Wina pachnące żywicą?

felieton ukazał się w wersji drukowanej w „CW” nr 94, sierpień – wrzesień 2018

Okanagan, Kolumbia Brytyjska, Kanada | fot. Josef Hanus
Okanagan, Kolumbia Brytyjska, Kanada | fot. Josef Hanus

Kto jeszcze pamięta Arkadego Fiedlera, ten od razu skojarzy, o czym będzie. Otóż „gzygzakowaty życia sznur” zawiódł mnie do Kanady. Głównym celem podróży były odwiedziny mojej bardzo starej, ale świeżo odnalezionej rodziny, ale jak to zawsze bywa w takich przypadkach, sporo czasu spędziłem na peregrynacjach po tutejszych winiarniach. Szczęśliwie jedna z moich kuzynek mieszka nad samym jeziorem Okanagan, a zaledwie „around the corner” od jej domu znajduje się winnica Blessed Church, należąca do regionu Okanagan Valley.

Paweł Gąsiorek | fot. J. Poremba
Wina kanadyjskie to nowość. Jeszcze dwadzieścia lat temu nikt o nich nie słyszał, a ich jakość bardziej kwalifikowała je do odrdzewiania starych śrub niż do picia. Ale to już przeszłość. W ciągu ostatnich 20 lat nasady winorośli w regionie wzrosły ponad dwudziestokrotnie, a branża winiarska przeżywała prawdziwy boom. W winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) inwestuje dziś dużo bogatych Kanadyjczyków, traktując to jako rodzaj prestiżowej lokaty kapitału, być może nie przynoszącej szybkiego zwrotu, ale znacząco poprawiającej status społeczny inwestora. Lepiej położone działki sprzedają się na pniu i zamieniają w winnice. Tereny, na których do niedawna uprawiało się owocowe sady, wypełniają szpalery równo posadzonej winorośli.

Dla odwiedzającego degustacje w winiarniach nie stanowią żadnego problemu. Każda z nich przystosowana jest do częstowania gości, a większość nie pobiera za to żadnych opłat. W dodatku region Okanagan Valley jest bardzo kompaktowy: choć dzieli się na trzy subregiony – North, Central i South Okanagan – większość winnic koncentruje się na południu regionu i przemieszczanie się między winiarniami zajmuje nie więcej niż kilka minut.

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie tutejsze chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...). Próbowałem go w kilkunastu winiarniach i w zasadzie nie spotkałem złego wina. Wszystkie były bardzo poprawne, z dużą owocowością, choć często nadmiernie przykrytą dębem. Ten motyw zresztą przewijał się również w większości win czerwonych. Mocno dębowe, bez wątpienia przy zastosowaniu nie beczek, lecz alternatywnych metod: czipsów lub dębowych sztachet. Tego wymaga lokalny rynek. W rozmowach z Kanadyjczykami przekonałem się, że uwielbiają dębową stronę wina.

Ciekawe są również próby z rieslingami. Nie ma ich tak wiele jak chardonnay, ale sporo ma bardzo powabny alzacki charakter. Trzecim w mojej opinii szczepem mającym dużą przyszłość w Okanagan jest pinot blanc. Uzyskuje tu dość dobrą mocną strukturę, wysoką owocowość i fajny, spójny, zimny charakter.

Z czerwonymi winami nie jest aż tak dobrze jak z białymi, ale nie można powiedzieć, by było źle. Próbowałem wiele różnych dobrych cabarnetów i merlotów. Dużo słabiej wypadał syrah i pinot noirjedna z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych czerwo... (...). Jeśli winiarz postanowił nie beczkować, było często bardzo interesująco, owocowo i świeżo, ale w większości przypadków jednak mocno beczkowo-dębowo.

Zastanawiające jest to, że nie spotkałem tu żadnych hybryd. W regionie, gdzie w zimie bywa naprawdę zimno, temperatura często spada poniżej –20°C, winiarze nie boją się uprawiać Vitis vinifera(łac.) winorośl winorodna; nazwa botaniczna: Vitis vinifer... (...) i nie rozpoczęli nigdy swojego flirtu z hybrydami.

Porównując klimaty Okanagan i Polski, widać wyraźną różnicę na korzyść Kanady. Klimat tu panujący jest bardzo suchy, problemy z chorobami grzybowymi dużo mniejsze, zatem uprawa winorośli o wiele łatwiejsza.

Podobieństwa Kanady i Polski zauważalne są także w cenie produktu. W obu przypadkach ceny te są bardzo wysokie w porównaniu z importowanymi butelkami. Za flaszkę kanadyjskiego wina w winiarni trzeba zapłacić średnio między 20 a 30 kanadyjskich dolarów, czyli między 60 a 90 złotych.

Kanada i Okanagan może stanowić dla polskiego winiarstwa pozytywny przykład w rozwoju. Tak jak Polska dzisiaj, Kanada zaczynała swoją winiarską przygodę dwadzieścia lat temu. W tym czasie dokonano bardzo wiele. Tutejsze wina mimo swojej ceny są bez żadnego problemu sprzedawane na wewnętrznym rynku, a ich jakość jest powodem do dumy Kanadyjczyków. We wszystkich lokalnych restauracjach, w jakich podczas dwutygodniowej podróży zdarzyło mi się być, wina kanadyjskie stanowiły około 30–50 procent karty win.

Idźmy tą drogą, chciałoby się powiedzieć. I choć wina oczywiście nie pachną tu żywicą, jak przewrotnie napisałem w tytule, i choć mają niewielką szansę konkurować na międzynarodowym rynku, stanowią już dziś chlubę Kanadyjczyków. Oby tak stało się z polskim winem.