziej dramatu, z twórczością, może tylko trochę nieco innego autoramentu, ma do czynienia na co dzień. Od ponad dwudziestu lat z niegasnącym zapałem tworzy bowiem swe fantastyczne, mocno siedliskowe wina.

Fot. Artur BorutaPoczątkowo nic nie wskazywało na to, że będzie winiarzem. Rodzina zaprogramowała dla niego zupełnie inną przyszłość. Rosły, mierzący niemal dwa metry wzrostu i wysportowany młodzieniec miał zostać lekarzem. Nawet został już zapisany na medycynę. Tyle że zanim zdołał opuścić mury technikum, wizytę przyszłym abiturientom złożyli studenci wydziału enologicznego celem zachęcenia młodzieży do podjęcia studiów na ich kierunku. I jak tu nie wierzyć w przeznaczenie? Po tych rozmowach diabli wzięli medyczne plany rodziców Mauricia, gdyż on sam wybrał już drogę zawodową – nie zważając na nikogo i na nic postanowił, że zostanie enologiem. Po latach otwarcie przyznaje, że choć momentami bywało ciężko, nigdy tej decyzji nie żałował. Czasami najwyraźniej warto odrzucić czynione nawet w najlepszej wierze rady i realizować swoją wizję przyszłości.

Trening czyni mistrza
Uparty Mauricio musiał ostro zabrać się do pracy, by zebrać zawodowe doświadczenia, które potem zaprocentowałyby w pracy enologa. Nie miał zaplecza w postaci rodzinnej winiarni ani czynnych zawodowo krewnych gotowych podtrzymywać na duchu w razie trudności. Liczyć musiał tylko i wyłącznie na siebie. Szybko zaczął praktykować i to u najlepszych – najpierw w Grupo Catena, potem u Luigi Bosca, gdzie w bardzo krótkim czasie i wieku zaledwie 24 lat awansował na stanowisko głównego enologa. Po latach nieustająco podkreśla, że tu nauczył się właściwie wszystkiego: począwszy od pracy w winnicach i winiarni, a na zarządzaniu bodegą i eksporcie skończywszy. Kolejna posada, tym razem w Finca La Celia, nauczyła go jeszcze innej, jakże cennej umiejętności – robienia dobrego wina umiarkowanym kosztem. Już wówczas Mauricio miał ściśle określony cel – zdecydowanie chciał tworzyć wina na swój rachunek. Los jeszcze raz wykazał się łaskawością, stawiając na jego drodze Enrique Fostera. To w jego winiarni stworzył swe pierwsze wina pod marką Lorca. Z biegiem czasu zostali wspólnikami, a w 2008 roku otworzyli nową winiarnię, gdzie powstają autorskie wina Mauricia. Stąd w szeroki świat startują rozmaite liryki, inspiracje i fantazje. Dla ich twórcy najważniejsze jest, że wszystkie odnajdują się w nim bez problemu.

Admirator siedliska
Gdyby zapytać Mauricia, co wyróżnia jego wina na tle innych argentyńskich produktów, bez chwili wahania odpowiedziałby, że siedliskowość. Idea terroir przyświeca mu również przy tworzeniu win z jednej tylko odmiany – malbecfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... (...) – w bodedze Foster. Mauriciowi bardzo zależy na tym, by podczas degustacji można było dostrzec indywidualność poszczególnych win i rzeczywiście, próbując jednego po drugim malbeca z Lunlunty i Vistalby, nie sposób zignorować istniejące między nimi różnice. Spośród win powstających w bodedze Lorca najpełniej ideę siedliska obrazują wina z linii Opalo – wszystko, co w nich można odnaleźć, jest darowane przez naturę. Decyzja o ich produkcji swego czasu zakrawała na szaleństwo – wydawało się, że nikt nie zrozumie i nie zaakceptuje pozbawionego beczki wina, za to wspaniale złożonego, eleganckiego, o bynajmniej nie najniższej cenie. Okazało się jednak, że konsument potrafi dostrzec jakościowy produkt, choćby i znacznie odbiegał on od sztampowych wytworów. Czasami bywa, że z pozoru najbardziej nawet niedorzeczne pomysły okazują się być tymi najbardziej trafionymi. Dowodzi tego zarówno pomysł na życie Mauricia, jak i wszystkie podejmowane przez niego dotychczas zawodowe decyzje.