Vino in Villa 2010: wielki bój o prosecco

Takiego triumfu włoscy winiarze nie święcili od niepamiętnych czasów. Podczas dorocznego, majowego zjazdu producentów prosecco(wino) – zbiorcza nazwa białych win, głównie włoskich ... w Castello di San Salvatore w Susegana ich euforia sięgała zenitu. Świętowano ostateczne pognębienie Niemców po wieloletnim sądowym boju.

Od kwietnia tego roku słynne prosecco można będzie robić tylko na północ od Wenecji.

Sprawa ciągnie się od ponad 40 lat, kiedy lekkie, młode i żywe włoskie winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) uzyskało status DOC dla win wyrabianych między gminami Cogneliano i Valdobbiadene (prosecco di Conegliano e Valdobbiadenebiałe włoskie wino musujące DOCG z regionu Veneto, produk...) oraz IGT dla win na okolicznych wzgórzach.
Rok temu hucznie świętowano podniesienie tego pierwszego do klasy DOCG, a drugiego – DOC. Ale tak po prawdzie – a przyglądałem się temu z bliska – tak fajnie nie było. Cieniem kładły się stanowiska Niemiec i Austrii, które nie uznawały tych win za jakościowe, a nazwy za zastrzeżoną. W dodatku w tych krajach – a są to najwięksi konsumenci prosecco – robiono wielokrotnie więcej  własnego wina o tej nazwie niż we Włoszech z owoców importowanych spod Wenecji. Nad Dunajem i Renem określenie „prosecco” dla wielu w ogóle kojarzy się z każdym winem musującym.
Ostatecznie pod koniec zeszłego roku Włochów dobił niemiecki sąd, który – w zgodzie z unijnym prawem – wydał orzeczenie, iż każdy, kto używa do wyrobu wina odmiany prosecco, ma prawo używać tej nazwy na etykiecie. Podobnie jak każdy wytwórca wina ze szczepu chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...) może tak nazwać swoje wino. A prosecco robi się z rzadkiej odmiany… prosecco.
Włosi zapłakali, ale przystąpili do kontrataku. Błyskawicznie wnieśli do unijnego sądu o zmianę w zapisie apelacyjnym prosecco. Utrzymują, że wino to nie jest wcale wyrabiane z odmiany o tej samej nazwie, ale ze szczepu glera. Określenie to jest rzeczywiście pierwotną nazwą odmiany prosecco, która (prosecco) przyjęła się dopiero wtedy, kiedy wino stało się sławne. Zdaniem Włochów, jeśli wino jest wyrabiane ze szczepu glera, to określenie „prosecco” jest chronioną nazwą pochodzenia i nie może być używane przez nikogo na terenie UE, podobnie jak chianti czy bordeaux.
Włosi wpadli w euforię i mało brakowało, a ze szczęścia wylegliby na ulice. Od pierwszego kwietnia zaczął się więc proces ścigania z urzędu wszelkich przypadków naruszenia tego prawa i pewnie z każdym wykrytym szachrajstwem szczęście wenecjan będzie jeszcze większe. Włosi świętowali po swojemu – przez trzy majowe dni grała muzyka, prosecco lało się strumieniami, zjechało mnóstwo gości, także – co niespotykane – z zaprzyjaźnionych apelacji DOCG, do Susegany ściągnięto najlepszych kucharzy pod Apeninami (niestety, głównie takich, którzy z włoską kuchnią nie mają już wiele wspólnego). Był i festiwal wiekowych samochodów.
Oczywiście na obszarze Prosecco i w całych Włoszech, a także poza nimi nikt nie używa określenia „glera”, bo nikt chyba już go nawet nie pamięta. Śmieją się za to z Niemców wszyscy i powtarzają jak mantrę, że teraz mogą sobie importować owoce z Włoch i pisać na etykiecie Glera Spumante. Tylko kto przy zdrowych zmysłach to kupi…